Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , Laboratorium

14 lipca 2016

Tropiciel pecha

0 503

Był jednym z pierwszych badaczy procesów myślenia, występował jako biegły w trudnych procesach sądowych, sprawdzał, czy istnieją pechowcy, już w 1927 roku opublikował w Niemczech pierwszą książkę o psychologii reklamy. Karl Marbe to bez wątpienia postać nietuzinkowa, jednak zapamiętano go głównie jako... psychologa pracy.

Karl Marbe pisał o sobie, że w okresie studiów uniwersyteckich jego ideałem była „czysta” nauka. Chętnie korzystał ze statystyk i odwoływał się do liczb. Tak powstały jego rozprawy, które opierały się na analizie zapisów w księgach metrykalnych oraz na obserwacji wyników ruletki w kasynach w Dinant, Spa i Monte Carlo. Niemiecki psycholog poszukiwał prawidłowości w układach liczb i w rozkładach płci w serii narodzin. Jako ciekawostkę można wspomnieć, że najdłuższa „seria” urodzonych po sobie noworodków tej samej płci, jaką Marbe znalazł w przejrzanych rejestrach stanu cywilnego, wynosiła siedemnaścioro. Wyniki tych badań znalazły się później w jego monografii dotyczącej zjawiska „jednorodności” w naturze.

Teorie myślenia
Wśród nietypowych wątków badań podejmowanych przez Marbego znajduje się także teoria projekcji kinematograficznej oraz... rozważania na temat zdolności liczenia szympansa Basso z frankfurckiego ogrodu zoologicznego. Jak przystało na akademickiego psychologa z przełomu XIX i XX wieku, Marbego interesowały też procesy myślenia. Był jednym z pionierów badań na tym polu. Miał własną teorię dotyczącą istoty myślenia. Uważał, że wydawanie sądów, podobnie jak myślenie i rozumienie słów, jest procesem nieświadomym. Wprowadził pojęcie Bewusstseinslage, czyli „stan świadomości” (tłumaczone też jako „poczucie”), na określenie dostrzeganego w drodze introspek[-]cji faktu psychicznego, który jednak wymyka się próbie dokładnego scharakteryzowania.

Zaliczył do tej kategorii takie stany, jak na przykład: zwątpienie, wahanie, przyzwolenie, oczekiwanie, pewność. W tym nurcie badań zawierają się eksperymenty Marbego, o których wspominają D. i S. Schultzowie w swej Historii współczesnej psychologii. Otóż niemiecki uczony, badając mechanizm dokonywania przez ludzi oceny ciężaru ustalił, że spostrzeżenia i wyobrażenia obecne podczas wykonania zadania nie mają żadnego wpływu na ocenę. Badani nie potrafili wyjaśnić, na jakiej podstawie oszacowali ciężar przedmiotów. Przeczyło to teorii, w świetle której badani zapamiętywali ciężar pierwszego przedmiotu, a następnie porównywali go z wrażeniem zmysłowym drugiego obiektu.

Biegły w sądzie
Marbe był jednym z pierwszych psychologów powołanych do oceny wiarygodności osób biorących udział w szeroko nagłaśnianych zdarzeniach związanych z łamaniem prawa. W roku 1910 występował jako świadek w procesie toczącym się przed Sądem Krajowym w Würzburgu. W sprawie tej kilka nieletnich dziewcząt oskarżyło swojego nauczyciela o nieprzyzwoite zachowania wobec nich. Był to prawdopodobnie pierwszy proces w Niemczech z zarzutem molestowania nieletnich przez wychowawcę, przez co skupiał na sobie publiczną uwagę. Zadaniem Marbego było zbadanie wiarygodności zeznań dziewcząt. Psycholog udowodnił, że oskarżenia były niespójne i zmyślone, a ich ofiarą padł pedagog nielubiany za swoje wymagania wobec uczennic.

Inna ze spraw sądowych wiązała się z katastrofą kolejową, która wydarzyła się rankiem 17 lipca 1911 roku niedaleko stacji Müll[-]heim w Badenii. Maszynista pociągu „D9”, jadącego z Bazylei do Berlina, zrazu zignorował sygnał nakazujący ostrożną jazdę z powodu przebudowy toru, a następnie z opóźnieniem zahamował gwałtownie. W rezultacie niektóre wagony wykoleiły się, a inne powbijały w siebie. Gazety w wielu krajach opisywały to tragiczne wydarzenie. „W jednej chwili utworzyła się masa gruzów, spod których wydobywały się jęki rannych (...) Widok zdruzgotanych wagonów i ciał wkleszczonych między żelazne sztaby i rumowiska był okropny” – donosił za niemiecką prasą „Kurier Poznański”. Zginęło 14 osób, głównie szwajcarskich turystów, kilkadziesiąt innych odniosło rany. Powołany na biegłego w procesie drużyny pociągu Marbe zajął się odpowiedzią na cztery główne pytania, między innymi o to, czy na ograniczenia uwagi i spostrzegawczości maszynisty mogło mieć wpływ spożycie alkoholu, a także w jakim stopniu za wypadek odpowiadają kierownik pociągu i palacz, którzy mieli możliwość ocenić stan psychiczny maszynisty i ewentualnie kontrolować jego poczynania.

Marbe założył, że maszynista o nazwisku Platten był nietrzeźwy i dlatego zbyt późno zareagował na znak nakazujący ograniczenie prędkości jazdy na prowizorycznym torowisku. Mknący z szybkością ponad 100 km na godzinę skład wjechał na odcinek, na którym nie powinien przekroczyć 20 km na godzinę. W uzasadnieniu opinii Marbe odwołał się do przeprowadzonych przez siebie i innych psychologów wyników badań nad wpływem alkoholu na czas reakcji, a także do studiów Gustava Aschaffenburga, pioniera niemieckiej kryminologii, który zajmował się analizą różnych skutków nietrzeźwości. Sąd przychylił się do rekonstrukcji zdarzenia dokonanej przez Marbego. Maszynista skazany został na dwa lata i cztery miesiące więzienia, kierownik pociągu otrzymał wyrok sześciu miesięcy, natomiast palacza uwolniono od winy – przyjęto, że był on skoncentrowany na wypełnianiu swoich obowiązków i nie rozpoznał zachowań maszynisty wskazujących na jego ograniczone możliwości reakcji.

W roku 1913 niemiecki psycholog omówił oba świetnie sobie znane sądowe przypadki w czasopismach fachowych. Dziś przywoływane są one jako przykłady udanego wykorzystania wiedzy psychologicznej w procesach sądowych z pionierskich czasów psychologii stoso[-]wanej.

Czy istnieją pechowcy?
W latach dwudziestych ubiegłego wieku Karl Marbe przeprowadził badania i opublikował książkę na temat „praktycznej psychologii wypadków i wypadków przy pracy”. Udowadniał w niej słuszność teorii zakładającej, że istnieje większe prawdopodobieństwo wypadku, jeśli jego potencjalna ofiara miała już wcześniej podobne zdarzenia. Jednym słowem można domniemywać, iż prędzej ulegnie nieszczęśliwemu wypadkowi człowiek, który już raz tego doświadczył, niż ten, któremu nigdy się on nie przytrafił. Marbe oparł swoją koncepcję na analizie trzech tysięcy zdarzeń.

Ustalił, że 15 procent ofiar uczestnicz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy