Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

23 września 2019

Twoje miejsce na ziemi

76

Jak mówią górale, są wśród nas zasiedziałe „pnioki”, świeżo osiadłe „krzoki” i przelotne „ptoki”. Ale wszyscy, nawet ci ostatni, potrzebują miejsca, z którym czuliby się związani.

Według jednego ze znanych socjologów, Manuela Castellsa, świat to dwie, oddzielone od siebie niewidzialną barierą przestrzenie: przestrzeń miejsc i przestrzeń przepływów. Przy czym współczesne społeczeństwo jest zorganizowane wokół tej drugiej przestrzeni – przez granice państw przepływa kapitał, a także informacje, technologie, obrazy, dźwięki. „Przepływamy” też my. Nic dziwnego, że w coraz mobilniejszym świecie coraz bardziej szukamy swego miejsca.

Sieć nie-miejsc
Przestrzenie przepływów oplatają kulę ziemską niczym sieć. Nie mają ani historii, ani kulturowej specyfiki. Ich architektura jest równie bezosobowa jak one same. Przestrzeń pływów to lotniska, autostrady i drogi szybkiego ruchu, szklane biurowce z identycznym, funkcjonalnym wyposażeniem, międzynarodowe sieci gastronomiczne i przydrożne motele, centra handlowe, w których lokale wykupiły międzynarodowe sieci sklepów, identyczne we wszystkich miastach świata. Te twory architektoniczne i urbanistyczne niektórzy, jak antropolog Marc Augé czy dziennikarz Howard Kunstler, nazywają „nie-miejscami”. W globalizującym się świecie coraz więcej jest takich bezosobowych nie-miejsc. Dominują one w miejskiej przestrzeni i sprawiają, że wszystkie miasta zaczynają wyglądać identycznie. Są tak nachalne, że zaczynamy tęsknić za tym, co odmienne, co ma swoją kulturową specyfikę, historyczną tożsamość – za miejscem właśnie. Bo, jak mówi Castells, ludzie nadal żyją w przestrzeni miejsc.

Dla zdecydowanej większości z nas osobisty kontakt z fragmentem przestrzeni, który uważamy za swój, jest warunkiem dobrego funkcjonowania również w innych sferach życia. Dotyczy to także twórców nowoczesnych metropolii. Młoda architekt opowiedziała zabawną historię. Otóż będąc na stypendium w Stanach Zjednoczonych, brała udział w wykładach wybitnego architekta. Jego projekty to dzieła sztuki, nietypowe bryły o białej kolorystyce wygrywają wszystkie konkursy. Pewnego dnia miała okazję odwiedzić go w domu. Jak mieszkał? Jak najbardziej tradycyjnie: drewniane boazerie i skórzane fotele tworzyły przytulną atmosferę i odpowiadały temu, co Christopher Alexander, autor książki Język wzorców, nazywa „ponadczasowym sposobem budowania”, sprawdzonym przez wieki. Miejscem o ludzkiej skali.

Wybitny duński urbanista Jan Gehl przeciwstawia zbiór bezosobowych wysokościowców, którego najlepszym przykładem jest architektura Dubaju, tradycyjnemu, tonącemu w zieleni osiedlu domków jednorodzinnych na przedmieściu Kopenhagi. Za taki projekt, mówi Gehl, nigdy nie dostałbym pozytywnej oceny na egzaminie dyplomowym. Ale właśnie na tym osiedlu mieszkają najwybitniejsi kopenhascy architekci i osoby ze świata polityki.

Genius loci
Nie każdy fragment przestrzeni może stać się miejscem w sensie psychologicznym. Na zajęciach poświęconych psychologii miejsca zademonstrowałam studentom serię zdjęć, prosząc o określenie na skali, w jakim stopniu każde z nich przedstawia miejsce, które ma lub może mieć znaczenie dla człowieka, a na ile jest pozbawionym takiego znaczenia nie-miejscem. Poprosiłam też, by przy każdym zdjęciu wypisali trzy określenia najlepiej charakteryzujące treść zdjęcia. Następnie porównaliśmy skojarzenia związane z przykładami miejsc i nie-miejsc.

Miejsca kojarzyły się z historycznością (na którą składały się takie skojarzenia, jak: ciągłość, wspomnienia, pamięć, nostalgia, zaduma), z wyodrębnieniem (czymś, co jest odgrodzone, oddalone od zgiełku, schowane i kameralne), z relaksem i wyciszeniem (przytulne, ciepłe, ciche), z niepowtarzalnością (ma klimat, duszę), z naturalnością (zieleń, sielski klimat). Takie miejsca przyciągały, zachęcały do spotkań, kojarzyły się z domem rodzinnym i dzieciństwem. Z kolei nie-miejsca kojarzyły się z ruchem, szybkością, podróżą, tłokiem i pośpiechem, były jak punkt przesiadkowy, bardziej przeznaczony dla samochodów niż dla ludzi. Wydawały się przestymulowane, bezosobowe i nieprzyjemne. Zdjęcia najlepiej ocenionych miejsc przedstawiały klimatyczną kawiarnię, historyczne kamienice, dom na wsi, zaułek miejski, fragment jeziora. Typowe nie-miejsca to lotnisko, autostrada, ogrodzone osiedle wysokich bloków, restauracja typu fast food.

Wybory studentów zgodne są z tym, co o cechach dobrego miejsca piszą jego teoretycy. O tym, że jakaś lokalizacja staje się miejscem, decyduje jej wyodrębnienie z całości, dzięki czemu można ją sobie łatwo wyobrazić lub objąć wzrokiem. Ważna jest też niepowtarzalność, czyli tzw. genius loci, tożsamość wynikająca z historii miejsca, również osobistej. Miejsce sprzyja zatrzymaniu się w biegu. Miejsce to spoczynek, jak mówi amerykański geograf pochodzenia chińskiego
Yi Fu-Tuan, podczas gdy przestrzeń to ruch. Jeden z najbardziej znanych teoretyków miejsca, amerykański geograf Edward Relph, jako zasadniczą cechę miejsca traktuje „uwewnętrznienie”, a więc doświadczenie „bycia w”. Takiego doświadczenia nie daje przestrzeń, przez którą się przechodzi, przejeżdża lub na którą się patrzy z pozycji obserwatora.

Kreatywne miasta
Czy to oznacza, że powinniśmy zaszyć się gdzieś z dala od zgiełku, na wsi? Kilka lat temu ludność świata przekroczyła 50-procentowy próg zurbanizowania, co oznacza, że ponad połowa ludzkości żyje obecnie w miastach i ten odsetek cały czas rośnie. W Polsce wynosi on nieco ponad 60 proc., ale już w Holandii ponad 80 proc. Miasta, a zwłaszcza wielkie metropolie, to typowe przestrzenie przepływów i nie-miejsca. Pomimo to ludzie wybierają życie w miastach i robią to nie tylko ze względów ekonomicznych. Zmianie uległa dominująca w latach 30. poprzedniego wieku wizja miasta jako „źródła samego zła”, przeciwstawianego zwartym społecznościom wiejskim lub małomiasteczkowym. W nowej koncepcji cechy negatywne miast, czyli anonimowość i obojętność na drugiego, instrumentalizacja i powierzchowność relacji, rozluźnienie społecznych norm, a zatem i większa przestępczość, równoważone są przez niewątpliwe zalety wielkomiejskiego życia, takie jak: stymulacja, dostęp do rozrywki i wiedzy, możliwość spotkania nowych ludzi czy tolerancja różnorodności. Właśnie ze względu na te właściwości Richard Florida n...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy