Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

29 stycznia 2016

Oczy szeroko zamknięte

0 747

O czym są nasze sny? Często przypisujemy im szczególne znaczenie. Współczesne badania potwierdzają, że do pewnego stopnia sny są ważną informacją o nas samych. I doskonałym sposobem, by zajrzeć do ukrytych w naszym umyśle procesów.

Opowiedz mi, co Ci się śni, a powiem Ci, co Cię trapi. Przez wieki ludzie próbowali rozszyfrować ukryte znaczenia snów. Zygmunt Freud uważał analizę marzeń sennych za królewską drogę poznania utajonych funkcji umysłu. Sądził, że sny są przejawem różnych mechanizmów obronnych. Zabronione przez wewnętrzną cenzurę i presję społeczną pragnienia wyzwalają się właśnie podczas snów. Wówczas nasze ego ma mniejszą kontrolę nad popędami, a te – niepohamowane – wdzierają się do snów, budząc niekiedy przerażenie śniącej osoby. Według psychoanalityków, analiza snów ujawnia nasze nieświadome pragnienia i motywacje. Wystarczy zapamiętać sen, potem przeanalizować go pod kierunkiem psychoanalityka i mamy jak na dłoni utajoną wiedzę o nas samych.

Jak w kinie
Wyznawcy klasycznej psychoanalizy nie troszczyli się zbytnio o weryfikację swoich wizji i dość swobodnie dopasowywali je do wyników obserwacji klinicznych. Okazuje się, że nowe odkrycia neuropsychologów, na przykład Marka Solmsa z University of Cape Town w RPA, potwierdzają niektóre intuicje Freuda.

Każdej nocy podczas snu przechodzimy różne fazy stanów mózgowia, które określa się jako NREM i REM. Ta ostatnia nazwa jest skrótem od angielskich słów rapid eye movement, oznaczających szybkie ruchy gałek ocznych. Paradoksalnie, w tej fazie nasze oczy poruszają się mimo zamkniętych powiek, jakby śledziły przebieg zdarzeń. Kiedy wybudzamy ludzi w tej fazie, często opowiadają, co im się właśnie śniło. Pomiar aktywności mózgowia w fazie REM ujawnił, że bardzo aktywne są wtedy obszary limbiczne, zawiadujące emocjami. Natomiast wyłączone są obszary grzbietowej kory czołowej, zarządzającej naszą samoświadomością oraz takimi funkcjami wykonawczymi, jak ukierunkowane myślenie i planowanie działania. Można więc zrozumieć, dlaczego wybudzeni w tej fazie snu opowiadamy o silnie emocjonujących wydarzeniach i zupełnie ich przy tym nie kontrolujemy. Jesteśmy jak widzowie w kinie oglądający horrory.

POLECAMY

Jeśli więc marzeniom sennym towarzyszą deficyty samoświadomości i kontroli połączone z nadmierną aktywnością emocjonalną, to dostrzec tu można analogię z Freudowską ideą usunięcia w snach autocenzury (superego) przy jednoczesnym uwolnieniu popędów. Dodatkowo Mark Solms wykazał, że ludzie z uszkodzeniem przyśrodkowych obszarów kory czołowej nie mają marzeń sennych. Przerwane zostają bowiem połączenia pomiędzy korą czołową a pniem mózgu i obszarami limbicznymi. Zarazem takie osoby w stanie czuwania wykazują kompletny brak inicjatywy i fantazji. Mamy więc potwierdzenie sugestii Freuda, że w procesie powstawania snów ważną rolę odgrywają struktury mózgowia zarządzające instynktami i motywacją. Czy nasze sny pełnią więc jakieś sensowne funkcje? A jeśli tak, to może ich treść posiada ukryte znaczenie?

Nocne kontakty
O tym, że tak może być, świadczą wyniki badań zespołu Katji Valli z Universiti of Turku w Finlandii. Badacze analizowali treść snów dzieci kurdyjskich w wieku 9-17 lat oraz dzieci fińskich w wieku 7-12 lat. Opisywały one swoje sny w dzienniczkach. Okazało się, że dzieci kurdyjskie z poważną traumą, wynikającą z konfliktu wojennego na Bliskim Wschodzie, nie tylko miały więcej snów, ale także częściej śniły im się zagrażające zdarzenia niż dzieciom fińskim. Według badaczy oznacza to, że realne zagrożenia aktywują naszą zdolność symulowania zagrożeń w snach. Taka symulacja prawdopodobnie ułatwia efektywne radzenie sobie z zagrożeniami. Inaczej mówiąc, w snach możemy przepracowywać nasze problemy.

Śniący umysł specjalizuje się w symulacjach społecznych. Zespół Patricka McNamary z Boston Medical Center ustalił, że często śnimy o kontaktach z innymi ludźmi. Okazało się, że więcej przeżywamy takich kontaktów w marzeniach sennych niż w stanie czuwania. Relacje nawiązywane w marzeniach sennych często bywają agresywne, częściej niż w fazie NREM i podczas czuwania. Natomiast inicjowanie życzliwych kontaktów przez śniącego jest domeną snów NREM. Czy wirtualne przeżywanie kontaktów z innymi ludźmi jest przejawem działania naszej nieświadomości, a konkretnie utajonych pragnień?

Wróżenie ze snów
Nasz umysł zaciekle broni się przed snami. Większości z nich nie pamiętamy po przebudzeniu. Gdy śnimy, nie możemy wykonać żadnych ruchów, na przykład uciec przed goniącą nas bestią. W świecie snów nie obowiązują żadne prawa fizyczne, tu wszystko może się zdarzyć. Dlaczego więc sny miałyby coś oznaczać, skoro ich logika nie przystaje do rzeczywistości? Wielu badaczy uważa, że nasze sny są pozbawione jakiegokolwiek znaczenia. Ich pojawienie się jest skutkiem automatycznego interpretowania wewnętrznych i chaotycznych pobudzeń z pnia mózgu – struktury odpowiadającej za utrzymanie podstawowych procesów życiowych.

Inaczej mówiąc, bezmyślnie włączamy przypadkowe wzbudzenia w ramy schematów, które mozolnie nabywamy za dnia. Przypomina to andrzejkowe wróżby, gdy w przypadkowej figurze z wosku widzimy jakiś sensowny kształt i traktujemy go jako zapowiedź tego, co zdarzy się w przyszłości. Wiemy jednak, że to tylko zabawa. Podczas snu samoświadomość jest wyłączona. Dlatego traktujemy marzenia senne tak, jakby to były realne zdarzenia. Na szczęście po obudzeniu potrafimy odróżnić sen od jawy. Gorzej, jeśli ktoś wierzy, że marzenia senne mają jakieś znaczenie i próbuje odczytać ich sens. Jakby nie zauważał, że nocna „zabawa andrzejkowa” już się skończyła.

Gdy zapytamy ludzi, o czym są ich sny, często opowiadają, że śnili o tym, co im się przydarzyło w minionych dniach. Badania zespołu Magdalene Fosse z Harvard Medical School w Bostonie wykazały jednak, że marzenia senne nie odtwarzają zdarzeń z realnego życia. Porównano opisy aktywności osób badanych za dnia z opisami ich marzeń sennych. Wyniki okazały się zdumiewające. Z zebranych 299 raportów z marzeń sennych tylko 65 proc. zawierało, według osób badanych, odniesienia do przeszłego doświadczenia. Gdy jednak badacze wzięli pod uwagę przekonania osób badanych na temat tego, na ile wyśnione zdarzenia powtarzają to, co im się realnie zdarzyło, a także podobieństwo cech, przedmiotów, zachowań i miejsc ze snu i z życia, to okazało się, że tylko 11 raportów (4 proc.) zawierało ślady realnych epizodów. Gdy dodatkowo niezależni sędziowie porównywali uzyskane od badanych opisy, uznali, że tylko 5 snów (1,7 proc.) zawierało powtórki epizodów z jawy. Zatem, wbrew potocznemu mniemaniu, nasze sny nie odtwarzają tego, co nam się zdarzyło.

Za utrwalenie zdarzeń z minionych dni odpowiada pamięć epizodyczna. Dlaczego nie przywołujemy w snach epizodów z ostatnich dni? Otóż, podczas snu system konsolidacji pamięci epizodycznej działa inaczej niż w stanie czuwania. Podczas czuwania przypomnienie sobie zdarzenia wymaga najpierw aktywności hipokampów w płacie skroniowym, które przechowują schemat pobudzeń specyficzny dla jakiegoś zdarzenia, a następnie włączają się struktury czołowe przechowujące kontekst zdarzenia. W czasie snu ten dwuetapowy mechanizm nie działa sprawnie i dlatego nie doświadczamy repliki zdarzeń z poprzedniego dnia, choć możemy przywoływać fragmenty takich epizodów.

Zagraj w to jeszcze raz
Nasze sny nie są więc powtórką z minionych zdarzeń. Czy zatem w ogóle czemuś służą? Pewna sugestia, że tak może być, pochodzi z badań zespołu Roberta Stickgolda z Harvard Medical School w Bostonie. Uczestniczyły w nim osoby zdrowe oraz pacjenci cierpiący na amnezję wskutek obustronnych rozległych uszkodzeń środkowych płatów skroniowych; tacy pacjenci typowo przejawiają poważne zaburzenia pamięci epizodycznej. Badani grali w Tetris po 7 godzin przez 3 dni (gra polega na dopasowaniu opadających elementów o różnych kształtach do powierzchni na dole ekranu). Wśród osób zdrowych byli zarówno nowicjusze, jak i zaawansowani gracze.

Zarazem osoby badane opisywały swoje myśli, wyobrażenia, odczucia tuż przed zaśnięciem, podczas zasypiania oraz w ciągu kilku pierwszych minut po...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy