Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

19 lutego 2021

NR 3 (Marzec 2021)

Nowy w pracy

75


Przychodzisz do nowego miejsca pracy. Twój pracodawca zatrudnia wiele osób. Więcej niż jesteś w stanie spamiętać. Nikogo nie znasz. Wielu procesów i zjawisk nie rozumiesz lub masz o nich dramatycznie powierzchowne pojęcie. Ich specyfika powala na kolana. Poziom skomplikowania matrycy organizacji jest tak wysoki, że czego by nie ruszyć, tam piętrzą się trudności. Szaleństwo czyha za rogiem. Wokół brak jakiejkolwiek wyraźnie zarysowanej bezpiecznej przystani. Nogi raz po raz przeszywa mrowiący prąd sygnalizujący potrzebę ucieczki. W Twoją płynącą po otwartym oceanie łódeczkę co chwilę uderzają wysokie fale niepewności i pytań. Jak dać temu radę? Jak nie przeładować się poznawczo? 

Na początek poszerzmy kontekst.

Budzisz się rano, o świcie, gdy pierwsze promienie chłodnego, zimowego słońca przebijają niepewnie i leniwie szybę w Twoim oknie. Nie lubisz wcześnie wstawać. Cenisz sobie nieco dłuższy sen, przynajmniej do dziewiątej. Dzisiaj nie ma, że boli.

POLECAMY

Otwierasz oczy, wiedząc, że dziś zaczynasz. To pierwszy dzień w nowej pracy, z nowymi ludźmi. Jak się dobrze zastanowisz, to nie tylko ludzie są dla Ciebie w tej sytuacji nowi. Nowa jest droga, ramy działania, godziny, forma pracy i wiele, wiele innych rzeczy. Tych małych i dużych. 

Nie każdego dnia decydujesz się rozpocząć nowe zajęcie, podjąć ryzyko. Sama świadomość tak dużego kroku wpływa na Ciebie emocjonalnie. Spięcie, motyle w brzuchu, przyspieszony oddech, a Twoje ręce jakby nieco zimniejsze i bardziej wilgotne niż zwykle. Momentami łapiesz się na tym, że nerwowo pocierasz dłońmi o siebie tak, jak byś chciał je rozluźnić. Raz po raz, nerwowo pocierasz twarz w nieświadomej próbie samoukojenia. 

Droga do pracy zwyczajna. Jedyne, co nachalnie rzuca się w oczy, to pandemiczne pustki na ulicach wielkiego miasta. Pojedyncze, zaspane jednostki suną wolno w sobie tylko znanym kierunku. Do biurowca dojeżdżasz bez przeszkód, przed czasem i zostajesz wprowadzony przez jednego z pracowników. Tak rozpoczyna się droga, z którą wiążesz duże nadzieje, choć w chwili obecnej jedyne, co wiesz, to ogólny kierunek, w którym płyniesz.

Kolejne kilka dni to etap wprowadzania, nowe procesy, opisy, kody, szyfry i instrukcje kto, co i dlaczego w firmie robi. Dzień po dniu, coraz bardziej odczuwasz, że proces przyswajania ogromnej ilości nowych informacji można bez wahania porównać do chodzenia po stalowej linie rozciągniętej pomiędzy dwoma iglicami na wysokości stu metrów nad ziemią. I to z plecakiem wypełnionym po brzegi ołowianymi ciężarkami. Stąpając, walczysz o równowagę, by zminimalizować potencjalne ryzyko upadku.

Mimo że to wiesz, musisz przejść na drugą stronę. 

Zwoje mózgowe pracują Ci na takich obrotach, że aż trzeszczy. Okrakiem siedzisz na wahadle, które na przemian wyświetla dwa magiczne hasła: „rozumiem” i „nie ogarniam”. Nie wiadomo, kiedy zatrzyma się na dłużej w tym pierwszym, bardziej komfortowym miejscu, choć masz nadzieję, że nastąpi to jak najszybciej. 

Niektórzy mówią, że uczenie się to wychodzenie ze strefy komfortu i jak najczęstsze przebywanie w strefie rozwoju. Jednak Ty masz wrażenie, że w tej sytuacji na Twoją strefę rozwoju nakłada się zbyt często strefa paniki. Jak tutaj mówić o bezpieczeństwie? Jak się zakotwiczyć i znaleźć swoje miejsce?

Po pierwsze: Ludzie i ich wsparcie

To, jak radzimy sobie z sytuacją, może w dużym stopniu zależeć od ludzi, którzy nas otaczają. Truizmem będzie twierdzenie, że adaptacja do nowej rzeczywistości wymaga czasu. Choć – na przekór tej oczywistości – człowiek potrzebuje jak najszybciej udowodnić swoją wartość i przydatność. Wtedy nasz wewnętrzny krytyczny rodzic bardzo wiele od nas wymaga i kategorycznie przymusza do wykazania się. Może po to, by ułatwić pozbycie się poczucia winy lub, co gorsze, dyskomfortu związanego z niemożnością wniesienia wkładu, czyli braku poczucia bycia użytecznym. Dobrze jest, jeśli mamy dokoła siebie ludzi, którzy pomogą nam tego rodzica nieco uciszyć, złagodzić jego głos i przyjąć rolę opiekuna, który pomoże, wytłumaczy i poprowadzi.

Często nie potrzebujemy wiele więcej niż łagodnego uśmiechu i usłyszenia „zrób tak, a na pewno się uda”.

Po drugie: Ludzie i ich doświadczenia w tym miejscu

Czasem zdarza się nam przenosić w myślach do różnych miejsc pracy i wspominać, jak tam było, co działa...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy