Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

15 maja 2019

Rodzina ćwiczy razem

81

Nie ma chyba lepszej formy wzmacniania więzi rodzinnych niż wspólne spędzanie czasu, zwłaszcza na świeżym powietrzu. Znajdźmy więc kilka godzin, żeby zrobić coś wspólnie.

Rodzinom z coraz większym trudem przychodzi wspólne spędzanie czasu. Rodzice pracują po wiele godzin, a następnie próbują sprostać obowiązkom domowym. Dzieci uczęszczają do szkół, a po powrocie do domów odrabiają prace domowe. Większość ma też dodatkowe zajęcia: korepetycje, treningi, kółka zainteresowań. Razem członkowie rodzin jedynie się kłócą, rozdzielają zadania i obowiązki domowe, oglądają telewizję i sporadycznie, kilka razy w roku, spędzają czas, np. podczas różnego rodzaju świąt. To zdecydowanie za mało. Co więc robić? Świetnym sposobem na integrację rodzinną jest stała, wspólna aktywność ruchowa.

Dobry plan

POLECAMY

Współczesna rodzina często ma zaplanowaną niemal każdą godzinę dnia. Oczywiście w tym planie znajduje się czas na odpoczynek, jednak jego spędzanie jest na ogół improwizacją. Po prostu robimy to, co akurat przyjdzie nam do głowy, lub też podporządkowujemy się jakiemuś rytuałowi, np. o konkretnej godzinie oglądamy ulubiony program albo serial. Warto jednak zmodyfikować nieco dzienny rozkład zajęć, dodając do niego wspólną aktywność ruchową całej rodziny. Dobrze jest przeznaczyć na nią stałe dni w tygodniu. Potem trzeba trzymać się tego planu, a wtedy wspólne ćwiczenia, spacery czy jeżdżenie na rowerze ma szansę stać się rodzinną tradycją.

Ten rozkład zajęć warto spisać i powiesić w widocznym miejscu. Może się zdarzyć, że przy wyborze aktywności dojdzie do nieporozumień. Syn będzie chciał pograć w piłkę, córka pojeździć na rowerze, mama pobiegać, a tato najchętniej wybrałby długie marsze. W gruncie rzeczy tego rodzaju spór nie jest ogromnym problemem, a nawet ma swoje dobre strony – np. sprawia, że członkowie rodziny nawiązują kontakt i uczą się wybierać to, co dobre dla wszystkich. Można też uwzględnić preferencje każdego domownika i jeden dzień przeznaczyć na grę w piłkę, drugi na bieganie po leśnych ścieżkach, a kolejny na wyprawy rowerowe. Najważniejsze jednak, aby się spotkać, poczynić wspólne ustalenia, a potem się ich trzymać. Takie spotkanie ma być rodzinną burzą mózgów. Niech padają propozycje, sugestie, a sporne kwestie niech rozstrzyga głosowanie. Zadbajmy, aby każdy członek rodziny poczuł, że inni liczą się z jego zdaniem i jest ono ważne w ogólnej dyskusji.

Przykład idzie z góry

To oczywiste, że nie każdy w rodzinie jest fanem aktywności fizycznej. Jak można zatem przekonać opornych? Na pewno nie tak, jak rodzice, którzy nakłaniają swoje pociechy do wyjścia z domu („Idź, pobiegaj”, „Ciągle tylko siedzisz w domu”, „Pobaw się na podwórku”), a sami spędzają czas na kanapie, przed telewizorem lub z nosem w telefonie komórkowym. W jaki sposób syn czy córka ma polubić wysiłek fizyczny, skoro mama, tato czy opiekun daje całkiem inny przykład? Dziecko podpatruje dorosłych, zwłaszcza rodziców, i powtarza pewne ich zachowania, schematy, upodobania. Są przecież dla niego pierwszymi autorytetami, wzorami do naśladowania.

Jeśli zatem chcemy, żeby nasze dziecko ruszyło się z kanapy czy sprzed monitora, pokażmy, że sami jesteśmy aktywni. Możemy ćwiczyć w domu, wyjść na spacer do parku, pograć w kometkę w ogródku za domem czy też uprawiać jakąś konkretną dyscyplinę sportową. I to jak najwcześ[-]niej, bo czym skorupka... A kiedy dziecko zobaczy, że aktywność ruchowa sprawia nam radość, że po treningu jesteśmy weselsi, być może samo również się „wciąg[-]nie”. Tak to działa.

Razem lepiej

Dziecko na ogół reaguje buntem, kiedy jakieś zadanie wydaje mu się zbyt trudne albo gdy czegoś nie lubi i nie ma motywacji, żeby to robić. Opór zwiększa się, jeśli rodzice próbują nacisków. Trudno później złagodzić tę pierwszą niechęć i przekonać dziecko do jakiegoś pomysłu dorosłych. Mały buntownik potrafi być bardzo uparty. W takich sytuacjach potrzeba wyczucia i cierpliwości.

Najlepiej, jeśli robimy coś spontanicznie, np. podczas wspólnego wyjazdu zaczynamy bawić się piłką i podajemy ją dziecku, żeby ją do nas odrzuciło. Wtedy zazwyczaj nie potrzeba wielu słów i specjalnego zachęcania. Chęć do aktywności ruchowej czy sportowej najlepiej rozwijać przez zabawę. Najważniejsze bowiem, aby wspólna aktywność dawała wszystkim radość i poczucie przynależności, a nawyk systematycznych ćwiczeń może rozwinąć się później.

Wspólny wysiłek zbliża do siebie członków rodziny i integruje ich. Powie nam więcej niż niejedna poważna rozmowa. Przede wszystkim sprawi, że będziemy czuli to samo, co inni członkowie rodziny, lepiej zrozumiemy ich wysiłek. To taka lekcja empatii, wspólna dla wszystkich. Może też zobaczymy podziw w oczach najbliższych, kiedy wykonamy jakieś trudniejsze ćwiczenie? No i możemy też liczyć na wsparcie, kiedy coś pójdzie nie tak.

Podczas aktywności ruchowej stymulowane są hormony peptydowe, czyli endorfiny, nazywane też hormonami szczęścia, gdyż wywołują znaczną poprawę samopoczucia i zadowolenie, a nawet euforię. Także śmiech uaktywnia endorfiny. To wszystko możemy sobie zaserwować podczas wspólnego uprawiania sportu. Dzięki temu aktywność będzie się kojarzyła dzieciom nie tylko z wysiłkiem, ale również z czymś miłym. Wszyscy członkowie rodziny mogą polubić taką formę spędzania wspólnego czasu i nawet ci, którzy wcześniej byli najbardziej oporni, sami będą namawiać resztę do ćwiczeń.

Aktywność fizyczna ma nie tylko poprawić nasze sportowe osiągi. Można się też nieco rozluźnić, odpocząć od codziennych zajęć i odstresować. Wspólny wysiłek, kiedy endorfiny tak mocno poprawiają nastrój, to również dobry czas na rozwiązywanie problemów lub rozmowy na ważne tematy. Na łonie przyrody, w trakcie spaceru czy jazdy na rowerze, łatwiej jest przyjąć pewne kwestie do wiadomości, bez napięcia i nerwów. Zresztą już sama rozmowa jest świetnym sposobem na znalezienie wspólnego języka, wzajemne zrozumienie czy też dowiedzenie się czegoś o sobie. W natłoku codziennych zajęć często trudno wygospodarować na to czas.

Sport może ochronić dzieci i nastolatki przed zagrożeniami, jakie niesie ze sobą nowoczesność. Treści przekazywane w Internecie mogą uzależniać i powodować, że świat wirtualny staje się najważniejszy. Problem ten dotyczy jednak nie tylko dzieci i nastolatków, ale również dorosłych. Wiele osób wręcz „żyje” internetowym światem, skupia się tylko na nim. Systematyczne treningi sport...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy