Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

23 września 2016

Niech żyje behawioryzm! 

0 1133

Często zarzuca się behawiorystom redukcjonistyczną wizję świata, w którym nie ma miejsca na wolną wolę czy autonomię. Cóż... każdy może wierzyć w co chce, nawet w wolną wolę. I żaden behawiorysta nie zabroni nikomu takiej wiary. Jednak w nauce o zachowaniu po prostu nie ma miejsca na takie pojęcia - mówi WILLIAM BAUM, jeden z najwybitniejszych behawiorystów na świecie.

William Baum jest emerytowanym profesorem psychologii University of New Hampshire. Obecnie pracuje na University of California w Davies. Jest jednym z najwybitniejszych psychologów behawioralnych na świecie. Autor książki Understanding Behaviorism: Behavior, Culture and Evolution. Honorowy członek Polskiego Towarzystwa Psychologii Behawioralnej.

Agnieszka Chrzanowska: – Minęło już prawie sto lat od słynnego wystąpienia Johna Watsona „Psychologia, jak ją widzi behawiorysta”. A to znaczy, że behawioryzm jest już w sędziwym wieku. Niektórzy nawet twierdzą, że... już nie żyje.
William Baum: – Niejeden filozof czy psycholog powie, że behawioryzm jest martwy, jednak jest to tylko myślenie życzeniowe. Behawioryzm bowiem nie umarł, ale wręcz przeciwnie – jest silniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Behawioryści wciąż poszerzają pole swoich zainteresowań, prezentują nowe pomysły i myśli. Bardzo rozwinęła się analiza zachowania, czyli wywodząca się od Skinnera współczesna wersja behawioryzmu. Coraz więcej praktyków i badaczy pracuje zgodnie z założeniami tej szkoły psychologii. Behawioryzm zatem cieszy się świetnym zdrowiem i daleko mu do śmierci.
Za twórcę behawioryzmu uznaje się Johna Watsona. To on jako pierwszy jasno pokazał, że możliwe jest uprawianie nauki o zachowaniu. To jest serce behawioryzmu. Z mojej perspektywy behawioryzm jest nauką przyrodniczą. Oznacza to, że zachowanie jest traktowane jako zdarzenie przyrodnicze. Wiele osób uważa, że zachowanie różni się od innych zdarzeń przyrodniczych. Jeżeli na przykład upuścimy kamień, upadnie on na ziemię. Jeżeli jednak ktoś jedzie na rowerze – większość ludzi pomyśli, że to jest inny rodzaj zdarzenia, bo kamień przecież swobodnie spada, a tutaj jadąca osoba wykonuje pewną czynność. Ale tak nie jest. Zachowanie, czyli zdarzenie behawioralne, nie jest wykonywane tylko dzieje się. Nie ma sprawcy czy wykonawcy. Według mnie ta właśnie myśl sprawia, że behawioryzm staje się bliższy filozofii wschodu. W taoizmie istnieje założenie, że nie ma wykonawcy. Wszystko, co się dzieje, dzieje się z powodu dao [dao to kluczowe pojęcie taoizmu; esencja wszechświata, stanowi podłoże wszelkich zmian – przyp. red.].

Człowiek przecież chce być panem samego siebie, kierować swoim zachowaniem. Okazuje się jednak, że nie jest nawet „wykonawcą” swojego zachowania.
– Wydaje się nam, że robimy pewne rzeczy, ale to tylko iluzja. One tak naprawdę po prostu się zdarzają. Ludzie oczywiście nie lubią słuchać podobnych twierdzeń. Jak mam dokonywać wyborów? Jak mam decydować o sobie? Jak mam żyć? – pytają. Odpowiedź jest prosta: żyjmy dokładnie tak jak żyjemy. To, co się dzieje, zależy od naszego dziedzictwa genetycznego, środowiska, naszego zachowania. Zamiast zatem myśleć, co musimy zrobić, jak chcemy pokierować życiem, lepiej po prostu zobaczmy, co świat dla nas ma i otwórzmy się na jego wpływ.

Czyli nie ma tu miejsca na wolną wolę, autonomię. Behawiorystom często zarzuca się nadmierny redukcjonizm.
– Owszem, behawioryzm jest redukcjonistyczny. I nie ma w nim miejsca na wolną wolę czy autonomię. Każdy jednak może wierzyć w co tylko chce. Możemy zatem wierzyć, że mamy wolną wolę. I żaden behawiorysta nie zabroni nikomu takiej wiary. Jednak w nauce o zachowaniu nie ma miejsca na takie pojęcia. Wyobraźmy sobie, że mam dwa kapelusze. W jednym z nich jestem behawiorystą. Gdy mam go na głowie, mówię: z naukowego punktu widzenia nie możemy mówić o pojęciu wolnej woli. Gdy jednak założę drugi kapelusz, powiem coś innego: dla celów życiowych użyteczne jest mówienie o wolnej woli, dokonywaniu wyborów, decydowaniu o sobie. Osobiście tego nie robię, rozumiem jednak, że dla wielu osób użyteczne jest wyobrażanie sobie, że mają wolną wolę.
Na pytanie o wolną wolę tak naprawdę nie ma odpowiedzi. Nie mogę nikomu udowodnić, że coś takiego nie istnieje. I nawet nie mam zamiaru próbować. Chodzi po prostu o to, że w naukowym badaniu zachowania nie możemy sobie pozwolić na takie pojęcie.

Powiedział Pan, że behawioryści coraz bardziej poszerzają obszar swoich zainteresowań. W jakim kierunku?
– Cofnijmy się w czasie o pięćdziesiąt lat. Nauka była wtedy jeszcze całkiem młoda, mniej dojrzała. Niezwykle ekscytujące było to, że mogliśmy uczyć zwierzęta, na przykład gołębie, określonych zachowań. To było niesamowite, że w laboratorium można było dokonywać takich rzeczy.
Badania dotyczące wyboru rozpoczęły się w latach sześćdziesiątych. W 1961 roku Richard Herrnstein opublikował artykuł na ten temat. Krok milowy, który został w tamtym czasie wykonany, to fakt, że nauka stała się ilościowa: mogliśmy dokonywać pomiarów zachowania i badać zachodzące zmiany. Mamy obecnie wiele teorii ilościowych dotyczących zachowania. Nauka bardzo dojrzała w ciągu minionego półwiecza. Tym samym jednak stała się mniej zrozumiała dla laików.
Obecnie kwitnie stosowana analiza zachowania. Rozwija się w niewyobrażalnym tempie i przynosi znaczące efekty, na przykład w postaci ogromnego postępu w terapii autyzmu. W Stanach Zjednoczonych znacznie wzrosła liczba diagnozowanych przypadków tego zaburzenia, dlatego bardzo ważne jest wskazanie skutecznych narzędzi terapeutycznych – a takich właśnie dostarcza analiza zachowania. Wśród behawiorystów obserwuje się coraz większe zainteresowanie autyzmem, jest to bowiem problem bardzo powszechny i są na to środki finansowe. W efekcie analiza zachowania stała się znana i popularna.
Analiza zachowania jest bardzo przydana w dwóch obszarach. Po pierwsze, pozwala korygować problemy. A po drugie, stanowi niejako ramę, która może pomóc ludziom wieść bardziej satysfakcjonujące życie, prezentuje naukowe podejście do zachowania. Wiele osób sprzeciwia się temu – mówią, że takie podejście nie dotyczy życia. Ale my przecież nie jesteśmy wyłącznie naukowcami. Życie to coś więcej niż n...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy