Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

5 stycznia 2018

Radość – bilet do nieba

22

Choć to jedno z najprzyjemniejszych uczuć, nie poświęcamy mu tyle uwagi, co złości czy strachowi, które silniej nas motywują i nadają kierunek naszym działaniom. A przecież od radości – prawdziwej zależy w naszym życiu bardzo wiele.

Podobno starożytni Egipcjanie wierzyli, że gdy po śmierci człowiek stanie u wrót nieba, bogowie zadadzą mu tylko dwa pytania: czy znalazłeś radość w swoim życiu? Czy dałeś radość innym? I od odpowiedzi zależy, czy człowiek wejdzie do nieba...

A co z nami, dzisiaj – czy radość jest dla nas równie ważna? Często traktowana jest jak uczucie niepoważne, głupie, infantylne. Właściwie tylko dzieci mogą cieszyć się beztrosko i swobodnie. Im jesteśmy starsi, tym więcej przeszkód napotyka nasza naturalna zdolność do cieszenia się. Niechęć i ostrożność wobec radości wyrażają ironiczne komentarze: „z czego tak się cieszysz...”, „pamiętaj, że po śmiechu zawsze następuje płacz”. Panujący w naszej kulturze silny przekaz, by koncentrować się na tym, co trudne, powoduje, że często nie umiemy się cieszyć. Zresztą, jak tu się cieszyć, skoro żyjemy w atmosferze nieustających społecznych, politycznych i gospodarczych problemów, o których całą dobę informują media... W kulturze wiecznego narzekania trudno uznać, że mamy powody do radości.

Radość bez zbroi

Czysta, spontaniczna i niczym nieskrępowana radość była znana i dostępna każdemu z nas. By przypomnieć sobie, jak wygląda jej pierwotna i nieskażona postać, wystarczy przyjrzeć się dziecku. Radość przeżywana przez dziecko to żywe, przejmujące i obejmujące całe ciało uczucie, wynikające najczęściej ze spontanicznego zachwytu nad światem. Znajduje wyraz w reakcji całego ciała, które jest natlenione, pulsujące, pełne energii. Radosne dziecko porusza się płynnie, śmieje się gardłowo i oddycha głęboko, swobodnie. Widok dziecka przeżywającego radość jest tak wielką przyjemnością, że czasem obdarowujemy dzieci prezentami specjalnie w tym celu, by mieć kontakt z tym uczuciem, poczuć się przez nie ożywionym.
Spontaniczność, żywotność i energia mogą swobodnie przepływać przez dziecięce ciało, ponieważ jeszcze nie ma w nim tak wielu napięć wynikających z lęku i nieodreagowanych trudnych emocji, jak w ciele dorosłego. Austriacki psychiatra i psychoanalityk Wilhelm Reich stworzył pojęcie cielesna zbroja, opisując w ten sposób stały wzorzec napięcia mięśniowego, który jest formą obrony – może skutecznie chronić przed przeżywaniem trudnych uczuć, jakich nie chcemy doświadczać ani rozumieć. Taka obrona nie jest selektywna, więc jednocześnie odbiera nam możliwość przeżywania radości.

Radość bez chaosu

Zdolność do radości, cieszenia się małymi rzeczami, dostrzegania piękna wokół siebie, otwierania się na dobre uczucia swoje i innych buduje człowieka, któremu jest dobrze ze sobą i z którym chcą być inni, bo i im jest dobrze w jego towarzystwie.
Podstawową potrzebą, z jaką przychodzimy na świat, jest potrzeba bezpieczeństwa. Małe dziecko potrzebuje przewidywalnego i uporządkowanego, a także pełnego miłości i wspierającego środowiska – tylko tak możemy rozwijać zdolność do cieszenia się tym, co jest wokół. Gdy nasze podstawowe potrzeby są zagrożone, przestajemy zauważać to, co wywołuje przyjemne uczucia, a koncentrujemy uwagę przede wszystkim na tym, co groźne i niebezpieczne, by przygotować się na ewentualną obronę.

Ten mechanizm jest uzasadniony, bo z perspektywy przetrwania istotniejsze jest to, by dostrzec potencjalne niebezpieczeństwo, niż żeby zauważyć coś przyjemnego pojawiającego się na horyzoncie. Abyśmy mogli nauczyć się radości, w dzieciństwie musimy czuć, że nic nam nie zagraża, że „potężni” rodzice chronią nas przed każdym złem. Zdolność do cieszenia się może zostać upośledzona, kiedy czujemy silny lęk lub jesteśmy bombardowani trudnymi doświadczeniami, których nie rozumiemy, a nie mamy żadnego wsparcia.

Jednak nie tylko niebezpieczne i ignorujące nasze potrzeby środowisko może być groźne dla zdolności do odczuwania radości.

Radość bez lęku

Pierwszymi nauczycielami radości są rodzice. Jeśli stale obserwujemy ich sfrustrowanych, zniechęconych, zmęczonych, narzekających lub skrycie agresywnych, nie mamy dobrego modelu, który pokazywałby, jak brać ze świata i kontaktu z ludźmi t...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy