Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

9 sierpnia 2016

Piękno zwane pożądaniem

0 547

Świat goni za pięknem. Wciąż wybierane są najpiękniejsze kobiety, media lansują atrakcyjnych fizycznie celebrytów, chirurgia plastyczna stała się czymś normalnym. Piękno jest w cenie. Dlaczego jednak jest ono dla nas tak ważne? Okazuje się, że o naszej preferencji piękna decydują m.in. mózgowe mechanizmy reprodukcji. Czy zatem wyczucie piękna to jedynie zamaskowane pożądanie?

Miss Polski 2009 została Anna Jamróz. Wybór ten – jak każdej innej „najpiękniejszej” – wzbudził gorące polemiki. Nie było i chyba nigdy nie będzie kandydatki do tytułu miss, która nie miałaby oponentów tak wielu, jak wielu ma apologetów. Wszyscy oni wypowiadają się z poczuciem wielkiej znajomości te[-]matyki ludzkiego piękna. Wszyscy wydają się wiedzieć o urodzie abso[-]lutnie wszystko.

Rzeczywiście, nad istotą piękna ludzie rozwodzą się od wieków. Setki lat prym na tym polu wiedli filozofowie i artyści. Z ich refleksji wynikają dwie, wydawałoby się proste, konstatacje. Po pierwsze, piękno jest czymś subiektywnym i prywatnym. Tomasz z Akwinu, średniowieczny scholastyk, twierdził, że piękno jest tym, co wzbudza upodobanie. Ale dlaczego je wzbudza?

Dzieci wiedzą lepiej?
Szczególną rolę przy ocenie tego, czy ktoś jest piękny, czy brzydki ma to, jak oceniamy twarz danej osoby. Właśnie na twarze jesteśmy, jako gatunek, szczególnie uwrażliwieni. Potrafimy na przykład bez specjalnego wysiłku rozpoznać twarze kiedyś widziane i oddzielić je od tych, które są dla nas zupełnie nowe. Twarze, ich elementy wychwytujemy tam, gdzie ich nie ma, np. w przypadkowym układzie kamieni lub w emotikonkach. Na ludzkich twarzach bez trudu rozpoznajemy wiek, płeć i emocje. No i potrafimy bez specjalnego wysiłku stwierdzić, która twarz jest piękna, a która po prostu brzydka...
Skoro twarz i to, co się z nią dzieje, jest tak ważne dla człowieka, nie mogli nie zainteresować się nią naukowcy. Od lat usiłują oni ustalić obiektywne kryteria atrakcyjności twarzy. Zespół Judith Langlois z University of Texas w Austin wykazał na przykład, że już dwumiesięczne dzieci częściej i chętniej patrzą na twarze, które przez dorosłych uważane są za atrakcyjne. Adam Slater z University of Exeter dowodzi, że ta właściwość jest charakterystyczna dla dzieci jeszcze młodszych – badane przez niego noworodki i niemowlaki (od 7 dnia po urodzeniu do roku) dłużej skupiały wzrok na atrakcyjnych twarzach.

POLECAMY

W obu tych przypadkach trudno mówić o wyuczonych preferencjach estetycznych noworodków i niemowląt. Bardziej trafna interpretacja sugeruje, że rodzimy się z gotowymi wzorcami wrażliwości percepcyjnej, a w ramach takiej wrażliwości mieszczą się właśnie twarze atrakcyjne.

Średnie jest piękne
Aby zbliżyć się do wyjaśnienia zagadki atrakcyjności twarzy, przyjrzyjmy się wynikom badań, w których obrazy różnych ludzkich twarzy – a właściwie graficzne przedstawienia ich fragmentów – nakłada się na siebie. Metodę tę stosował już w XIX wieku sir Francis Galton. Brytyjski uczony pragnął ustalić cechy twarzy typowe dla przestępców. Aby je „wyfiltrować”, nakładał na siebie obrazy twarzy i uzyskiwał rysy, które wydawały się wspólne. Celu – stworzenia portretu standardowego rzezimieszka – sir Galton co prawda nie osiągnął, ale...W trakcie badań zauważył, że twarze stworzone z czół, nosów, ust czy oczu różnych osób, wydają się zwykle bardziej atrakcyjne od twarzy „wyjściowych”, naturalnych!

Uzyskane przez sir Francisa Galtona wyniki zostały wielokrotnie powtórzone, także z wykorzystaniem najnowszych technik komputerowych. Eksperyment, którego tematem przewodnim było „uśrednianie” ludzkich twarzy, przeprowadzili na przykład psychologowie z Uniwersytetu w Regensburgu w Niemczech pod kierunkiem Martina Gruendla. Przypadkowym osobom w centrum handlowym naukowcy dali do porównania – z prośbą o wskazanie piękniejszej – zdjęcie faktycznej miss Niemiec z 2002 roku oraz zdjęcie powstałe ze zmiksowanych fragmentów twarzy pokonanych przez nią w wyborach konkurentek. Co się okazało? Wirtualna miss zdecydowanie wygrała z faktyczną miss Niemiec. Ba, wręcz zmiażdżyła oryginał – żadna z osób badanych nie uznała realnej miss za bardziej atrakcyjną od tej wirtualnej.

Inne ciekawe badanie, tym razem międzykulturowe, przeprowadził zespół Michaela Cunninghama z University of Louisville w USA. Wykazano w nim, że w różnych kulturach twarze kobiet uznanych za atrakcyjne mają te same cechy: mały, wąski podbródek, duże oczy i pełną dolną wargę. Z kolei David Perrett i Keith May z University of St Andrews w Fife w Wielkiej Brytanii oraz Sakiko Yoshikawa z Otemon Gakuin University w Osace ustalili, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni z obu kultur uznają za atrakcyjne te same twarze. Takie atrakcyjne twarze cechowały się dużymi oczami oraz krótszym odcinkiem łaczącym nos, usta i podbródek.

Jak widać, niezależnie od szerokości geograficznej i kultury, są twarze, które ludzie oceniają jako piękne.

Piękno i mózg

W jaki sposób mózgowie reaguje na piękne (atrakcyjne) twarze? Badania z wykorzystaniem neuroobrazowania notują silną aktywność przyśrodkowych obszarów kory oczodołowo-czołowej, jądra półleżącego i ciała migdałowatego podczas oceny atrakcyjnej twarzy. Obszary te typowo są uznawane za fragment mózgowego układu nagrody. Co ciekawe, wymienione obszary są także aktywne podczas przetwarzania bodźców o charakterze erotycznym. Ale percepcja atrakcyjnej twarzy aktywuje także inne obszary mózgowia. W badaniu zespołu Johna O’Doherty’ego z Wellcome Department of Imaging Neuroscience (Institute of Neurology) w Londynie zanotowano podczas analizy atrakcyjnych twarzy silną aktywność w obszarach przyśrodkowych kory oczodołowo-czołowej (OFC) oraz w obszarach przyśrodkowych kory przedczołowej (mPFC) i obszarach tylnego zakrętu obręczy (Post. Cingulate). W badaniu zaobserwowano też odmienny profil aktywności obszarów kory OFC na bardzo atrakcyjne twarze (aktywność w obszarach przyśrodkowych) i nieatrakcyjne twarze (aktywność w bocznych obszarach OFC oraz bocznych PFC). Podobny profil aktywacji występuje także przy finansowym nagradzaniu i pozbawianiu środków finansowych. A zatem piękno jest w cenie...

Pułapki umysłu
Wyniki powyższych badań wydają się paradoksalne – przecież piękno jest zazwyczaj kojarzone z czymś wyjątkowym i nietypowym, a nie z czymś średnim, zwykłym, typowym... Jak to wytłumaczyć? Istnieją dwie, kompatybilne, interpretacje. Pierwsza z nich odwołuje się do naszej ewolucji. W toku rozwoju gatunkowego nauczyliśmy się uznawać za atrakcyjne twarze standardowe, gdyż odchylenia od „średniej urody” mogą znamionować genetyczne obciążenia danego osobnika. Szukamy zatem w twarzach normalności, gdyż jest ona oznaką zdrowia. Drugie wytłumaczenie odwołuje się do typowego funkcjonowania umysłu, charakterystycznego dla człowieka sposobu kojarzenia i wnioskowania.

Zobrazujmy to najpierw przykładem: gdy poprosimy dowolną osobę o wykonanie kilku prostych działań arytmetycznych (co służyć będzie tylko odwróceniu uwagi), a potem zażądamy, by szybko wypowiedziała nazwę dowolnego narzędzia, najczęściej usłyszymy: „młotek”. Bo właśnie młotek jest dla naszego umysłu najbardziej reprezentatywnym narzędziem – prototypem. Podobnie jest z twarzami. W naszych umysłach tkwi prototyp twarzy, rodzaj wzorca, który pozwala różnicować twarze oglądane na co dzień. Ten prototyp odpowiada twarzy uśrednionej i dlatego właśnie ona wydaje się najbardziej atrakcyjna.

Co najciekawsze, badacze są zdania, że ów prototyp wcale nie jest wyuczony – jest wrodzony. Dowodem na to mają być przytaczane wcześniej badania noworodków – i stwierdzony w nich fakt, że maluchy więcej uwagi poświęcają twarzom uznawanym ogólnie za atrakcyjne przez dorosłych. A zatem już w momencie urodzenia istnieje w naszych umysłach uśredniony wzorzec urody!

Średnia tylko średnia
Hipotezę uśrednionej pięknej twarzy usiłowano obalić wielokrotnie. Najbardziej chyba spektakularne wątpliwości wokół niej wzbudzi[-]ły badania Jamina Halberstadta z University of Otago w Nowej Zelandii i Gillian Rhodes z University of Wes[-]tern w Australii. Otóż, w serii eksperymentów ustalili oni, że nie tylko uśrednione twarze wydają się atrakcyjne – piękniejsze od oryginałów wydają się nam także uśrednione obrazy ptaków, ryb, a nawet samochodów. Oznacza to, że cechuje nas silna tendencja do wartości prototypowych. A ta tendencja wcale nie tłumaczy specyfiki atrakcyjności twarzy, wskazuje jedynie na schemat funkcjonowania umysłu, który preferuje uśrednianie. Piękna twarz jest dla niego w myśl tej teorii tym samym, co piękna ryba. Jak ma się w obliczu tego obronić twierdzenie, że twarze ludzkie są dla nas szczególnie ważne?

Skoro twarz średnia sprawia trudności w uchwyceniu piękna, to może warto kryteriów piękna szukać w twarzy symetrycznej – takiej, której obie połówki są niemal identyczne? Aby zbadać tak postawiony problem, twarze dla celów badawczych „poprawia się”. Jedna z metod polega na przygotowaniu tzw. chimerycznych twarzy, w których jedna połowa twarzy jest kopiowana i umieszczana w miejscu drugiej połowy. W ten sposób uzyskuje się twarze symetryczne, ale znowu wirtualne. Chimeryczne twarze wydają się przy tym dziwaczne, np. nienaturalnie wąskie lub szerokie, z nietypowym nosem lub rozstawem oczu. Widać to na Rys. 3. Cóż, symetria chyba nie dodaje uroku...

Kolejna metoda poprawiania symetrii twarzy to tzw. technika morfingu. Jest ona współczesną odmianą metody Galtona – obrazy twarzy powstają dzięki uśrednieniu np. dwóch różnych kształtów twarzy i upodobnieniu ich kolorów. Efekty są lepsze, twarze wydają się faktycznie piękniejsze niż te chimeryczne, lecz i tu pojawia się pewne „ale”... Otóż, różne badania sugerują, że natura preferuje rozwiązania symetryczne. W przypadku zwierząt i ludzi asymetria ciała i twarzy może być wskaźnikiem defektów genetycznych, rozwojowych lub środowiskowych (np. podatność na pasożyty).

Stąd u podstaw naszej preferencji symetrycznej twarzy tkwi ocena zdrowia posiadacza takiej twarzy. Inaczej mówiąc, gdy uznajemy daną symetryczną twarz za atrakcyjną, de facto mamy nieuświadamiane przeczucia na temat kondycji zdrowotnej osobnika. Jednak symetria nie jest w naturze czymś idealnym. Nasze połówki twarzy wcale nie są dokładnymi kopiami i dlatego symetria nie może być traktowana jako ewidentny wskaźnik piękna. Wspomniani już badacze z uniwersytetu w niemiec[-]kim Regensburgu stwierdzają, że bardzo symetryczne twarze (czyli wydawałoby się idealne) są postrzegane jako nieatrakcyjne, a jednocześnie bardzo atrakcyjne twarze wyraźnie odbiegają od doskonałej symetrii.

Czuj się piękna

Potoczna wiedza sugeruje, że panowie są niezbyt wrażliwi na rozmaite niewerbalne sygnały wysyłane przez panie. Okazuje się jednak, że dysponują oni niezwykle precyzyjną zdolnością odgadywania ukrytych stanów psychicznych kobiet. Zespół Mare Lõhmus z Uppsala University w Szwecji prosił badane panie o...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy