Dołącz do czytelników
Brak wyników

Laboratorium , zdrowie psychiczne

18 listopada 2015

Polska na kozetce

0 310

Jak żyje się w Polsce? „Wystarczająco przerażająco” - śpiewa Maria Peszek. By sprawdzić, co trapi nasze społeczeństwo, zapraszamy Polskę na sesję psychoanalizy.

„Nieobecni nigdy nie mają racji, ale bardzo często zachowują życie” – ironizował przewrotnie Stanisław Jerzy Lec. Kiedy z rodziny znika jedna osoba, to związane z nią myśli i uczucia pozostają, a czasem nawet dominują w pamięci i wyobraźni krewnych. Tu i teraz nasi bliscy nieobecni zasiadają razem z nami przy rodzinnym stole.
Ale każda grupa – rodzinna czy terapeutyczna – ma również zdolność do zawierania w sobie większych całości. Czy w takim razie w spotkaniu kilku osób możemy dostrzec odbicie całego społeczeństwa? Może do symbolicznego stołu zapraszają nas nie tylko zmarła prababcia i wujek-emigrant, ale także Polska?

Społeczne lustro
Idea spotkań Listening Posts opiera się na założeniu, że w grupie świadomie podejmującej refleksję nad społeczeństwem uwidacznia się dynamika całej zbiorowości. Uczestnicy takiej grupy nieświadomie wyrażają bowiem mechanizmy większego systemu, do którego przynależą. Spotkania są prowadzone od lat 80. ubiegłego wieku przez brytyjską organizację OPUS (Organisation for Promoting Understanding of Society), upowszechniającą badanie kultur i społeczeństw przy pomocy warsztatu psychoanalitycznego.

Obecnie Listening Posts odbywają się w blisko 40 krajach na świecie, także w Polsce. Każdy taki projekt to niepowtarzalny i odważny w założeniach eksperyment myślowy. Spotykająca się grupa chce być zwierciadłem procesów zachodzących w społeczeństwie, wyczuwać jego lęki i nadzieje. Spotkanie zaczyna się od systematycznej obserwacji emocji i myśli ludzi odnośnie kondycji społeczeństwa. Powtarzają się w tych refleksjach tematy wojen, kryzysów gospodarczych, zmian rządów, a także rozpadania się starych i powstawania nowych struktur społecznych.

Następnie uczestnicy Listening Posts podejmują głębszą refleksję nad dynamiką społeczną – zbiorowym procesem emocjonalnym, który odbija się w spotkaniowej grupie jak w lustrze. Każde Listening Post składa się z trzech części. W pierwszej ludzie dzielą się zmartwieniami i doświadczeniami z punktu widzenia różnych ról, jakie wypełniają. W kolejnej części treści są analizowane, wyłaniają się główne tematy. W podsumowaniu uczestnicy formułują hipotezy dotyczące dynamiki procesów społecznych oraz dominujących mechanizmów obronnych – sposobów radzenia sobie z lękiem.

Do idei Listening Posts nawiązano podczas zeszłorocznej, październikowej konferencji „Polska na kozetce”, organizowanej przez Instytut Psychologii Stosowanej Akademii Pedagogiki Spec­jalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie oraz Instytut Analizy Grupowej „Rasztów”. Z tej okazji przyjechali do Polski psychoanalitycy, psychoterapeuci i konsultanci, na co dzień pracujący w Anglii. Jedna z nich, Olya Khaleelee – psycholożka i konsultantka, która wielokrotnie towarzyszyła grupom spotkaniowym – opisała fascynujący proces, dzięki któremu uczestnicy Listening Posts dokonują refleksji nad społeczeństwem. Z kolei profesor Andrzej Leder, filozof z Polskiej Akademii Nauk, wyjaśniał, jakie trudności musi przełamać myśl psychoanalityczna, by wzbogaciła odczytania historii idei. Zaś dr Sylwia Cichowska i Rafał Cichowski, psychologowie i konsultanci, podzielili się psychodynamicznymi interpretacjami polskich procesów społecznych.

A zatem uczestnicy „zaprosili Polskę na kozetkę” za pomocą ćwiczenia „Trylogia”. Wyłonione zostały trzy grupy uczestników: refleksji, dynamiki i „odzwierciedlająca społeczeństwo”. Grupa refleksji „wczuwała się” w rolę obywateli naszego kraju i zastanawiała się nad tym, co to znaczy być Polakami. Jej uczestnicy wymieniali się doświadczeniami, troskami, historiami z życia, snami, obawami dotyczącymi tego, jak im się w Polsce żyje. Ta debata miała swoją dynamikę: ktoś się z kimś pokłócił, czasami wszyscy się ze sobą skwapliwie zgadzali i nie dopuszczali „odszczepieńców” do głosu. Były rozmowy o lękach, ale i o nadziejach. Mówiono o historii Polski, ale także o planach na przyszłość. Tym rozmowom przysłuchiwali się członkowie grupy dynamiki – obserwując procesy zachodzące w grupie refleksji, zastanawiali się, czy uczestnicy są zaniepokojeni albo skonfliktowani, czy podążają za autorytetami, czy też podejmują decyzje samodzielnie. Za grupą dynamiki siedziała zaś grupa „odzwierciedlająca społeczeństwo”, której zadaniem było odnoszenie świeżej refleksji nad procesem grupowym do całego społeczeństwa.
Pacjentka Polska okazała się wyjątkowo złożonym przypadkiem – dlatego diagnozy ekspertów bywają to zgodne, to sprzeczne...

Diagnoza pierwsza: lęk
Jak przekonuje Halina Brunning, psychoterapeutka powracająca po latach do Polski, współczesny świat można opisać jako turbulentny: wszystko wokół przyspiesza i nieuchronnie się rozpada. Rok 2014 nie był dobry dla pokoju. Grozę wojny przeżywały już nie tylko Bliski Wschód czy kraje afrykańskie, ale i bliska nam Ukraina.
Coraz częściej pacjenci przynoszą do gabinetów lęk przed zagrożeniem z zewnątrz. Może on maskować burzę, szalejącą wewnątrz jednostki. Taki lęk działa jak zasłona dymna – skutecznie odwraca uwagę od własnych niepokojów. Pacjent, który zamartwia się tym, że sąsiad spod piątki ma „taką fatalną relację z żoną”, nie zauważa, że rozpada się jego własne małżeństwo. Łatwiej mieć zewnętrznych wrogów niż wewnętrzne trudności.

Podobne procesy zachodzą w społeczeństwie. Zmieniają się stosunki międzyludzkie i tempo życia. Na nowo definiowane są relacje miłosne oraz role męskie i kobiece. Powszechna jest niepewność finansowa, która dotyka zarówno młodych bezrobotnych, jak i starszych, obawiających się utraty pracy. Coraz trudniej pokładać nadzieję we własnych dzieciach i świecie, który im pozostawimy. Rośnie zanieczyszczenie środowiska i nierówności społeczne: bogatych od biednych oddziela przepaść. Wszystko to składa się na ogromny potencjał egzystencjalnego i realnego lęku.

To napięcie jest wyzwaniem dla społeczeństwa. Wszystko, co wspólne – instytucje, państwo, wiarygodne przywództwo, sfera polityczna – powinno „pochłaniać” i łagodzić te współczesne lęki, aby nie zatopiły obywateli. Warto, by instytucje wspierały ludzi w inwestowaniu ich energii w konstruktywne działanie. Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy autorytetów i czegoś większego od nas, aby radzić sobie ze światem. Jeśli więc społeczne instytucje są w kryzysie, lęk atakuje ze zdwojoną siłą.

Im więcej niepokoju, stresu, przemian, zagrożeń, tym większa skłonność do „kanalizowania” ich w postaci zewnętrznych wrogów. Czy polskie społeczeństwo nie przypomina rasowego neurotyka, który pod lękiem przed wrogami czy obcymi ukrywa całą listę własnych problemów? Cyniczni przywódcy zawsze wiedzieli, że aby odwrócić uwagę od wewnętrznych trudności państwa, wystarczy wywołać wojnę. Ale w społeczeństwach powszechne jest kanalizowanie napięcia wokół obcych. Jeśli nieprzyjaciółmi obwoła się osoby homoseksualne, zapłonie instalacja „Tęcza” na warszawskim placu Zbawiciela. Gdy za wroga uznani zostaną Żydzi, na murach pojawią się antysemickie napisy. Łatwiej jest przecież uznać, że to „Oni” zabierają nam bezpieczny i znany świat, niż stwierdzić, że nie dbamy wystarczająco o relacje z innymi ludźmi.

Zmiany i niepewność sprawiają, że w społeczeństwie uruchamiają się pierwotne mechanizmy obronne, manifestowane jako agresywne działania. Dlatego w dzisiejszym świecie wojnę mamy nie tylko „na zewnątrz”. Chyba wszyscy nosimy w naszych wnętrzach starą wojnę polsko-polską, dotykającą zwłaszcza grupy „niepasujące” do większości. Tragedią jest nie tylko przemoc wobec mniejszości, ale fakt, że walcząc na fałszywym froncie, nigdy nie rozwiąże się prawdziwych problemów. Neurotyk nigdy nie ucieknie przed swoim lękiem – przeciwnie, im więcej zabezpieczeń, tym bardziej dokuczliwe i trwałe są objawy.

By bronić się przed lękiem, społeczeństwo sięga również po (z pozoru dużo przyjemniejsze) obrony narcystyczne: chowa swój niepokój za pragnieniem posiadania pieniędzy, sławy czy kolejnych dóbr. Tacy ludzie z fascynacją podglądają luksusowe domy i idealne ciała gwiazd. Wraz z...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy