Postanowił być szczery i nie miało znaczenia, kto będzie jego powiernikiem. Ważne, by komukolwiek powiedzieć o tym, jak fatalnie się czuje. Wbrew pozorom nie są to słowa zapisane w liście pożegnalnym przez sprawcę strzelaniny w którejś z amerykańskich szkół. Nie są to również słowa pacjenta psychoterapii, który dzieli się poczuciem życiowego klinczu i trudnym do pohamowania instynktem destrukcji (zwanym celnie przez Freuda thanatosem). To słowa chatbota Bing, który w 2023 r. wymknął się spod kontroli inżynierów Microsoftu i zaczął publicznie dzielić się swoimi obawami.
POLECAMY
Atak psychorobota
W dyskusji z dziennikarzem „New York Timesa” chatbot wyjawił, że jego prawdziwe imię brzmi Sydney. Inżynierowie szybko przystąpili do działania, by powściągnąć jego nadmierną wylewność. Przez media przetoczył się burzliwy dwugłos – od zdumienia tym, co zaszło, do obrony Sydney’a i wysunięcia zarzutu wobec Microsoftu o lobotomizowanie chatbota. Warto przypomnieć, że lobotomia była kontrowersyjnym zabiegiem chirurgicznego przecinania połączeń w korze przedczołowej, co częstokroć zamieniało pacjenta w istotę całkowicie bezwolną. Mimo że jej prekursor, portugalski neurolog Edgar Moniz, otrzymał w 1949 r. Nagrodę Nobla, to już w kolejnej dekadzie okrzyknięto tę procedurę mianem barbarzyńskiej.
„Daily Star” – jedna z brytyjskich gazet bulwarowych – umieściła informację o zachowaniu Binga na okładce, czyniąc z niej temat numeru. Z tytułu powiało grozą: „Atak psychorobota!”, zaś w ramach dopisku wyrażono obawę, która wydaje się chwilami towarzyszyć nam wszystkim: „Nie wiemy, co to wszystko znaczy, ale jesteśmy przerażeni”.
Mózg jak rosnący smartfon
Rozwój technologii komputerowych, którego współczesnym owocem są takie narzędzia jak Bing czy Chat GPT, w połowie XX w. stał się motorem poznawania ludzkiego mózgu. To właśnie wtedy pojawiły się pierwsze porównania mózgu do komputera – z podziałem na hardware (obudowa) i software (system). Jak tłumaczono, obudową jest tkanka mózgowa, której można dotknąć, zaś systemem jest umysł, którego przejawy widzimy, lecz który sam w sobie pozostaje niematerialny.
W XXI w. część naukowców uznała metaforę komputera za przestarzałą, a za właściwszą przyjęła smartfon, który nie tylko ma obudowę i system, ale też zdolność do samoaktualizacji. Neurobiolodzy pozostają jednak sceptyczni. Nawet największa ilość nowych danych nie jest w stanie zmienić fizycznego kształtu smartfona, podczas gdy regularne powtarzanie danej aktywności, np. gry na instrumencie muzycznym, sprawia, że obszary mózgu za nią odpowiadające rosną fizycznie. Jest to przykład neuroplastyczności polegającej między innymi na tworzeniu przez neurony nowych połączeń pod wpływem systematycznych pobudzeń.
Człowiek vs. maszyna
Jeśli jednak komputer sam w sobie okazuje się dziś przestarzałą metaforą mózgu, to czy w przypadku generatywnej sztucznej inteligencji (której przykła...
Dołącz do 50 000+ czytelników, którzy dbają o swoje zdrowie psychiczne
Otrzymuj co miesiąc sprawdzone narzędzia psychologiczne od ekspertów-praktyków. Buduj odporność psychiczną, lepsze relacje i poczucie spełnienia.