Skąd przychodzimy. Czy w rodzinne opowieści wpisany jest nasz los?

Psychologia i życie

Czas świąt sprzyja snuciu rodzinnych wspomnień i opowieści. Niewątpliwie historia rodziny jest istotnym składnikiem naszej tożsamości. Pytanie jednak, na ile nas określa albo wręcz zniewala? Czy losy przodków lub międzypokoleniowy przekaz determinują to, kim teraz jesteśmy? I jak to się dzieje, że powielamy pewne wzorce, przekonania czy wartości, choć chcielibyśmy funkcjonować inaczej?

Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy? – to tytuł jednego z najsłynniejszych obrazów Paula Gauguina. Poszukując odpowiedzi na pytanie o sens ludzkiej egzystencji, malarz prowadzi nas po linii czasu i zaprasza do szukania własnych korzeni. Korzenie to wspomnienia, wspomnienia to doświadczenia, doświadczenia to ludzie, a ludzie to emocje. W ten sposób konstytuujemy własną tożsamość, swoje prawdziwe „ja”, które tworzy się w relacji z innymi – tymi, którzy są nam bliscy, i tymi, którzy są od nas kompletnie różni. 

POLECAMY

Przodkowie żyją w opowieściach

Największe znaczenie w budowaniu tożsamości ma najbliższa rodzina. Spędzając ze sobą czas podczas różnych uroczystości, przeglądając albumy rodzinne czy pamiątki, chcąc nie chcąc, szukamy i słuchamy historii. Dzięki nim uświadamiamy sobie, co nas łączy z poszczególnymi członkami rodziny, poznajemy różne wzorce, dostrzegamy swoje miejsce w układzie zależności i powiązań. Często przy tym nadpisujemy kolejną warstwę interpretacji dotyczących zdarzeń, których sami nie byliśmy uczestnikami. Przekazujemy dalej rodzinne anegdotki, ale również – nie zawsze w sposób zamierzony – tworzymy rodzinne legendy. W pewnym sensie pozwalamy wciąż żyć w tych opowieściach naszym przodkom. Zbliżające się święta Bożego Narodzenia to czas wielu tradycji przekazywanych z pokolenia na pokolenie, takich jak wspólne ubieranie choinki, obdarowywanie się, wspólne kolędowanie czy wypatrywanie pierwszej gwiazdki. Jak ten czas będziemy przeżywać, zależy od tego, jakie mamy wczesne doświadczenia związane z tym okresem. Jeśli święta były czasem spędzonym w życzliwym gronie, jest spora szansa na kultywowanie tych tradycji. Jeśli jednak święta w naszym domu rodzinnym oznaczały pośpiech, zmęczenie, a kolacja wigilijna sprowadzała się do oglądania telewizji albo kończyła pretensjami, prawdopodobnie w dorosłości spróbujemy ten czas zorganizować zgoła inaczej. 
Wiele osób poszukuje swoich korzeni i stara się dowiedzieć nieco więcej o życiu swoich przodków. Historie rodzinne są nieocenionym źródłem pozwalającym mierzyć się z prawdziwie egzystencjalnym pytaniem: „Skąd pochodzę?”. Zrozumiałe, że raczej nie zadajemy go sobie na co dzień, ale jak każde z pytań o charakterze egzystencjalno-tożsamościowym co jakiś czas powraca w chwilach refleksji. To, jak bardzo lubimy zwracać swoją uwagę ku przeszłości, pokazuje aktywność w mediach społecznościowych, gdzie dzielimy się archiwalnymi zdjęciami lub miłymi wspomnieniami. Rosnącą popularnością cieszy się też „nieprofesjonalna” genealogia, w ramach której poszukiwania prowadzą rodzinni kronikarze i genealodzy amatorzy. Dzięki cyfryzacji mamy ułatwiony dostęp do ksiąg metrykalnych i stosunkowo małym nakładem sił możemy prześledzić losy swojej rodziny, odkłamać jakiś rodzinny mit, poznać skrywane tajemnice (dotyczące np. nieślubnych dzieci). Można dowiedzieć się na przykład, że prapradziadkowie brali ślub w cerkwi, choć w żywej pamięci nie było po tym śladu, lub że w przypadku przodka we wpisach metrykalnych istnieje adnotacja „ojciec nieznany”. Psychologa takie zainteresowania nie dziwią, bowiem historia rodziny jest istotnym składnikiem tożsamości jednostki. Aczkolw...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



POLECAMY

Przypisy