Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nałogi i terapie , Praktycznie

23 lutego 2016

Tacy sami, a siła między nami

0 460

Nadzieja na poprawę życia przychodzi od ludzi, którym się udało. Trzeźwi alkoholicy dzielą się doświadczeniem, siłą i nadzieją. W AA ludzie wybaczają sobie dawne krzywdy. To zdjęcie ciężaru wstydu i winy bardzo ułatwia dalsze trzeźwienie.

Pewien dostojnik kościelny poprosił niepijącego alkoholika, by objaśnił mu sens programu Anonimowych Alkoholików. Ten odczytał Kroki i Tradycje, wytłumaczył, co dla niego znaczą. Dostojnik wysłuchał i rzekł: „Ależ wy nie mówicie niczego, czego my nie głosimy w kościele”. „To prawda – powiedział alkoholik – ale nasz program działa”.
Od lat interesuję się fenomenem Anonimowych Alkoholików (AA) z powodów zawodowych, intelektualnych i osobistych. Niewiele znam równie frapujących zjawisk. Zastanawia mnie istota przemiany osobistej zachodzącej w alkoholiku, który zaczyna zmieniać się z osoby uzależnionej i dlatego pijącej w osobę niepijącą, mimo swojego uzależnienia, które – niczym alergia – nigdy nie mija. Za wielki wkład AA do wiedzy o uzależnieniach uważam pojęcie „trzeźwienie”, rozumiane jako dążenie do coraz większej dojrzałości życiowej. Pojęcie to zastąpiło „trzeźwość”, czyli zwykłą abstynencję.
W potocznym rozumieniu wspólnota AA stanowi „samopomocowy system wsparcia” po leczeniu odwykowym. To prawda, że oferuje ona wsparcie. Ale oferuje też coś więcej. AA uczy niedojrzałych ludzi niezbędnych umiejętności życiowych, takich jak samodyscyplina, uczciwość, szczerość, radzenie sobie z frustracją, zawieranie przyjaźni, konsekwencja i odpowiedzialność. Tu ludzie odbudowują moralny system wartości i odzyskują zdolność do uczuć wyższych.

Nie komplikuj

AA uczy alkoholików trzeźwego życia, podsuwając im sposoby na rozwiązywanie problemów: „Żyj i daj żyć”, „Nie komplikuj”, „Najważniejsze najpierw”, „Daj czasowi czas”, „Każdego dnia nie pij tylko dziś”, „Odpuść i powierz Bogu” itd.
Krąży opowieść o Billu W. Gdy jakiś czas nie pił i uwierzył w uzdrawiającą moc rozmowy z drugim alkoholikiem, zaczął sprowadzać do domu przygodnych pijaczków i opowiadał im o sobie z nadzieją, że pójdą za jego przykładem. Kiedyś kilku „pensjonariuszy” zostawił z żoną – Lois, bo wyjeżdżał w delegację. Przykazał jej, by ich karmiła i pilnowała do czasu jego powrotu. Gdy wrócił, w domu nie było żadnego alkoholika. Żona wyjaśniła, że jak trochę wydobrzeli, to sobie poszli. Bill zmartwił się: „No popatrz, a ja myślałem, że chociaż jednemu uda się pomóc”. Lois odrzekła: „Jednemu pomogłeś”.
Nikt nie musi grzebać się w przeszłości, analizować swojej osobowości. AA anuluje pytanie „dlaczego?”: dlaczego ktoś zaczął pić, dlaczego pił więcej niż inni, dlaczego nie mógł przestać. Wystarczy, że nowicjusz przychodzi na mityngi i naśladuje trzeźwiejących ludzi.
Najważniejsza jest możliwość utożsamienia się z innymi alkoholikami. Dla kogoś z poharatanym poczuciem wartości, z ciężkimi stratami i krzywdami spowodowanymi piciem, możliwość utożsamienia się z innymi jest skutecznym sposobem na zmniejszenie wstydu, winy, kompleksu niższości i poczucia izolacji. W AA ludzie wybaczają sobie dawne krzywdy. To zdjęcie ciężaru wstydu i winy bardzo ułatwia dalsze trzeźwienie.
Inną zaletą AA jest nieformalność relacji między uczestnikami wspólnoty. Nie ma tam zapisów, legitymacji ani funkcyjnej hierarchii. Wszyscy mówią sobie po imieniu. Sponsorem nie jest żaden fachowiec, tylko drugi uczestnik AA. Sponsor prowadzi jak przewodnik w Tatrach. Gdy zauważy, że jego towarzysz idzie zbyt blisko urwiska, łapie go za rękaw i odciąga.

[nowa_strona] Najważniejsze najpierw

W AA panuje optymizm. Każdy, kto tam przychodzi, jest żywym zaprzeczeniem opinii o beznadziejności alkoholizmu. Oto mamy Jurka, Ankę czy Stefana – im się udało, już nie piją. Dlaczego miałoby się nie udać każdemu innemu? Nadzieja na poprawę życia przychodzi od ludzi, którym się udało. W AA mówi się o „dzieleniu się doświadczeniem, siłą i nadzieją”.
Trzeźwienie wiedzie przez niezakłamane mówienie o sobie – o uczuciach, myślach i problemach. Z dzielenia się doświadczeniami i wspólnego poszukiwania rozwiązań tworzy się wspólny system wartości. Ludzie oduczają się niekontrolowanych emocji. Uczą się akceptacji tego, czego nie można zmienić, odwagi, by zmieniać to, co można zmienić, i mądrości, aby odróżniać jedno od drugiego. Ta filozofia pokory czy realizmu góruje nad filozofią roszczeń, oczekiwań, samowoli i buntu.

Żyj i daj żyć

Nie bez znaczenia jest duchowy charakter programu Anonimowych Alkoholików. Sens duchowej przemiany podkreślało wielu psychologów towarzyszących narodzinom AA w Ameryce. Jednym z nich był William James, który zwrócił uwagę na znaczenie duchowego „przebudzenia” dla zmiany charakteru człowieka. Napisał, że religijne przeżycie może poprzedzić moment, w którym „ego” człowieka pęka jak przekłuty balon, uchodzi z niego pycha i nadęte przeświadczenie o wyjątkowości. Moment duchowego przebudzenia przychodzi, gdy osoba znajdzie się „na dnie”. Psychiatra Harry Thiebout, który pomagał formułować założenia wspólnoty, zauważył, że dla alkoholika taki moment może nadejść tylko wówczas, gdy odstąpi od swojego wyobrażenia o sobie jako kimś, kto sam sobie poradzi z problemem.
W literaturze AA sporo mówi się o niedojrzałej osobowości i patologicznym stylu życia, który tę osobowość podtrzymuje. Wielu psychiatrów uważa, że właśnie zaburzona osobowość jest przyczyną alkoholizmu. Moim zdaniem jest ona raczej skutkiem, a nie przyczyną uzależnienia. Co składa się na alkoholową „osobowość”? Twórcy AA za główną cechę alkoholika uznają swoistą omnipotencję, czyli poczucie absolutnej mocy, a zatem chęć kontroli nie tylko w sprawach dotyczących siebie, ale i całego świata. Dominacja i zależność paradoksalnie idą w parze. Niby ktoś ma władzę nad drugim człowiekiem (dominacja), ale bez niego nie wyobra...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy