Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

10 grudnia 2020

NR 10 (Grudzień 2020)

Sztuka komunikacji, która buduje relację

116

Kilka tygodni temu otworzyły mi się oczy. Nie wiem, który już raz. Gdybym liczył, mógłbym już stracić nadzieję. Tym razem nauka płynie taka, że warto umieć szybciej wyciągać bieżące wnioski i częściej przyglądać się swoim lukom kompetencyjnym. To również obserwacja z metapoziomu, że sztuki komunikacji nie da się opanować całkowicie – za dużo zmiennych, zbyt wiele mechanizmów, czasem nieprzewidywalna dynamika. Nie da się też być sprawniejszym bez wielokrotnego, świadomego i skupionego treningu. Ale… po kolei. 
Któregoś wieczora, kiedy drugi lockdown ledwo majaczył na horyzoncie, koleżanka napisała na zamkniętej grupie o czymś bardzo dla siebie ważnym. W jej pracy u dwójki dzieci, z którymi miała kontakt, wykryto koronawirusa. Mimo ekspozycji czuła się dobrze fizycznie, co innego, psychicznie. W paru zdaniach opisała kilka ważnych kwetii. O tym, że osoby decyzjyne nie dbają o bezpieczeństwo w miejscu pracy. O chaosie organizacyjnym. Do tego wskazała na niemożność wykonywania w pełni zawodu, który polega na pomaganiu innym. Podkreśliła też, że pewnie nie dostanie szybko wyniku testu i będzie musiała iść do pracy, przeżywając lęk i stres narażania innych na zakażenie. Te wszystkie emocje, jak się później okazało z dalszej rozmowy, były kluczowe. Mimo że chciała je dostrzec – niczym w zwierciadle – nie udało się tego uzyskać. 
Odpowiadając na ujawnienie przez koleżankę ważnych rzeczy, instynktownie wszedłem w znany mi i lubiany dialog oparty na wielowątkowej argumentacji analitycznej. Podzieliłem się rozważaniami na temat obecnej sytuacji i działań, które są podejmowane, oraz tych, z których zrezygnowano. Poddałem w wątpliwość tezy wysuwane w przestrzeni publicznej, a inne z kolei wsparłem. Przytoczyłem kilka przykładów, w tym również osobistych, przedstawiłem różne perspektywy i cieszyłem się, że mogę pokazać swój punkt widzenia w nadziei, że będziemy mogli porozmawiać o tym, jak jest, jak może być i co widzimy. To, co nastąpiło w kolejnych wymianach, nie było jednak dialogiem, jaki sobie wyobrażałem. 
Po kilku paragrafach wymiany zdań, w których oboje próbowaliśmy pokazać swoją perspektywę, nastąpił zwrot akcji. W pewnym momencie koleżanka określiła naszą rozmowę jako zbędną, której w tym momencie nie potrzebuje, i wycofała się z dialogu, nic już więcej nie pisząc. We mnie również wywołało to chęć wycofania. Zamilkłem, nie chcąc już więcej brać udziału w jakiejkolwiek wymianie. I nie mówię tutaj o słynnych „fochach”. Raczej mam na myśli dominujące poczucie bycia niezrozumianym w swoim komunikacie. Zapewne zbliżone poczucie niezrozumienia i bycia nieusłyszanym towarzyszyło mojej koleżance. Po reakcjach nas obojga wnoszę, że po obu stronach było ono bardzo silne. 
Po ochłonięciu przyjrzałem się naszej rozmowie, zauważając, jak wiele elementów nie zagrało tak, jak bym chciał. Na kilku poziomach nastąpiły zgrzyty, z których warto wyciągnąć wnioski na przyszłość. 
Przede wszystkim widzę nasz dialog jako obustronną próbę wejścia w relację, gdyż nie bez powodu ją podjęliśmy, nawet jeśli okazała się nieudana. Tok rozmowy ujawniał dalej, jak bardzo nieudolnie i enigmatycznie pobrzmiewały w niej potrzeby stron. 
Kiedy ktoś mówi Ci, że się martwi, przeżywa lęk i niepokój, jest czymś zestresowany, to prawdopodobnie ostatnią rzeczą, jaką chce usłyszeć, jest lista argumentów logicznych pokazujących „stanowisko w sprawie”. Bardziej prawdopodobne, że rozmówca potrzebuje, żebyś go usłyszał i zauważył w przeżywaniu swojego lęku, obaw i tego wszystkiego, co w danym momencie jest dla niego ważne. Brak odpowiedzi na potrzebę, nierzadko komunikowaną w zawoalowanej formie, powoduje, że od tej pierwszej reakcji rozmówcy toczą się już dwa odrębne dialogi. Jeden z nich biegnie do punku (A), a drugi do (B) leżącego w przeciwnym kierunku. Im dalej w las, tym bardziej się od siebie oddalamy. Wrażenie bycia nieusłyszanym, poczucie krzywdy, a w efekcie ryzyko zerwania rozmowy stają się wtedy ogromne. 
W mojej odpowiedzi, w której chciałem pokazać subiektywne widzenie rzeczywistości, poparte raz po raz perspektywami z zewnątrz, kryła się t...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy