Dołącz do czytelników
Brak wyników

Przyjaźń

Artykuł | 24 listopada 2015 |
29

Przyjaciel to ktoś przy Ja, ktoś na kształt drugiej jaźni. Na dobre i na złe. Na zawsze.

Jak nie tracić przyjaciół? Jak utrzymać przyjaźń w czasach Facebooka? To pytanie kieruje moje myśli (nic na to nie poradzę) do wspaniałej książki Gabriela Garcii Marqueza Miłość w czasach zarazy – opowieści o trwającej pół wieku miłości nieudanego poety Florentino Arizy i mocno stąpającej po ziemi Ferminy Dazy. O miłości, która doczekała się spełnienia dopiero pół wieku po tym, jak się zaczęła. A co ma do tego Facebook? No właśnie… Przeczytałem kiedyś uwagę Zygmunta Baumana o pewnej studentce, która w ciągu miesiąca dorobiła się na Facebooku kilkuset przyjaciół. Zauważa Bauman, że on tylu nie miał przez całe życie, a żyje już prawie sto lat. Podzielam zdanie Baumana, bo choć żyję trochę krócej – wiem z pewnością, że nie doczekam kilkuset przyjaciół. Chyba że zacznę korzystać z Facebooka.

Temat i towarzyszące mu skojarzenia skłaniają jednak do refleksji i nad samą istotą przyjaźni, i nad tym, do jakiego stopnia może być coś specjalnego w przyjaźni okołofacebookowej. „Przyjaźń” należy do słów rzadko definiowanych. W samym bowiem słowie zawarte jest poniekąd jego znaczenie. To ktoś przy Ja, a co więcej – blisko, cieleśnie. Ktoś na kształt drugiej jaźni. Na dobre i na złe. Na zawsze. Czy na pewno?

Przyjaźń jest pełna paradoksów. Z jednej strony jest pewną formą konieczności, bo brak przyjaciół grozi śmiercią społeczną, z drugiej strony jest aktem swobodnego wyboru, bo przecież nikt nikomu nie wyznaczy przyjaciela. Przyjaźń jest doświadczeniem długotrwałym (bo jak mówić o przyjaźni na jeden wieczór), z drugiej strony jest doświadczeniem jednorazowym – zepsuta przyjaźń nader rzadko się odradza. Przyjaciół zyskuje się na długo, ale traci bezpowrotnie. Pr...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy