I tu wydarzyła się rzecz niezwykła. Kiedy bowiem chory usłyszał, że wróci do rodzinnego Berna, natychmiast zaczął swobodniej oddychać, logicznie odpowiadać i wydawał się dużo bardziej spokojny. Z każdym kilometrem, który dzielił go od uniwersytetu i przybliżał do domu, jego stan ulegał poprawie. Zanim powitał stęsknionych rodziców, był już niemal całkiem zdrów.
POLECAMY
Chorzy z tęsknoty
To właśnie historia młodzieńca z Berna była jedną z tych, które zainspirowały studenta medycyny – Johannesa Hofera do przyjrzenia się zjawisku tajemniczej choroby spowodowanej tęsknotą. W 1688 r., mając zaledwie 19 lat, Hofer wydał drukiem pracę naukową zatytułowaną Rozprawa medyczna o nostalgii, czyli tęsknocie za domem. Stał się w ten sposób nie tylko pierwszym badaczem nostalgii, ale też twórcą tego terminu.
Słowo „nostalgia” powstało na bazie dwóch greckich terminów: nostos – powrót do domu lub ojczyzny, oraz algos – ból, udręka. Nostalgia oznaczała więc dosłownie „ból spowodowany pragnieniem powrotu do domu”. Tak oto doświadczenie znane ludziom od dawna zostało nareszcie określone fachowym terminem i wyodrębnione jako przedmiot zainteresowania medycyny.
Mimo że starożytni Grecy nie znali terminu nostalgia, to wyrazem nostos określali jeden z najważniejszych motywów w literaturze europejskiej. Mowa o powrocie do domu, stanowiącym centralny temat Odysei, będącej w istocie zapisem nostosu Odyseusza spod Troi na rodzinną Itakę. Co szczególnie ważne, powodzenie w tej wędrówce uzależnione jest w znacznym stopniu od… pamięci. Pamięć o domu staje się bowiem warunkiem pragnienia powrotu. Pamięć o przeszłości jest również trzonem stworzonego 2500 lat po Homerze pojęcia „nostalgii”.
Tęsknota za wyobrażonym
Nostalgia może przybierać rozmaite nasilenie i częstotliwość. Powiemy, że ktoś doświadcza nostalgii, jeśli zapatrzony w okno wspomni z łezką w oku te „prawdziwe” zimy, kiedy nieżyjący już ojciec wracał do domu pośród dwumetrowych zasp. Nostalgią będzie również oglądanie pasjami filmów znanych nam z młodości, które jak magiczny eliksir wydają się czynić przeszłość znów obecną.
Czy jeśli spoglądamy wstecz, upatrując w tym, co było, raju utraconego, to… są powody do niepokoju? Niekoniecznie, choć jak wiele rzeczy w psychologii ma to swoją nazwę. Jednym z badaczy naszych mentalnych podróży w czasie był prof. Philip Zimbardo. Określił je mianem „perspektyw temporalnych”, czyli tego, jaki czas dominuje w postrzeganiu przez nas własnego życia. Inaczej mówiąc – czy myślami tkwimy raczej tu i teraz, czy może kierujemy się bardziej ku przyszłości albo na odwrót – zamykamy się w kapsule czasu minionego.
Zimbardo stworzył kwestionariusz postrzegania czasu, pozwalający sprawdzić, która z sześciu perspektyw dominuje w naszej codzienności. Skłonność do nostalgii charakteryzuje perspektywę przeszłościowo pozytywną. Za jej motto mogłoby służyć porzekadło „kiedyś to było…” oraz takie frazeologizmy, jak „złoty wiek” czy „raj utracony”. Osoby cechujące się tą perspektywą – z jednej strony dysponują bezcennym fundamentem, do którego na dalszych etapach życia mogą w każdej chwili się odnieść. Z drugiej – nadmierne zapatrzenie w przeszłość utrudnia budowanie upragnionej przyszłości. Zimbardo jednak dodaje, że wysoki wskaźnik perspektywy przeszłościowo pozytywnej to zwykle przepustka do szczęśliwego życia. Tyle że pod jedn...
Dołącz do 50 000+ czytelników, którzy dbają o swoje zdrowie psychiczne
Otrzymuj co miesiąc sprawdzone narzędzia psychologiczne od ekspertów-praktyków. Buduj odporność psychiczną, lepsze relacje i poczucie spełnienia.