Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

2 lutego 2021

NR 2 (Luty 2021)

Toksyczne oblicze miłości

47

Niektórzy miłością nazywają związek z osobą, która traktuje ich jak swoją własność. Oszukuje, narusza granice i dopuszcza się przemocy. Dlaczego wchodzą w taką relację? Jak mogą chronić w niej siebie i przerwać błędne koło emocjonalnego uwikłania?

Często osoby dominujące i ofensywne przyciągają partnerów o mniejszej pewności siebie. Osoba, która w początkowej fazie relacji jawi się stanowcza, zapewnia poczucie bezpieczeństwa partnerowi o niższym poczuciu własnej wartości i tym samym otwiera sobie furtkę do manipulacji i sprawowania kontroli w relacji. Nierzadko uzależnia od siebie drugą osobę i nie wyraża zgody na jej autonomię. Traktuje ją jak własność oraz uzurpuje sobie prawo do podejmowania wszelkich decyzji w związku. 

W naszym otoczeniu możemy spotkać ludzi, którzy notorycznie lekceważą oraz nie szanują praw i zasad innych. Nie respektują granic i przestrzeni drugiej osoby. Nie znoszą sprzeciwu, nie uznają kompromisów. W konsekwencji nie potrafią dostosować się do panujących społecznie norm i reguł. Nie odczuwają przy tym empatii, wyrzutów sumienia czy poczucia winy. 

Jak wyglądają toksyczne relacje i jak się z nich wyswobodzić?

POLECAMY

Jak rozpoznać, że jesteśmy w toksycznej relacji?Title

  1. Partner próbuje odizolować nas od znajomych lub rodziny.
  2. Pojawia się nadmierna kontrola ze strony partnera. Nierzadko oczekuje od nas podania haseł do portali społecznościowych oraz dostępu do telefonu.
  3. Partner oczekuje od nas spełniania jego każdej potrzeby, często w imię rezygnacji ze swoich pragnień i zamierzeń.
  4. Ze strony partnera pojawia się chęć wzbudzania w nas poczucia winy oraz upatrywania w sobie wszelkich przyczyn konfliktów w relacji.
  5. Partner oczekuje od nas wyłączności, posłuszeństwa, a zdecydowanie nie odwzajemnia tego rodzaju zachowań.
  6. W komunikatach ze strony partnera pojawiają się ubliżające, poniżające uwagi, krytyka, a nawet wulgaryzmy.

OSOBOWOŚĆ DYSSOCJALNA

– inaczej antyspołeczne zaburzenie osobowości. Objawia się lekceważeniem i nieposzanowaniem norm społecznych, brakiem empatii, chłodem emocjonalnym, skłonnością do przemocy.

 

Kiedy relacja jest toksyczna 

Pan Andrzej miał 45 lat, jego partnerka Magdalena lat 34. W związku byli od 11 lat, mieli dwójkę dzieci. Wizytę u terapeuty umówiła Pani Magdalena i już na pierwszym spotkaniu wyraźnie było widać, że motywacja jej partnera do podjęcia terapii jest znikoma. Kobieta opowiadała o relacji, starała się przedstawić wszystko z jak największą dokładnością, a jej partner ciężko wzdychał, wtrącał się i mówił, że się nie zgadza z tym, co mówi druga strona. Mówił: „Nie będę przy obcych wywlekał tego, co dzieje się w domu. Jestem głową rodziny i sam poradzę sobie z uporządkowaniem sytuacji”. Według relacji kobiety partner zachowywał się przemocowo i bardzo agresywnie. W domu nieustannie wybuchały kłótnie i awantury. Na porządku dziennym było popychanie, szarpanie oraz wyzywanie. Mężczyzna nie oszczędzał również dzieci. Oczekiwał tego, że jeśli on coś powie, jego „kobieta” i córki będą wykonywały dyspozycje. Twierdził, że wszystko to, co się dzieje w domu, jest spowodowane tym, że partnerka go nie słucha i nie realizuje tego, co on mówi. Jest starszy, jest mężczyzną. To on ma w domu rację. Rodzina posiadała zarządzenie sądowe o poddaniu się terapii, mężczyzna dostał nakaz przymusowego uczestnictwa w terapii indywidualnej uzależnień. 

Dobrze funkcjonujące pary mają ustalone wy­raźne i elastyczne granice. Partnerzy potrafią spędzać czas wspólnie i jednocześnie mieć własne pasje. 

Partnerzy poznali się chwilę po studiach Pani Magdy. Wtedy kobieta była zachwycona stanowczością mężczyzny. Był bardzo zdecydowany, czasem nieustępliwy. Sama pochodziła z trudnej rodziny, w której pojawiał się alkohol i przemoc. Czuła się pogubiona, nie miała wzorca „dobrego” związku. Uważała, że nie ma dokąd wracać po studiach, dlatego niemal od razu wyjechała z mężczyzną z kraju. Tam urodziły się dzieci, którymi zajmowała się wyłącznie partnerka. Partner nie był zainteresowany domem, jednak wybuchał, gdy wracał i zastawał nieład. Rzucał przedmiotami, demolował mieszkanie. Przekazywał na utrzymanie domu coraz mniej pieniędzy i zmuszał kobietę do bardzo skrupulatnych oszczędności. 

W pewnym momencie kobieta zorientowała się, że nie ma w ogóle kontroli nad swoim życiem. Była całkowicie zależna od swojego partnera. Na skutek próśb swojej matki wróciła do Polski z dziećmi. Niedługo później wrócił także partner, wynajął mieszkanie dla rodziny, składał wiele obietnic, ale jednocześnie zaczął nadużywać alkoholu, chodził na imprezy. Dalej stosował przemoc wobec partnerki i dzieci. Dodatkowo nie pozwalał Pani Magdzie iść do pracy – stwierdził, że nie po to on zarabia, żeby ona teraz nie zajmowała się ich wspólnymi dziećmi. Po kilku bardzo przemocowych awanturach kobieta z pomocą przyjaciółki zgłosiła całą sprawę do sądu i rozpoczęło się postępowanie karne. Gdy zagroziła odebraniem dzieci, mężczyzna po raz kolejny zakomunikował, że się poprawi i zacznie leczenie. 

Problemem w opisywanej relacji były obszary związane m.in. z komunikacją, granicami, obowiązkami. Kobieta w trakcie terapii zobaczyła, że może zawalczyć o przestrzeń, którą ma wokół siebie. Nie pozwalała już decydować partnerowi o wszystkim, co się dzieje w ich związku. Twierdziła, że mocno paraliżowało ją to, że była od niego młodsza, zależna. Bała się jego gniewu i agresji. 

Sesje i ćwiczenia w trakcie terapii, które dotyczą granic i poszanowania prywatności, mogą pokazać partnerom, jak zbudowany przez nich hermetyczny świat ma mało wspólnego z rzeczywistością. Warto zdawać sobie sprawę, że możemy mieć własne konto bankowe, konto na portalu społecznościowym, chociaż wskutek podejścia partnera może się to wydawać nie do pomyślenia. Dodatkowo, par...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy