Dołącz do czytelników
Brak wyników

Otwarty dostęp

29 lipca 2020

„Pięknie odmienni” – rozmowa z autorką książki

32

- Psujemy związki na różne sposoby, ale to, co łączy wchodzenie na miłosną równię pochyłą, to brak szczerych rozmów – twierdzi Monika Janiszewska, współautorka książki „Pięknie odmienni”, która niedawno ukazała się nakładem wydawnictwa Sensus.

Justyna Gul: Czy istnieje takie pojęcie jak "udany" związek? Co to właściwie oznacza?

Monika Janiszewska: Pytanie – rzeka (śmiech). Myślę, że nie ma jakiegoś idealnego wzorca związku, który byłby gwarantem wiecznej szczęśliwości. Dla każdego z nas udany związek będzie oznaczał co innego. Jedni postawią na pierwszym miejscu wspólne wartości, inni – dzielenie razem pasji i hobby, jeszcze inni – dużą dawkę zaufania i wolności. Znam szczęśliwe pary, w których obie strony mają podobny temperament, jak i udane małżeństwa, w których on i ona to – osobowościowo – kompletnie dwa różne światy. Dla mnie osobiście udany związek to koktajl kilku składników: szczerość, wierność, zaufanie, akceptacja inności, wyrozumiałość. 

J.G.: Statystyki pokazują, że liczba rozwodów z roku na rok rośnie, również w Polsce. Jakie błędy najczęściej popełniamy w związkach?

M.J.: Psujemy związki na różne sposoby (zdrada, skupienie na sobie, pracoholizm, nie branie pod uwagę potrzeb partnera, zdystansowanie emocjonalne i wiele, wiele innych). Ale to, co łączy wchodzenie na miłosną równię pochyłą, to brak szczerych rozmów. Bardzo wielu parom rozmawianie ze sobą sprawia wyraźną trudność. Owszem, wymieniamy się dziesiątkami różnych informacji. Gdyby jednak dokładnie przefiltrować te rozmowy, okazałoby się, że niewiele z nich pogłębia kontakt z ukochanym/-ą, że tylko garstka dotyczy naszych uczuć, przeżyć, marzeń czy też oczekiwań względem wzajemnej relacji. Najczęściej  ograniczamy się do krótkich „raportów” na temat bieżących spraw: że u syna dziś wywiadówka, że córcię trzeba podrzucić na urodziny koleżanki, że brama garażowa dziwnie skrzypi, że trzeba wskoczyć do marketu, bo w lodówce pustki. Ot, organizacja i logistyka. To nie ma nic wspólnego z dialogiem na głębszym poziomie,  podczas którego moglibyśmy podzielić się  swoimi emocjami, obawami czy potrzebami.  Nierozmawianie o emocjach i oczekiwaniach może zepsuć każdy związek, nawet ten, w którym partnerzy dopełniają się charakterologicznie. Pamiętajmy, że nasz partner zmienia się, dojrzewa, ewoluuje. Trudno, by jako czterdziestoparolatek miał identyczne odczucia i poglądy, jak wtedy, gdy był początkującym studentem. A i my same podlegamy zmianie. Im większa ona będzie, tym mocniej odczujemy inność, zgrzyt w relacji z naszym mężczyzną.
 


J.G.: Na rynku wydawniczym właśnie pojawiła się Wasza książka „Piękni odmiennie”, poświęcona komunikacji w związku. Co było inspiracją do jej napisania?

M.J.: Samo życie. Dziesiątki codziennych sytuacji, czasem śmiesznych, czasem kuriozalnych, a czasem niezwykle irytujących.  Uznałyśmy, że fajnie byłoby pokazać, że praktycznie każda para boryka się ze złapaniem balansu – i jedna i druga strona dąży do zachowania własnych zwyczajów, nawyków i rytuałów. Pojawiają się spory w zakresie porządków (bo, on za czasów singla – o ile już się za porządki zabrał – to wolał odbębnić szorowanie prysznica w piątek i mieć calusieńki weekend tylko na przyjemności, a ona – od dziesięciu lat rozpoczynała sobotę od kawy i latania na mopie), zakupów (w osiedlowych sklepikach – małe, ale częściej versus wielgaśne w hipermarkecie raz na tydzień), organizacji czasu wolnego (kompletny spontan na zasadzie: chcę dziś w góry, to wrzucam w plecak kilka rzeczy i wskakuję w auto kontra plan na weekend musi być ustalony kilka dni wcześniej i przewidywalny (gdzie?, na jak długo?, co w razie zmiany pogody? etc.). I tak można w nieskończoność.  No i pytanie, co dana para z tym zrobi. Bo, jeśli wydaje nam się, że „dotarcie się” w związku oznaczać będzie tyle samo co: on/ona dostosuje się do MOICH zasad, to taki związek słabo rokuje. Aby przetrwał trzeba nauczyć się akceptacji i szacunku dla odrębności partnera. Każdy ma jakieś swoje irytujące zachowania, dziwne nawyki.  Warto mieć na uwadze, że w większości przypadków nasz partner nie robi nam na złość. Nawet kiedy od dwudziestu lat zapomina o wyrzucaniu zużytych torebek po herbacie do kosza na śmieci albo od piętnastu lat czyta gazetę przy śniadaniu. W jego świadomości utarło się przekonanie, że to nic wielkiego. Zazwyczaj naprawdę nie chce nas w ten sposób zlekceważyć, umniejszyć, ukarać, pominąć. Z reguły wszelkie nawyki pozostają poza naszą kontrolą i poza myśleniem.

J.G.: Problemy w relacji z parterem pojawiają się nagle? Przecież w pierwszych miesiącach związku zachowania partnera wydawały się nam urocze, teraz zaś nie możemy ich znieść. Skąd ta zmiana?

M.J.: Cóż, zwykle to, co było fascynujące na początku znajomości, w stałym związku — zaskakuje, drażni, frustruje. Po kilku latach wspólnego życia w partnerze dostrzegamy „skąpstwo”, a nie „oszczędność”, którą się kiedyś zachwycaliśmy, dostrzegamy „chaotyczność” i „niezorganizowanie” w miejsce „uroczego zagubienia”. Kto się zmienił — on/ona w swoim zachowaniu czy my w swojej ocenie? W dużej mierze to nam zsuwają się z nosa różowe okulary, przez które patrzyliśmy na partnera. Etap zauroczenia to wszak wodospad pozytywnych emocji, nieustanny wyrzut endorfin, stan niczym na haju. Oboje właściwie nie muszą się starać, a i tak jest fantastycznie. A potem spływamy z tego różowego obłoczka na ziemię i zaczyna się „orka na ugorze”. On czegoś markotny, ona - roszczeniowa i zrzędliwa.

J.G.: W chodzimy w związek z pewnymi oczekiwaniami i planami dotyczącymi tego, jak powinien on  wyglądać. A codzienność brutalnie rozczarowuje. Czy zatem lepiej nie mieć oczekiwań?

M.J.: Oczekiwania dobrze jest mieć. Byle tylko nie były one nierealne. A my, kobiety, uwielbiamy w danej chwili marzyć o czymś, czego akurat ni w ząb nie możemy mieć. Pamiętajmy, że nasz mężczyzna to nie rycerz na białym koniu, ani jakiś święty mikołaj, któremu podstawimy pod nos listę życzeń, tylko nasz (nie)zwykły Wojtek, Grzesiek czy Błażej. Ze wszystkimi swoimi zaletami, ale i słabostkami.
Uwielbiamy myśleć życzeniowo, na zasadzie: gdyby tylko on umiał/chciał/potrafił/zrobił… — tu wstawić dowolne coś — to ja wtedy byłabym szczęśliwa. Czy aby na pewno? Wówczas trzeba przypomnieć sobie, ile fajnych rzeczy już nam się w życiu udało, ile mamy, ile osiągnęłyśmy, ile miłych chwil oferował nam partner… I co? Jakoś z tego szczęścia nie omdlałyśmy.

J.G.: W jaki sposób zatem pielęgnować związek, kiedy minęło już zauroczenie partnerem, a my zaczynamy dostrzegać coraz więcej jego wad?

M.J.: Pora na zadanie sobie pytania: na ile wady/dziwactwa/ nawyki mojego partnera są dla mnie akceptowalne? Każda z nas ma w głowie, bardziej lub mniej uświadomioną, listę zachowań, których absolutnie nie toleruje i które nas na dłuższą (a może i krótszą) metę wykończą mentalnie.
Jedne nie udźwigną, choćby nie wiem co, skąpstwa, pedantyczności czy sarkazmu. Inne wezmą te cechy na klatę, ale z kolei nie uniosą wiecznego niezdecydowania czy też czarnowidztwa.
Oboje partnerzy mogliby mieć ustawiony taki „domowy alert”, który popiskuje, gdy jedna ze stron rażąco narusza ważny dla drugiej strony obszar. Nieważne, czy chodzi nierozładowaną zmywarkę, niezapłacone na czas rachunki, czy cosobotnią kawę z pianką. Jeśli ktoś dźga w to, co dla mnie jest ważne, dociskam go. W innych sprawach staram się odpuścić. Niech sobie mlaszcze, kruszy, siedzi z nosem w internecie, pije browar z puszki… No i wisienka na torcie — przypomnijmy sobie od czasu do czasu listę jego (jej) niezwykłości i talentów, które traktujemy po jakimś czasie jako oczywistą oczywistość. Utrzymamy wówczas równowagę. W tym i tym daje niestety ciała, ale już w tamtym i owamtym jest supermanem/superwoman. Niech wie, że przyniesienie nam malinowej herbaty w ulubionym kubku w kwiatki daje nam zastrzyk pozytywnej energii. Podobnie jak przytulasy przed wyjściem do pracy. To drobne gesty, ale miłe. Fajnie, gdy druga strona słyszy nie tylko o tym, co schrzania, ale też i o tym, co robi dobrze. A my często suszymy głowę o to, co się nam nie podoba, a już to, co jest...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy