Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Ja i mój rozwój

16 grudnia 2015

Podróż w nieznane

115

Nieustannie poszukujemy drogi do lepszego życia. Zawodzą nas jednak GPS-y nastawione na konkretne cele, mapy z kolejnymi szczytami do zdobycia czy drogowskazy wskazujące kierunek „szczęście”. A gdyby tak wybrać podróż mniej uczęszczaną ścieżką? Którędy biegną drogi do dobrego życia?

Współczesność jest naznaczona nakazem pogoni za wciąż oddalającym się ideałem szczęścia. Sukces, a najlepiej całe pasmo sukcesów: rodzinnych, towarzyskich, zawodowych i finansowych – tak właśnie wyobrażamy sobie nasze nowe, wspaniałe życie. Zapominamy, że zdobycie wyznaczonego szczytu nie zapewnia trwałej satysfakcji – tuż za nim piętrzy się zwykle szczyt następny. Na ogół jeszcze wyższy, jeszcze trudniejszy do zdobycia.

Zadowolenie z życia utożsamiamy też z koncentracją na doskonaleniu siebie i realizacji celów. Problem w tym, że zbyt szybko przyzwyczajamy się do tego, co jeszcze niedawno wydawało się nam pełnią szczęścia – do związku z ukochaną osobą, satysfakcjonującej pracy czy pogodnych dzieci. Zdaniem psychologa prof. Michaela Eysencka, życie kręci się w „hedonicznym młynie”: nieważne, czy zmagamy się z trudnościami, czy los się do nas uśmiecha – wystarczy kilka obrotów, by żarna przemieliły rzeczywistość i poziom szczęścia wrócił do stanu typowego. A tym dla większości z nas jest umiarkowane zadowolenie – stan pozytywny, lecz letni, który nigdy nie dorówna intensywnością i uskrzydleniem szczęściu.

Może dlatego psychologia pozytywna czy badająca emocje neuronauka afektywna coraz częściej o szczęściu... milczą. Co wcale nie oznacza, że nie poszukują ścieżek wiodących do dobrego życia poprzez wdzięczność, uważne słuchanie, otworzenie się na emocje i pielęgnowanie więzi. Niektóre z tych ścieżek są mniej uczęszczane i porosły trawą, jak z wiersza Roberta Frosta „Droga nie wybrana”, inne zaś biegną szerokim gościńcem:
Drogi nas w inne drogi prowadzą – i może Nie zjawię się w tym samym miejscu po raz drugi.

Ścieżka 1. Odkryj wdzięczność

Pierwsza ścieżka wiedzie za ocean, do miasta, które podobno cierpi na chroniczną bezsenność – do Nowego Jorku. Jesienny dzień jak z piosenki Billie Holiday – tak Laura zapamiętała Dzień Niespodzianek, przygotowany dla niej przez firmę Surprise Industries. Nauczyła się tańczyć hasapiko, zjadła lunch w knajpce z bośniacką kuchnią, a wieczorem, unosząc się w balonie, mogła zobaczyć swój dom z zupełnie innej perspektywy. Surprise Industries to prawdziwi profesjonaliści w sztuce niespodzianek. Aż trudno uwierzyć, że Tania Luna, założycielka i prezeska Surprise Industries, niegdyś panicznie się ich bała i planowała uważnie każdy krok. – Jako dziecko przeżyłam zbyt wiele niemiłych niespodzianek – opowiadała w jednym z wywiadów.

Pochodząca z Ukrainy rodzina Tani dotkliwie doświadczyła skutków katastrofy elektrowni jądrowej w Czarnobylu. – Spadł czarny deszcz, a włosy mojej siostry sypały się garściami. Spędziłam w szpitalu prawie rok – opowiada Tania. Cztery lata później udało im się otrzymać azyl w Stanach. W wyobraźni dziewczynki Ameryka była krainą pełną bananów i gumy do żucia, ale podróż pochłonęła wszystkie oszczędności. Rodzina zatrzymała się w schronisku dla bezdomnych, a Tania cieszyła się, gdy na podłodze znalazła jednego centa. Rok później natrafiła na leżącą przy śmietniku wielką torbę starych zabawek – nigdy nie widziała tylu maskotek. Zdjęcie zatrzymało tę chwilę: chuda dziewczynka promienieje radością i przytula pluszowego misia. Ten obraz po latach pozwolił Tani zrozumieć, jak piękne mogą być niespodzianki.
Dziś Tania wykłada psychologię na City University of New York, a Surprise Industries przynosi pokaźne dochody. Czym jest dla Tani niespodzianka? – To przeżycie i dostrzeżenie czegoś niespodziewanego. Może być drobiazgiem: niewielką wygraną na loterii albo podmuchem wiatru, niosącym w sobie zapach oceanu. Nasze zmysły wyostrzają się, a emocje stają się intensywniejsze. Jak to wyjaśnić? Mózg zmusza nas do zatrzymania się i przyjrzenia uważnie chwili, która trwa tu i teraz. Samo zdarzenie pozostaje zaś na długo w naszej pamięci – opisuje Tania.

Jak zatem wzbogać swoje życie w ekscytujące niespodzianki? Można spróbować co jakiś czas wyruszyć na sekretną wyprawę do świata ukrytych skarbów. Jak? Wybierz jedną z liczb: 1, 17, 999. A teraz spójrz na stronę 24 i z aplikacji „Dzień Niespodzianek” dowiedz się czegoś o twoim dniu niespodzianek.
W życiu Tani dokonała się wielka zmiana. Dzieciństwo, naznaczone emigracją i biedą, w pewnym momencie przestało być dla niej źródłem lęku, a stało się polem dla wdzięczności – wynikającej z umiejętności cieszenia się drobiazgami. Taką przemianę autobiograficznej opowieści pomaga wyjaśnić psychologia narracyjna. Prof. Dan McAdams, psycholog z Northwestern University zauważył, że większość ludzi nadaje doświadczeniom swojego życia formę opowieści (patrz aplikacja „Powracające historie”). Dzięki temu odnajdujemy w nim sens oraz zyskujemy podstawę dla naszej aktualnej tożsamości. Opowieść Tani to „narracja odzyskania” – charakterystyczna dla osoby, która wśród trudnych doświadczeń umie dostrzegać prawdziwe perły – chwile radości. To dzięki nim opowiadana historia zyskuje szczęśliwe zakończenie. Tania zostawia za sobą przeszłość, bogatsza o wdzięczność za wszystko, co otrzymała od losu.

Wdzięczność, jak twierdzi prof. Robert Emmons, psycholog z University of California w Davis, „podnosi na duchu, dodaje energii, inspiruje i przemienia”.
Wdzięczność może stać się nawet życiową postawą – jeśli tylko zdołamy odbierać jako dar wszystko to, co nas w życiu spotyka. To niełatwe, ale możliwe. Aby obudzić w sobie wdzięczność prof. Martin Seligman, psycholog z University of Pennsylvania, proponuje... napisanie listu. Skierujmy go do osoby, która zmieniła nasze życie na lepsze, a jednak nie podziękowaliśmy jej jak należy. A potem spróbujmy jej go przeczytać i porozmawiajmy o emocjach, jakie wzbudził. Badania pokazują, że list wdzięczności jest źródłem radości zarówno dla adresatów, jak i dla autora. Ba, zadowolenie daje ponoć już samo napisanie listu – tak twierdzi dr Steven M. Toepfer, psycholog z Kent University.

Ścieżka 2. Uważnie słuchaj

Wędrówka kolejną ścieżką kieruje nie do egzotycznego kraju, lecz do własnego wnętrza. Uważne słuchanie pozwala nam poznać zarówno siebie, jak i innych ludzi. Kto wie, czy historia Tani zyskałaby szczęśliwe zakończenie, gdyby nie Brian – jej chłopak, a obecnie mąż. To on jako pierwszy uważnie słuchał jej opowieści o życiu i z wrodzonym optymizmem znajdował w niej jasne strony. Tania potrafiła zaś zrozumieć historię jego latynoskiej rodziny, która po emigracji do USA nie mogła liczyć na żadną pomoc i tułała się po stanie Texas.

Badania przeprowadzone przez prof. Karen J. Prager i prof. Duane’a Buhrmestera, psychologów z University of Texas w Dallas, pokazują, że uważne słuchanie innej osoby sprzyja budowaniu dobrej relacji i czerpaniu z niej satysfakcji. Na co dzień nie dostrzegamy całego wachlarza zdolności składających się na słuchanie. Jak zauważa dr Michael H. Hoppe, dyrektor ds. badań naukowych z nowojorskiego Center for Creative Leadership, całą złożoność tej umiejętności oddaje chiński znak „ting” – słuchać. Jego lewa strona zawiera dwa symbole: ucho, reprezentujące zmysł słuchu, oraz króla, który przypomina, by drugiego człowieka traktować z szacunkiem należnym dawniej władcy. Po prawej stronie znaku mamy zaś słuchającą osobę: skoncentrowaną uwagę, oko czułe na niewerbalne komunikaty i kontakt wzrokowy oraz serce – to przecież dzięki empatii możemy zrozumieć drugą osobę.

Umiejętność słuchania możemy rozwijać samodzielnie. Warto zastanowić się, jakie są nasze najczęstsze reakcje jako osoby słuchającej – style słuchania. Eksperci komunikacji Ronald B. Adler, Lawrence B. Rosenfeld i Russel F. Proctor, uważają, że tworzą one kontinuum przebiegające od reakcji odzwierciedlających po oceniające. Style odzwierciedlające opierają się na słuchaniu, próbach zrozumienia punktu widzenia rozmówcy oraz zachęcaniu go do mówienia. Należą do nich: słuchanie w milczeniu, stawianie pytań, parafrazowanie (powtarzanie własnymi słowami czyjejś wypowiedzi) oraz wyrażanie empatii. Natomiast w stylach oceniających dominują nasze interpretacje i oceny wypowiedzi rozmówcy. Należą do nich: doradzanie, ocenianie, analizowanie i wspieranie. Eksperci podkreślają, że nie da się jednoznacznie stwierdzić, która z reakcji przedstawionych na kontinuum jest najlepsza. Uważni słuchacze mają bogaty repertuar stylów słuchania. Są ich świadomi i potrafią elastycznie dopasować swoją reakcję do sytuacji i odbiorcy. Jeśli chcesz sprawdzić, jaki styl słuchania najczęściej stosujesz, zerknij na aplikację „W jakim stylu słuchasz?”.
Spośród wszystkich stylów słuchania najwięcej wątpliwości budzi zazwyczaj słuchanie w milczeniu. Obawiamy się, że nasz rozmówca odczyta je jako oznakę niechęci czy bezradności. A przecież jeśli milczenie wynika z empatycznego wsłuchania się, może pozwolić nam samodzielnie rozwiązać problem.

Potencjał tkwiący w milczącym słuchaniu pokazuje technika opracowana przez Sonię Johnson, terapeutkę feministyczną. „Wsłuchiwanie się w istnienie” (ang. hearing into being) to ćwiczenie mające na celu pogłębienie osobistej świadomości poprzez stworzenie przestrzeni, w której zarówno osoby słuchające, jak i mówiące, wyzbywają się nawyków odpowiadania i oceniania. W jaki sposób? Odbywają nietypową burzę mózgów, w której kolejno każda z osób przez pół godziny może całkowicie swobodnie mówić o wszystkim, co wiąże się z wybranym przez nią tematem. Pozostali słuchają uważnie, starając się, by nawet mimiką nie przesyłać jej ani komunikatów oceniających, ani zachęcających. Słuchanie w taki sposób uświadamia nam, jak rzadko na co dzień koncentrujemy się na tej czynności.

Warto wypróbować tę technikę na spacerze z bliską osobą – naturalne otoczenie sprawi, że łatwiej będzie skoncentrować się zarówno na jej słowach, jak i na tym, by powstrzymać się od jakichkolwiek prób kontrolowania jej wypowiedzi.

Uczestniczki warsztatów Soni Johnson dzięki tej technice uwierzyły, że potrafią być uważnymi słuchaczkami, a zarazem zyskały – czasem po raz pierwszy – poczucie, że ktoś ich uważnie wysłuchał. Niektóre nawet płakały w trakcie warsztatów – zdaniem terapeutki „wsłuchiwanie się w istnienie” pozwoliło im bowiem w pełni przeżyć i zrozumieć własne emocje, a zarazem przekroczyć siebie. A może dokonały też kolejnego kroku na ścieżce do dobrego życia?

Ścieżka 3. Otwórz się na emocje

Od lęku do wdzięczności, od obaw przed nieznanym po radość z niespodzianek – jak zrozumieć podróż emocjonalną Tani Luny? Psychologia bada emocje od chwili, gdy wyłoniła się jako nauka. A jednak dopiero rozwój neuronauki afektywnej pozwolił psychologom lepiej zrozumieć ich genezę, wahania i i zaskakujące przemiany.
Emocje od lat fascynują prof. Richarda J. Davidsona, który kieruje laboratorium Afektywnej Neuronauki na University of Wisconsin–Madison. Jest on przekonany, że w przyszłości ścieżka do lepszego życia będzie wiodła przez techniki terapeutyczne, zarówno oddziałujące na zachowanie i emocje, jak i wykorzystujące niezwykłą plastyczność ludzkiego mózgu. W książce Życie emocjonalne mózgu, napisanej wspólnie z dziennikarką Sharon Begley, Davidson przedstawił nowatorski model określający pochodzenie, siłę i plastyczność emocji. Wyróżnił w nim sześć stylów emocjonalnych: odporność, nastawienie, intuicję społeczną, samoświadomość, wrażliwość na kontekst i uwagę. (patrz aplikacja obok).

Dzięki metodom neuroobrazowania Davidson ustalił aktywność mózgu charakterystyczną dla każdego z tych stylów. Emocjonalny portret każdego z nas jest niepowtarzalny – wszystkie style są w nas obecne, jednak u różnych ludzi ich natężenie i kompozycja są inne. Ten koktajl, jak podkreśla badacz, nie jest nam dany raz na zawsze – zmienia się wraz z doświadczeniami – a my możemy mieć na jego skład wpływ. Umożliwiają to „neurobehawioralne interwencje” – techniki, które opierają się na określonych zachowaniach oddziałujących na mózg i zmieniających nasze emocje. Zdaniem Davidsona takie techniki mogą stanowić znakomite uzupełnienie tradycyjnych form terapii – oddziałują bowiem nie na konkretne struktury w mózgu, ale na łączące kilka ośrodków mózgowych obwody.

– Style emocjonalne opierają się na konkretnych obwodach mózgowych. Ponieważ mózg jest plastyczny, możemy je zmieniać. Wiele wskazuje na to, że konieczne do tego techniki znamy od tysięcy lat, wywodzą się bowiem z praktyk medytacyjnych. Medytacja uważności uczy, jak poświęcać pełną uwagę drugiej osobie, nie osądzając jej. Dzięki temu nawet po nieprzyjemnej kłótni łatwiej się dystansujemy i potrafimy dostrzec racje drugiej osoby. Rozwijamy zatem bardziej odporny styl emocjonalny. Jeśli takie sytuacje się powtarzają, w naszym mózgu uaktywniają się obwody związane z odpornością – przekonuje Davidson w rozmowie przeprowadzonej dla Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego.

Potrzeba jednak wielu lat badań, aby neurobehawioralne interwencje można było stosować na szeroką skalę w terapii. Ale już dziś duński film dokumentalny „Uwolnij umysł” (ang. „Free the Mind”) pokazuje, jak mogą one wyglądać. Jednym z jego bohaterów jest Will, chłopiec z ADHD i stanami lękowymi, który wziął udział w przygotowanym przez Davidsona programie „Caring & Kind Classroom Project”. Dzięki niemu poznał medytację uważności przy pomocy... szklanej kuli z mieniącymi się drobinkami. – Potrząśnij kulą, jakbyś był naprawdę wściekły. Popatrz, jak wirują drobinki. Tak wygląda twój umysł, kiedy się złościsz albo jest ci smutno. A teraz przyjrzyj się, co dzieje się z drobinkami – opadają na dno. Podobnie, koncentrując się, możesz uspokoić swoje myśli – wyjaśniała terapeutka. Zabawka okazała się bardzo pomocna. Kiedy chłopiec jest zdenerwowany, może nią potrząsnąć i samodzielnie wyciszyć się, patrząc, jak wir błyszczących skrawków zwalnia i spokojnie wędruje na dno kuli. Uczy się w ten sposób rozpoznawać i łagodzić swój lęk, gniew czy niepokój, terapia pomaga mu również zrozumieć inne dzieci.

Podobnie podchodzą do problemu Christine A. Padesky i Dennis Greenberger, psychologowie poznawczy. Przekonują, że w okiełznaniu swoich emocji i nastrojów pomocne jest uświadomienie sobie, jakie „automatyczne myśli” – zdania, wyobrażenia i wspomnienia – zazwyczaj im towarzyszą. Warto zadać sobie pytanie: co mi przyszło do głowy, zanim się tak fatalnie poczułam? Jeśli to była prawda, co to mówi o mnie, moim życiu? Kiedy zaś uda nam się odkryć takie „gorące myśli” wywołujące emocje, możemy zacząć nad nimi pracować i powoli zmieniać je na inne, bardziej korzystne.

Ścieżka 4. Dbaj o więź

– Czasem patrzymy sobie z mężem w oczy i zapominamy o wszystkich bolączkach, frustracjach, lękach i rozczarowaniach – zwierzała się Tania Luna uczestnikom konferencji TED. Rzeczywiście, kolejną ścieżkę wiodącą do dobrego życia przemierza się we dwoje. Potwierdza to choćby prof. Martin Seligman, jeden z twórców psychologii pozytywnej, który od lat poszukuje warunków koniecznych do życia spełnionego. Swoją najnowszą koncepcję na ten temat Selligman przedstawił w książce Pełnia życia. Czytamy tam, że pierwszym krokiem do osiągnięcia owej pełni jest rozpoznanie własnych mocnych stron. Mogą to być np.: umiejętność przyjmowania perspektywy innych, nadzieja, poczucie humoru, inteligencja społeczna czy skromność. Kiedy je sobie uświadomimy, powinniśmy koncentrować się na działaniach, w których nasze atuty możemy wykorzystywać. Najlepsze zaś efekty dla każdego przyniesie robienie tego, co wzmocni i rozwinie elementy, które stanowią o dobrym życiu. Jest ich pięć (patrz „Pięć filarów dobrostanu” na s. 27), jednak najważniejszym z nich jest nawiązywanie relacji – a właściwie „pozytywnych związków”. „Inni ludzie to najlepsze lekarstwo na życiowe dołki, a także najpewniejsza recepta na znajdowanie życiowych górek” – stwierdza żartobliwie naukowiec. I proponuje proste ćwiczenie: radzi, by przypomnieć sobie najszczęśliwsze chwile życia i sprawdzić, czy częściej pamiętamy te dzielone z innymi niż przeżywane w samotności.
Z pewnością dla wielu z nas źródłem radości życia jest głęboka i trwała relacja miłosna. Jak jednak sprawić, by szczęścia czerpanego z miłosnej relacji nie porwał pędzący hedoniczny młyn?

Dr Sonja Lubomirsky, badaczka psychologii społecznej z University of...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy