Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

16 czerwca 2020

NR 5 (Czerwiec 2020)

Sześć sposobów na twórczą codzienność

72

1. Idź pod prąd

Mój dzień był gęsty: spotkania, calle, deadline na tekst, po południu joga, na którą chciałam koniecznie zdążyć. Coś się obsunęło, coś się przedłużyło, przez przebudowę jednego pasa zwiększył się korek – 
innymi słowy, goniłam w piętkę, jak to często bywało w czasach przedpandemicznych. Spieszyłam się do domu, żeby zdążyć na wideokonferencję. Czułam narastające napięcie, czułam, jak przyspieszają moje myśli, czułam rosnącą gulę w żołądku, puchnące wewnątrz nie zdążę–nie zdążę–nie zdążę. 
Do mojego domu w podkrakowskiej wsi można dojechać dwoma drogami: jedna jest szybsza, prowadzi przez centrum. Druga jest dłuższa, idzie wzdłuż pól rzepaku, potem stromo w górę lasem i dalej, wśród łąk. Było oczywiste, że wybiorę tę krótszą. A jednak coś mi kazało w nią nie skręcić: pojechałam dalej, wydłużając czas dojazdu o jakieś pięć minut. Kiedy wjechałam na wyboistą drogę, zrobioną z betonowych płyt, którą nie da się jechać szybciej niż piętnaście na godzinę, zrozumiałam, dlaczego mój instynkt podpowiedział mi rozwiązanie z pozoru absurdalne: poczułam, że właśnie przestałam się spieszyć. Poszłam pod prąd tego pośpiechu, wbrew napięciu, które mnie ogarniało. Wzięłam wdech, wydech, opuściłam szybę, żeby poczuć gorzki zapach rzepaku, popatrzyłam na drzewa w lesie i kwiaty na łąkach. Spóźniłam się dwie minuty na wideokonferencję. Reszta dnia przebiegła w zupełnym spokoju.
Wtedy, kiedy czujemy, że porywa nas fala jakiegoś wewnętrznego przymusu, warto zrobić coś absolutnie wbrew tej fali. To właśnie jest twórcze: zwolnić, kiedy się spieszysz. Posłuchać, kiedy kusi Cię, żeby krzyczeć. 

2. Odwróć nawyk

Nasza codzienność w zdecydowanej większości jest zautomatyzowana – składa się z nawyków. Nawet, jeśli duża część z nich została zachwiana pracą z domu i sytuacją pandemiczną, pewnie zdążyliśmy wykształcić nowe. Twórcza codzienność to taka, która nie odbywa się codziennie tak samo, według wyznaczonego wzorca. Praca ku niej może więc polegać na tym, że zrobimy coś zupełnie inaczej – powiedzmy, trzy rzeczy dziennie. Jeśli kupowałeś czarne krawaty, kup zielony. Jeśli kupowałeś zielone, kup czarny. Zmień czcionkę w edytorze – spędź kilka minut na tym, żeby zobaczyć, która najbardziej Ci się podoba. Przestaw fotel, w którym siedzisz. Dodaj nową przyprawę do starej zupy – nie według przepisu, tylko według swojego pomysłu. Znajdź na chybił trafił piosenkę na Spotify i zatańcz. 

3. Daj się poprowadzić

Wiele z naszego napięcia wynika z poczucia, że mogę, a właściwie muszę, kontrolować rzeczywistość: że jeśli nic nie zrobię, świat runie. Jeśli nie zrobię pogadanki umoralniającej przy okazji każdego zostawionego przez moje dziecko na talerzu kawałka brokuła, moje dziecko nigdy nie nauczy się zdrowo jeść. Jeśli nie zamiotę natychmiast przedpokoju, mój dom popadnie w ruinę. Jeśli nie skończę dzisiaj czytać tego raportu, stracę robotę. Jeśli nie powiem pracownikom krok po kroku, co mają zrobić, zawalą projekt. Twórcza codzienność oznacza, w jakimś aspekcie, pójście za niezależnym od nas nurtem świata, zaufanie, że sprawy potrafią się ułożyć, że inni umieją sobie poradzić, że słońce wschodzi i zachodzi bez naszej pomocy. Jeśli na chwilę puścimy lejce, odczujemy najpierw napięcie, ale potem, jeśli będziemy umieli je znieść, ulgę. 
I w tej sprawie, z jakiegoś tajemniczego powodu, fajne ćwiczenie przydarzyło mi się za kierownicą. Miałam dojechać w odległą część Krakowa; tym razem został mi pewien zapas czasu. Nagle mnie natchnęło – pojadę za samochodem, który akurat był przede mną, dopóki jego trasa nie stanie się zupełnie absurdalna z punktu widzenia mojego miejsca dojazdu. Zawiesiłam podejmowanie decyzji. Białe punto, za którym zdecydowałam się jechać, skręcało gdzie indziej, niż ja bym skręciła. Miałam w tym wielką, nieoczekiwaną przyjemność – zamiast wkurzać się korkami, zaczęłam się bawić. Jechałam, chociaż nie wiedziałam, którędy pojadę! Przez ponad połowę trasy jechałam za punto, potem jeszcze za dwoma samochodami: dotarłam na miejsce o czasie. W tym podążaniu, chociaż polegało na oddaniu decyzji, było coś bardzo twórczego. 
Czytałam gdzieś, że przełomową rolę w pracy z rodzicami, którzy stosowali wobec swoich dzieci przemoc, odegrało 10 minut dziennie zabawy, której „reżyserami” były dzieci: rodzic miał przez te 10 minut absolutnie podążać za dzieckiem. Chociaż brzmi to nieprawdopodobnie, te 10 minut stawało się w wielu przypadkach źródłem głębokiego przekształcenia bolesnej relacji. Może i nam...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy