Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

22 czerwca 2022

NR 7 (Lipiec 2022)

Pomoc w dwie strony

0 153

Wybuch wojny w Ukrainie uświadomił nam, jak niewielki mamy wpływ na rzeczywistość. Poszukujemy więc sposobów na choćby częściowe odzyskanie poczucia kontroli nad swoim życiem i dlatego tak masowo przyjmujemy Ukraińców pod swój dach. To pomaga nam uporać się z lękiem, a nawet odzyskać poczucie sensu w tej granicznie trudnej sytuacji.

Dwudziestego maja tego roku polska Straż Graniczna podała, że od 24 lutego, a więc od dnia rozpoczęcia rosyjskiej inwazji w Ukrainie, do naszego kraju przybyło około 3,5 miliona ukraińskich uchodźców (dla porównania – to więcej niż łączna liczba mieszkańców Łotwy i Estonii, która wynosi nieco ponad 3,3 miliona osób). Rzesza Polaków pomaga im, jak może – dostarczają rzeczy pierwszej potrzeby do wyznaczonych punktów, wpłacają ogromne sumy na wskazane konta, opiekują się przybyszami w utworzonych dla nich ośrodkach, wreszcie przyjmują ich we własnych domach. 

Szczególnie ta ostatnia forma pomocy to ogromne wyzwanie zarówno dla goszczonych, jak i goszczących. Jak więc mądrze współbyć z osobami, które musiały porzucić swoje domy i rodzinne miejscowości, a wiele z nich bezpośrednio doświadczyło okropieństw wojny? Warto nie tylko stawiać pytania o ich potrzeby czy emocje, ale także skierować uwagę na siebie, na własne intencje, odczucia i wartości. Zapraszam więc do swego rodzaju poradnika – nietypowego, bo przyjmującego formę pytań, które możemy sobie postawić i poszukać na nie odpowiedzi. 

POLECAMY

Co jest we mnie?

1. Dlaczego to robię? Jakie wartości, jakie potrzeby chcę w ten sposób realizować? 

Choć odpowiedź wydaje się oczywista – „chcę pomóc potrzebującym” – to motywów jest znacznie więcej. Może nim być np. potrzeba odzyskania poczucia wpływu na rzeczywistość, poczucia sprawczości. Kryzys często nas go pozbawia. Wybuch wojny uświadomił zapewne nam wszystkim, jak niewielki mamy wpływ na rzeczywistość (nie możemy jej powstrzymać). Poszukujemy więc sposobów na choćby częściowe odzyskanie poczucia kontroli nad swoim życiem i dlatego tak masowo uczestniczymy w protestach, udzielamy wsparcia finansowego i duchowego czy właśnie przyjmujemy osoby z Ukrainy pod swój dach. Takie działania pomagają nam uporać się z lękiem, a nawet odzyskać poczucie sensu w tej granicznie trudnej dla większości sytuacji. 

Z drugiej strony niesienie pomocy może mniej wynikać z autentycznych potrzeb, a bardziej z powodów „powinnościowych” („muszę”, „powinnam”). Wtedy jednak taka pomoc może być świadczona wbrew własnym rzeczywistym zasobom i możliwościom (np. lokalowym, psychicznym). 
Do pomocy uchodźcom może też motywować pragnienie zaprezentowania się w dobrym świetle – jako osoba wielkoduszna i wspierająca. 

Część Czytelników może zaoponować – przecież nieważne, czym się kierujemy, jeśli efekt jest dobry. Być może to prawda. Ale warto też zastanowić się, jak nasza motywacja wpłynie na relacje z osobami goszczonymi? Czy będą one takie same, jeśli kieruje nami potrzeba odzyskania sprawczości i sensu, potrzeba redukcji lęku, powinność lub pragnienie autoprezentacji? 

Pamiętajmy, że pomoc osobom z Ukrainy to długofalowy, wieloetapowy proces – to maraton, a nie sprint. Jeśli chcemy pomagać, ale nie czujemy się gotowi na goszczenie kogoś pod swoim dachem, poszukajmy takich form wsparcia, w których lepiej się odnajdziemy. 

2. Kogo oczekuję? Kim dla mnie jest osoba goszczona? 

No właśnie. Nim otworzymy drzwi, nim się spotkamy – budujemy obraz osoby, którą przyjmiemy. Czy w tym obrazie jest miejsce dla inteligentnej inżynierki, osoby z niepełnosprawnościami, majętnego przedsiębiorcy, zbuntowanego nastolatka, Roma, osoby niebinarnej, osoby z odmiennego kręgu kulturowego czy religijnego albo osoby ciemnoskórej?

To zrozumiałe, że w takiej sytuacji posługujemy się pewnymi uproszczeniami i klasyfikacjami. Uchodźca, uchodźczyni – już same te określenia wrzucają nas w pewne przestrzenie znaczeniowe. A Ukrainiec, Ukrainka? Jakie mamy skojarzenia i stereotypy związane z tymi słowami? Co wiemy i czego nie wiemy o kulturze naszych wschodnich sąsiadów? Czy to, co wiemy, pomoże w nawiązaniu porozumienia, czy raczej zbuduje między nami mur stereotypów? Pamiętajmy, że doświadczenia wojenne mogły mieć znaczny wpływ na funkcjonowanie osób, które gościmy, ale pułapką uproszczenia byłoby widzenie ich jedynie przez ten pryzmat. 

3. Jak wyobrażam sobie nasze współbycie?

Minęło już kilka miesięcy od wybuchu wojny. Ta przestrzeń czasowa wypełniła się różnymi relacjami osób goszczących. Część z nich w niezwykle jasnych barwach odmalowuje wspólne bytowanie: „Przyjęcie osób z Ukrainy wniosło do mojego domu radość i życie”; „Mimo tych wszystkich doświadczeń są bardzo uśmiechnięci” (to tylko kilka przykładowych relacji, jakie znalazłam w mediach społecznościowych). Inne opisy jednak wskazują na sytuacje skrajnie trudne: napady paniki, agresji, niemożność znalezienia płaszczyzny porozumienia.

Zanim więc zadecydujemy, czy przyjmiemy uchodźców pod swój dach, zastanówmy się nad kilkoma pytaniami. Jak wyobrażamy sobie wspólne mieszkanie pod jednym dachem? Na co mamy nadzieję, czego się boimy, czego się spodziewamy? Przesadnie przesłodzona wizja może sprawić, że będziemy wywierać na siebie i osoby goszczone nieświadomą presję, by jej sprostać. Z kolei przesadnie czarna może sprawić, że nie zdecydujemy się na tę formę pomocy lub też udzielimy jej z nadmiernie lękowym nastawieniem.

4. Czego potrzebuję, by rzeczywiście nieść pomoc? 

Ugoszczenie kogoś pod swoim dachem może stać się okazją do realizacji ważnych wartości, rozwoju siebie, ale też może okazać się zbyt wysoko zawieszoną poprzeczką. Warto zatem uświadomić sobie, czego my sami potrzebujemy, by w wartościowy sposób towarzyszyć naszym gościom. Nie ma sensu zakładać, że wraz z ich pojawieniem się zrezygnujemy z naszych potrzeb – takie podejście narazi nas na frustrację, a wręcz może stać się przyczyną wypalenia. Co zatem musimy sobie zapewnić, by móc mądrze pomagać? Co stanowi istotne źródło dobrostanu w naszym życiu? Z pewnością momenty prywatności, kontakt z rodziną, opieka psychologa lub grup wsparcia, aktywność fizyczna. Jak jednak zadbać o to, by to źródło nie wyschło? 

Nie bójmy się stawiania sobie pytań i szukajmy na nie uczciwych odpowiedzi. Samoświadomość własnych motywacji, założeń i potrzeb to bardzo ważny punkt wyjścia do podejmowania mądrych decyzji o pomocy, jej charakterze i formie. Takie rozeznanie w sobie jest ważnym punktem wyjścia i fundamentem, na którym zbudujemy naszą część relacji z goszczonymi osobami. Piszę o „naszej części relacji”, bo pamiętajmy, że przebieg relacji zależy nie tylko od nas i nie tylko od osoby goszczonej – on jest dwukierunkowy.

Co jest w Tobie?

Uważnie przyjrzeliśmy się naszym własnym motywacjom, oczekiwaniom i wyobrażeniom, związanym z udzielaniem pomocy uchodźcom i uchodźczyniom z Ukrainy. Postawmy teraz sobie pytania dotyczące ich pragnień, oczekiwań i wyobrażeń. 

1. Czego potrzebujesz? 

Część potrzeb jest oczywistych jak oddychanie. Wiele dostępnych poradników radzi, by o te potrzeby nie pytać, tylko postarać się je zaspokoić. Należą do nich m.in.: podstawowy komfort fizyczny (woda, jedzenie, środki higieniczne), dostęp do internetu, telefon, ubrania, pościel, ręczniki. Są też potrzeby bardziej subtelne: prywatność (własna przestrzeń), oswojenie z nowym domem i nieznaną okolicą. 
 

Warto wiedzieć

Uchodźcy i osoby ubiegające się o azyl są z definicji bezbronne. To nie znaczy, że nie są elokwentnymi, inteligentnymi, zdeterminowanymi istotami ludzkimi; ale znajdują się w skomplikowanej sytuacji prawnej i osobistej, często doświadcz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy