Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Ja i mój rozwój

3 sierpnia 2016

Siły woli do woli

38

To czy jesteśmy wolni, czy też nie... nie ma znaczenia. Ważne, czy wierzymy w wolną wolę. Jeśli tak, to stajemy się bardziej uczciwi, moralni, traktujemy innych fair. Jeśli nie, to kłamiemy, oszukujemy i kradniemy - dowodzi ROY F. BAUMEISTER i zdradza, jak odzyskać i trenować siłę woli. Roy F. Baumeister jest profesorem psychologii, pracuje na Florida State University, gdzie wspólnie z Dianne M. Tice kieruje Laboratorium Psychologii Społecznej. Jego zainteresowania dotyczą wolnej woli, świadomości, podejmowania decyzji, dokonywania wyborów. Stworzył m.in. koncepcję woli jako zasobu energetycznego związanego z „ja”. Zajmuje się również problemem przynależności, odrzucenia i wykluczenia społecznego. Autor ponad 400 publikacji, m.in. książek: Identity: Cultural Change and the Struggle for Self; Meanings of Life; Social Psychology and Human Nature. Po polsku ukazała się książka Utrata kontroli. Jak i dlaczego tracimy zdolność samoregulacji (współautor), a wkrótce nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN do księgarń trafi Zwierzę kulturowe.

AGNIESZKA CHRZANOWSKA i DOROTA KRZEMIONKA:Bywa, że zadajemy sobie pytanie: przypadek to czy konieczność, że sprawy tak się potoczyły? Przypadek czy konieczność – w tej alternatywie nie ma miejsca na wolność. Ludzie często mylą wolność...
ROY F. BAUMEISTER: – To prawda. Często rozumieją wolność jako całkowitą niezależność, niepodleganie żadnym wpływom. Taka wolność sprowadza się do totalnie przypadkowego działania pod wpływem kaprysu lub impulsu. A to nie jest dobre ani dla jednostki, ani dla społeczeństwa. Dla wielu ludzi wolność sprowadza się do przekonania, że mogą robić, co tylko zechcą. Nie muszą hamować impulsów. Takie zachowanie może dostarczyć nam przyjemności tu i teraz, ale co to za wolność? To potrafi każde zwierzę, a my różnimy się od zwierząt tym, że możemy zmienić swoje zachowania, przystosować się do reguł społecznych. Potrafimy podejmować decyzje, uwzględniając dostępne nam możliwości i przewidując skutki naszych działań w dłuższej perspektywie czasu. Wolność polega na wyborze takich zachowań i możliwości, które nie są może zbyt atrakcyjne teraz, ale kiedyś przyniosą nam korzyści. Potrafimy pokonać aktualne impulsy. Nie poddajemy się zachciankom, ale myślimy, co jest dobre na dłuższą metę. Analizujemy różne wizje przyszłości, by określić, która jest lepsza, a następnie potrafimy tak pokierować swoim zachowaniem, by osiągnąć zamierzony cel. Wątpię, by studenci ciężko pracowali i uczyli się dlatego, że sprawia im to przyjemność. Robią to, ponieważ wierzą, że wykształcenie w przyszłości da im ciekawsze życie, wyższe zarobki, kontakty z interesującymi ludźmi. Odraczanie gratyfikacji jest podstawą wolnej woli.

Stanisław Jerzy Lec mawiał żartobliwie, że życie zmusza nas do wielu czynności dobrowolnych. Co na to psychologia? Wolna wola istnieje, czy jest tylko iluzją?
– Wolna wola ma różne znaczenia. Niektóre religie nadają jej znaczenie wręcz nadprzyrodzone. Sam nie wierzę w tak rozumianą wolną wolę. Interesuje mnie aspekt praktyczny, dotyczący tego, że ludzie mają możliwość podejmowania decyzji, kierowania swoim zachowaniem. I to się dzieje naprawdę, naprawdę dokonujemy wyborów. Tak rozumiana wolna wola wyewoluowała po to, byśmy mogli sprostać coraz większym wymaganiom życia społecznego. W tym znaczeniu jesteśmy bardziej wolni niż jakiekolwiek inne zwierzęta. Ludzie generalnie wierzą w wolną wolę, są przekonani, że mogą decydować o sobie. Co więcej, ta wiara ma widoczne konsekwencje dla ich zachowań.

Na przykład jakie? Co zmienia się w naszym zachowaniu, gdy jesteśmy przekonani, że mamy wolną wolę?
– Dzięki temu przekonaniu całe społeczeństwo lepiej funkcjonuje. Liczne badania pokazują, że ludzie, którzy wierzą w wolną wolę, zachowują się lepiej niż ci, którzy w nią nie wierzą. Są bardziej prospołeczni, moralni, mniej skłonni do agresji. Przekonanie, że ponosimy odpowiedzialność za swoje zachowanie, że potrafimy je kontrolować, że mamy możliwość podejmowania decyzji i dokonywania wyborów – sprawia, że traktujemy innych bardziej uczciwie i lojalnie, jesteśmy wobec nich fair. Osoby, które nie wierzą w wolną wolę, są bardziej skłonne kłamać, oszukiwać, snuć intrygi, a nawet kraść. Postępują bardziej konformistycznie, bezmyślnie naśladują zachowania innych, nie wierzą, że mogą postąpić inaczej. Nie są chętne do pomocy innym, a gdy popełnią błąd, nie mają poczucia winy.

Być może więc przekonanie o braku wolnej woli jest antidotum na poczucie winy. Pozwala nam usprawiedliwić różne niezbyt piękne czyny...
– Czasem wolimy przyznać, że nie mamy wolnej woli niż trwać w poczuciu winy. Nie jest ono bowiem przyjemnym uczuciem, ale prowadzi do zmiany zachowania w przyszłości. Sprawia, że postępujemy bardziej moralnie. Gdybyśmy mogli w jakiś sposób znieść poczucie winy, na przykład zażywając pigułkę znieczulającą nasze sumienie, ucierpiałaby na tym nasza kultura. Wina opiera się na poczuciu, że mogłem i powinienem był postąpić inaczej. Wspólnie z Tylerem Stillmanem przeprowadziłem badanie, które pokazało, że poczucie winy ma pozytywne skutki, promuje zachowania prospołeczne. Osoby, które nie wierzą w wolną wolę, są mniej skłonne do refleksji nad swoim zachowaniem i wyciągania wniosków ze swoich błędów.

Poczucie winy dotyczy więc tylko zachowań wolnych. Niewolnik go nie doświadcza. Czy potrafimy rozróżnić, które zachowania są wolne?
- Badania pokazują, że ludzie rozróżniają i zgadzają się co do tego, co jest wolnym czynem, a co nie. A to znaczy, że za pojęciem wolnej woli kryje się jakieś realne zjawisko, jakieś procesy wewnętrzne, które powodują zachowania określane jako wolne.

Co zatem kryje się pod pojęciem wolnej woli?
– Wolna wola wynika z kilku procesów. Po pierwsze, z samokontroli. Dzięki niej możemy oprzeć się pokusom, nie działamy pod wpływem impulsów. Po drugie, ze świadomości i racjonalnych decyzji – kiedy dokonujemy inteligentnego wyboru i potrafimy logicznie określić, co jest dla nas najlepsze. Trzecim procesem jest planowanie działania, pozwalające odpowiednio pokierować swoim zachowaniem. W końcu wolna wola wymaga przejęcia inicjatywy, gdy nie poddajemy się biegowi wydarzeń, lecz podejmujemy czasem działania wbrew zewnętrznej presji.

Czego wymaga tak rozumiana wolna wola?
– Wolne czyny potrzebują dostaw energii. Jej źródłem jest to, co tradycyjnie nazywano siłą woli. Zasób ten jest jednak ograniczony. Ta sama energia jest paliwem dla wielu procesów. Zasila zarówno samokontrolę, jak i racjonalne decyzje, inicjatywę, a także – choć tu nie mamy jeszcze jednoznacznych danych – planowanie działania.

O jaką energię chodzi?
– O energię życiową. Życie jest przecież procesem energetycznym. Przez długi czas w psychologii pomijano ten fakt. Rewolucja poznawcza sprawiła, że zjawiska psychologiczne ujmowano w kategoriach przetwarzania informacji. Dopiero w latach 90. dwudziestego wieku psychologia znów zauważyła znaczenie biologii w naszym życiu. Dostrzeżono, że procesy psychologiczne także wymagają energii. Co więcej, są zasilane tą samą energią, którą zużywają na przykład mięśnie. Ogromnych zasobów energii potrzebuje nasz mózg, a gdy znajdujemy się w trudnej sytuacji, zużywa jej więcej. Okazuje się, że różne nasze wolne czyny czerpią z tego samego źródła energii – i powodują jej zużywanie się w miarę korzystania z wolnej woli.

Jakie to ma konsekwencje?
– Brakuje nam siły woli, by podjąć kolejne akty wolnej woli. Mówimy o tzw. ego depletion, wyczerpaniu ego – termin zapożyczony od Freuda. W efekcie gorzej funkcjonujemy, stajemy się bardziej bierni, unikamy podejmowania decyzji. Z grupą współpracowników przeprowadziliśmy wiele eksperymentów, które potwierdziły, że tak się dzieje. Osoby, które oparły się pokusie zjedzenia ciasteczek, potem były mniej wytrwałe podczas rozwiązywania anagramów. Ci, którzy próbowali opanować emocje podczas oglądania niezwykle smutnego filmu, krócej potem ściskali uchwyt, szybciej się poddawali. Również podejmowanie decyzji powoduje wyczerpanie ego. Najpierw uczestnicy badania dokonywali wyborów pomiędzy różnymi batonikami lub T-shirtami. Następnie poddano ich próbie zimna: mieli zanurzyć rękę w zimnej wodzie i trzymać w niej jak najdłużej. Takie zadanie wymaga siły woli – trzeba oprzeć się pokusie wyjęcia dłoni z lodowatej wody. Okazało się, że ci, którzy wcześniej podejmowali decyzje, poddali się szybciej.

Miał rację Salvador Dali, gdy mówił: „Nienawidzę wolności, zmusza do dokonywania wyboru”...
...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy