Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

3 lipca 2019

NR 7 (Lipiec 2019)

Rozmowy z innym gatunkiem

49

Jeśli próbujemy kogoś zrozumieć, przestajemy go nienawidzić. Ale za dużo zrozumienia dla kogoś naruszającego nasze granice nie pozwala nam się obronić. Jak zatem reagować?

DOROTA KRZEMIONKA: „Złość jest jasną energią, która daje nam siłę” – mówili Państwo w jednej z rozmów z „Charakterami”. A nienawiść? Czym jest, czemu służy?

MARIA KRÓL-FIJEWSKA: To utrwalony gniew, który stał się postawą.

PIOTR FIJEWSKI: Co więcej, zawiera intencję skierowaną przeciwko jakiejś grupie czy osobie, którą chcemy wykluczyć i widzimy ją jako totalnie obcą.

MARIA KRÓL-FIJEWSKA: Traktujemy ją wręcz jako inny gatunek, o którym wiemy, że ma wrogie zamiary.

Skąd się bierze to nastawienie? Jak się rodzi nienawiść? 

PIOTR FIJEWSKI: Jej podłożem najczęściej jest poczucie krzywdy. 

MARIA KRÓL-FIJEWSKA: A hodujemy nienawiść poprzez trening bezradnej wściekłości. Oto ktoś robi coś, co uniemożliwia mi coś ważnego, doznaję ucisku, przekroczenia albo zniszczenia i jedyne, co mogę zrobić, to planować, że się odegram w przyszłości.

PIOTR FIJEWSKI: Klinicznym przykładem może być paranoik, który przez lata szczegółowo przygotowuje i z premedytacją planuje, jak się za krzywdę zemści. 

Nie każdy, kto doznał krzywdy, tak reaguje. Co sprawia, że ktoś latami hoduje w sobie nienawiść?

PIOTR FIJEWSKI: Zapewne jako dziecko taki ktoś obserwował przemoc wśród najbliższych albo sam jej doświadczał. A zarazem nie miał wpływu na to, co się dzieje, pozostawał cichy i przerażony. Jeśli ta sytuacja wielokrotnie się powtarzała, mogła narastać w nim złość i chęć obrony, ale nie wyrażał swoich emocji w obawie przed reakcją agresora; musiał się więc odciąć od swoich impulsów, odcinając się zarazem od energii życiowej. Zamiast okazać złość, zaczął wyobrażać sobie agresywne akcje i chcąc nie chcąc uczył się nienawidzić. 

MARIA KRÓL-FIJEWSKA: Każdy z nas ma jakiś obszar wrażliwości w sobie i gdy ktoś ten obszar naruszy, skłonni jesteśmy odrzucić i tę osobę. Często dotyczy to identyfikacji społecznych. Wyobraźmy sobie, że w grupie kobiet pojawia się facet i zaczyna wygłaszać tezy, że „kobiety zapomniały, gdzie jest ich miejsce – oczywiście w kuchni”. Myślę, że nie ma takiej siły, by w odpowiedzi panie się nie połączyły i wspólnie go nie zaatakowały.

PIOTR FIJEWSKI: Na pozór ten mężczyzna wyraża tylko swoje poglądy, nikogo nie rani. Jeśli jednak przyjmiemy, że odwrotnością nienawiści jest chęć zrozumienia, nie wyobrażam sobie, by panie się nad nim pochyliły, prosząc: „powtórz, byśmy cię mogły lepiej zrozumieć”.

Silniejsi od nienawiści

Co się z nami stało? Skąd te podziały, pogarda dla innych, obrażanie się na tych, którzy myślą inaczej? Jak nie ulec nienawiści? Pytamy o to psychologów, psychoterapeutów, psychiatrów. W poprzednich numerach o mowie nienawiści wypowiadali się Bogdan Białek i Maria Jarymowicz.

Za miesiąc Szczepan Grzybowski opowie o tym, co się dzieje w naszym mózgu, gdy reagujemy agresywnie.

 

MARIA KRÓL-FIJEWSKA: On przestaje być wtedy dla nich Jackiem czy Krzyśkiem, a staje się przedstawicielem obcego gatunku, reprezentantem grupy, która przez długi czas traktowała je gorzej albo całkiem źle.

W odpowiedzi kobiety przypominają sobie swoje krzywdy, uczucia ulegają zwielokrotnieniu. Nauczyliśmy się kontrolować trudne uczucia wobec osób własnego gatunku, reguluje je wiele norm. Ale nie obowiązują one wobec osób innego, a tym bardziej wrogiego gatunku.

Jak jednak wytłumaczyć nienawiść wobec Żydów czy uchodźców, którzy żadnej krzywdy nam nie wyrządzili? 

MARIA KRÓL-FIJEWSKA: Trudno mi empatyzować z taką postawą, ale gdy sobie wyobrażam, że mała miejscowość, w której mieszkam, napełniłaby się obcymi ludźmi, którzy mówiliby innym językiem i wprowadzili nowe zwyczaje, to mogłabym się poczuć zagrożona. 

PIOTR FIJEWSKI: Krzywda jest tu potencjalna i odnosi się do własnego terytorium. My je sobie urządzamy, stawiamy wieżę z klocków, a tu przychodzą ci z innej grupy i wszystko nam przewracają.

MARIA KRÓL-FIJEWSKA: W naszej okolicy mieszka sporo osób z Ukrainy. Pamiętam, że raz w sklepie akurat większość klientów stanowili Ukraińcy, rozmawiali ze sobą dość głośno. Poczułam się nieswojo, jakby mieli mnie zagarnąć. Złapałam się na tym, że mam ochotę zawołać: Chwilę, tu jest Polska. Nie jesteście u siebie, nie wrzeszczcie tak. A im ktoś mniej jest pewny swojego terytorium, tym bardziej się boi, że mu je zabiorą.

PIOTR FIJEWSKI: Zarazem pojawia się myśl: Przecież ci uchodźcy są tacy sami jak my, niech budują z nami naszą ojczyznę. Ale nie można uznać za swojego kogoś, z kim nic mnie jeszcze nie łączy. To wymaga doświadczenia, negocjacji, przebywania razem, by można sobie zaufać. 

I wzajemnie się rozumieć... Rozumienie bowiem, jak twierdziła Salma Lagerlőf, szwedzka pisarka, wyklucza nienawiść.

MARIA KRÓL-FIJEWSKA: To prawda, ale czasem działa paradoksalnie. Nasi pacjenci, a szczególnie pacjentki często mówią: „Ktoś narusza moje granice, powinnam się bronić, ale zamiast tego...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy