Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat

1 stycznia 2020

NR 1 (Styczeń 2020)

Odwaga to znaczy być sobą

0 399

Odwaga to życie całym sercem, regularne doświadczanie strachu pod najróżniejszymi postaciami. Odczuwanie strachu nie przeszkadza w byciu odważnym. Prawdziwą przeszkodą jest nasza zbroja, czyli  myśli, emocje i zachowania, za którymi się chowamy zawsze wtedy, gdy nie chcemy lub nie jesteśmy  w stanie skonfrontować się z własną wrażliwością.

Mam nastoletniego syna, a w związku z tym widziałam już chyba absolutnie wszystkie filmy szpiegowskie i absolutnie wszystkie filmy Marvela („Czarną panterę” i „Strażników Galaktyki” co najmniej trzy razy). Gdy zaczynam zastanawiać się nad tym, jak i dlaczego chronimy się przed wrażliwością, przed oczami od razu mam sceny filmowe, w których bohater wdziera się gdzieś do pilnie strzeżonej struktury, ale szybko stwierdza, że zanim ostatecznie uda mu się dotrzeć do skarbu, będzie musiał pokonać jeszcze z dziesięć innych przeszkód. Tu jakieś promienie podczerwieni, tam podłoga, która się zapada pod ciężarem człowieka, jeszcze gdzie indziej jakaś zapadnia – no i oczywiście czytnik siatkówki, ale to pestka dla kogoś, kto zawczasu założył odpowiednio spreparowane szkła kontaktowe. Bohater przeciska się i skacze, pokonując kolejne przeszkody, aż w końcu ma już Świętego Graala na wyciągnięcie ręki. Po tych wszystkich nadzwyczajnych wyczynach kamera pokazuje nam teraz niepozorny mały kamień, który rzekomo skrywa wszystkie moce świata, albo ewentualnie magiczny eliksir, który ma zapewnić nieśmiertelność temu, kto go wypije. 

Odwaga oznacza, że nasze myśli, uczucia i zachowania pozostają ze sobą w zgodzie.

 

Za wszystkimi tymi zabezpieczeniami, w najpilniej strzeżonym centrum naszej osobowości, kryje się najcenniejszy skarb człowieczeństwa: serce. Serce to nie tylko mięsień, który pompuje krew do wszystkich zakamarków ciała, ale również uniwersalny symbol naszej zdolności do kochania i bycia kochanym. Serce to symboliczne wrota do krainy naszych emocji. 

POLECAMY

Życie całym sercem to pełne i szczere zaangażowanie się w nasze życie z poczuciem własnej wartości. Jest to również pielęgnowanie takich cech, jak odwaga, współczucie i tworzenie więzi, byśmy budząc się rano, mogli pomyśleć: Niezależnie od tego, co udało mi się zrobić, a czego nie udało, to jednak się sprawdziłem, a kładąc się wieczorem: Tak, jestem niedoskonały, mało odporny i czasami się boję, ale nie zmienia to faktu, że jestem jednocześnie dzielny i godny miłości oraz poczucia przynależności. 

Krok pierwszy: zrozumieć własne emocje

Życie całym sercem to kwintesencja świadomego życia emocjonalnego i wolności, której doświadcza serce swobodne i wrażliwe na tyle, że może kochać i zaznać miłości, ale równocześnie zostać złamane i zaznać krzywdy. 

Z chwilą odcięcia się od serca tłumimy w sobie również odwagę. Tak jak nasze fizyczne serce jest nam potrzebne, żeby zasilać w krew wszystkie komórki naszego ciała, tak samo to emocjonalne serce musi cały czas pompować w żyły kolejne dawki odwagi, w przeciwnym bowiem razie zatracimy kreatywność i poczucie odpowiedzialności, zdolność do ufania innym i tworzenia innowacji oraz wiele innych kompetencji. 

Jeśli oderwiemy się od naszych emocji do tego stopnia, że nie będziemy w stanie skojarzyć konkretnych fizycznych objawów z właściwymi doznaniami natury psychicznej, to zamiast zyskać kontrolę nad własnym życiem, tak naprawdę ją utracimy. Bez naszej wiedzy i niezależnie od naszej woli emocje zaczną kierować naszymi decyzjami i zachowaniami, za nic mając nasze świadome przemyślenia. Jeśli natomiast zapewnimy sercu przestrzeń i swobodę, jeśli będziemy świadomie rejestrować i rozumieć własne emocje, wówczas otworzy się przed nami zupełnie nowy świat. Będziemy podejmować lepsze decyzje i myśleć bardziej krytycznie, zaznamy potęgi empatii, wyrozumiałości dla samego siebie i odporności na niepowodzenia. 

Krok drugi: nie chronić ego

Ego łatwo daje się namówić do zagłuszania serca. Sama mówię o własnym ego, że jest krętaczem. To ten głos w mojej głowie, który każe mi udawać i grać przed innymi, dogadzać wszystkim dookoła i uparcie dążyć do perfekcji. Ego uwielbia pochwały, stale zabiega o uznanie i aprobatę. Otwartość serca go nie interesuje, dla niego liczą się tylko bezpieczeństwo i podziw. 

Ego zrobi niemal wszystko, aby się w maksymalnym stopniu uchronić przed dyskomfortem, który wiąże się z wrażliwością czy choćby nawet z ciekawością – bo po co się narażać na ryzyko? Serce to przy nim gigant, a do tego jest wolne. Tkwi w nim też wielka mądrość, która z łatwością zdemaskuje małość potrzeby wiecznego zabiegania o sympatię innych. Zdecydowanie zgadzam się z Jamesem Hollisem, który w duchu typowym dla Junga opisuje ego jako „cienki wafelek świadomości dryfujący po bezkresnym oceanie zwanym duszą”. Hollis w książce What Matters Most: Living a More Considered Life pisze: „Nie jesteśmy tu po to, aby pasować do innych, wykazywać się zrównoważeniem czy dawać innym dobry przykład. Jesteśmy tu po to, byśmy byli ekscentryczni, odmienni, może nawet dziwni, być może tylko po to, aby nasze jestestwo stanowiło malutki element wielkiej mozaiki istnienia. Zamiarem bogów było, byśmy w coraz większym stopniu stawali się sobą”. 

Aby chronić ego i aby nie odstawać – po to nakładamy zbroję, gdy nam się wydaje, że ktoś mógłby stracić do nas sympatię lub szacunek z tego tylko powodu, że popełniliśmy błąd, że nie znamy wszystkich odpowiedzi, że nie do końca panujemy nad sytuacją i przez to nie wypadamy najlepiej. Zabezpieczenia uruchamiamy również wtedy, gdy obawiamy się, że ktoś mógłby zareagować na nasze emocje w nieprzewidywalny dla nas sposób: Jeśli szczerze powiem, co myślę, to przecież mogę zostać źle zrozumiany, negatywnie oceniony albo uznany za słabego człowieka! Jeśli pozwolę sobie na wrażliwość, to ktoś może zwątpić we mnie albo w moje kompetencje! 

W tego typu sytuacjach do głosu dochodzi coś, co dla naszego ego i naszego poczucia własnej wartości stanowi śmiertelne wręcz zagrożenie, a mianowicie wstyd. Wstyd to uczucie, które potrafi całkowicie nami zawładnąć i tak wytrącić nas z równowagi, że zaczniemy wątpić w to, że kiedykolwiek zasługiwaliśmy na miłość, przynależność i bliskość innych ludzi.

Wrócę jednak do zbroi. Paradoks całego naszego dążenia do ochrony przed światem polega na tym, że podczas gdy z jednej strony z niepokojem patrzymy na rozwój sztucznej inteligencji i technologii maszynowego uczenia się, obawiając się utraty miejsc pracy i ogólnego jej odczłowieczenia, z drugiej strony – świadomie lub nieświadomie – tworzymy takie kultury, które nie tylko nie wykorzystują typowo ludzkich kompetencji, jak wrażliwość, empatia czy zdolność do odczytywania emocji, ale wręcz zachęcają nas do odcinania się od nich. Z pewnymi rzeczami maszyny i algorytmy radzą sobie lepiej od nas – ponieważ dysponują większą mocą obliczeniową, szybciej eliminują zmienne, które umykają uwadze ludzi lub które ludzie chcą ignorować. Maszyny nie mają ego, więc nie muszą mieć racji, żeby dobrze o sobie myśleć, a w związku z tym nie muszą się bronić ani niczego sobie tłumaczyć – w razie potrzeby po prostu dokonują rekalibracji i przeprowadzają ponowne obliczenia. 

Dobra wiadomość jest taka, że jeśli tylko zdecydujemy się zdjąć zbroję i zacząć korzystać z naszego najbardziej wyjątkowego i najcenniejszego zasobu, czyli serca, w pewnych obszarach maszyny nigdy nas nie prześcigną. Rozwój technologii nigdy nie zagrozi tym spośród nas, którzy będą potrafili zmagać się z wrażliwością, dochowywać wierności wartościom, budować zaufanie i uczyć się na błędach. 

Ekipa z kwadratu

Trudno być odważnym, jeśli godzimy się na to, aby to inni nas definiowali. Jeśli jednak całkowicie przestaniemy się tym przejmować, nie będziemy w stanie z nikim nawiązać autentycznej więzi. 
Jak zatem stwierdzić, z czyją opinią warto się liczyć? 

ĆWICZENIE: Weź karteczkę o rozmiarach 2,5 cm na 2,5 cm, a następnie zapisz na niej imiona osób, których opinia jest dla ciebie ważna. Karteczka jest mała, więc podejdź do sprawy selektywnie. Na liście powinni znaleźć się ludzie, którzy cię kochają nie pomimo twojej wrażliwości i niedoskonałości, ale właśnie konkretnie za nie. Nie chodzi o osoby, które zawsze się z tobą we wszystkim zgadzają, ale osoby, które na tyle cię szanują, że będą w stanie zmagać się z własną wrażliwością, a tobie powiedzieć: „Moim zdaniem postąpiłeś w tej kwestii niezgodnie ze swoimi zasadami. Powinieneś tę sprawę wyjaśnić i przeprosić, kogo trzeba.

Oczywiście możesz w tym liczyć na moje wsparcie” albo: „Owszem, to była porażka na całej linii, ale byłeś dzielny. Pomogę ci wstać i otrzepać się z kurzu, żebyś mógł wrócić na arenę”.

Karteczkę złóż i włóż do portfela. Spróbuj znaleźć dziesięć minut, aby się z tymi osobami skontaktować. Ci ludzie to twoja ekipa z kwadratu – powinni wiedzieć, jak bardzo ich cenisz. Wystarczy kilka prostych zdań: „Zastanawiałem się nad tym, czyje zdanie cenię. Dziękuję ci za to, że mogę liczyć na twoje zdanie. Bardzo się cieszę, że dzielisz się ze mną szczerymi, autentycznymi opiniami. Dzięki temu wiem, że jestem dla ciebie ważny”. 

Oprac. na podst. Brené Brown, Odwaga w przywództwie, Wydawnictwo MT Biznes, Warszawa 2019

 

Krok trzeci: przytulić wrażliwość

Z naszych badań płynie bardzo wyraźny – i budujący – wniosek, że odwaga to zbiór czterech kompetencji, które można w sobie wykształcić, które się w konkretny sposób uzewnętrzniają i które można poddawać pomiarom. Te cztery umiejętności to: 

  • zmaganie się z wrażliwością – zdajemy sobie sprawę z własnej wrażliwości i konfrontujemy się z nią;
  • życie zgodnie z wartościami – jasno mówimy, w co wierzymy i co ma dla nas największe znaczenie oraz dbamy o to, by nasze zamiary, słowa, myśli zgadzały się z głoszonymi wartościami;
  • budowanie zaufania – stajemy się godni zaufania, jeśli szanujemy granice własne i innych, potrafimy dochować tajemnicy, nie oceniamy innych, cechuje nas rzetelność (dotrzymujemy danego słowa), odpowiedzialność (potrafimy przyznać się do błędu i naprawić wyrządzoną szkodę), spójność (nasze myśli, uczucia i zachowania pozostają ze sobą w zgodzie), hojność;
  • sztuka wstawania – liczymy się z tym, że podejmując odważne działanie, możemy ponieść porażkę, ale wiemy też, że będziemy wtedy potrafili stanąć na nogi. 

Podstawową umiejętnością niezbędną...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy