Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat

25 lutego 2021

NR 3 (Marzec 2021)

Nowy, pocovidowy świat, czyli jak zaprojektować miasta, które przywrócą nam poczucie bezpieczeństwa

146

Czy COVID-19 przyniósł koniec miasta, jakie znamy? Jak obecne lęki wpłyną na kształt miast w przyszłości? Pojawiają się trzy scenariusze na ten temat: realistyczny, pesymistyczny i optymistyczny. Czy ten ostatni ma szansę się spełnić?

COVID-19 pozbawił nas poczucia bezpieczeństwa, a jest ono, jak obrazuje powszechnie znana piramida potrzeb autorstwa Abrahama Maslowa, amerykańskiego psychologa, podstawową potrzebą człowieka (patrz ramka, s. 17). Nadmieńmy, że bezpieczeństwo ma wiele wymiarów – biologiczny, materialny, psychologiczny, społeczny. Właściwie każdy z nich został dotknięty obecną pandemią. Oczywiście głównym zagrożeniem jest sam wirus – zaraźliwy patogen o niezwykle szerokim wachlarzu symptomów, który często nie daje żadnych objawów, a więc nie wiadomo, kto jest, a kto nie jest jego nosicielem. Do tego dołącza się lęk przed innymi chorobami, których leczenie czy choćby diagnoza są coraz trudniejsze. Ograniczone zostało bezpieczeństwo biologiczne. Podjęte środki zapobiegawcze w postaci lockdownu uderzyły w bezpieczeństwo materialne przedsiębiorców, restauratorów, właścicieli firm turystycznych, siłowni itd. Część z tych firm prawdopodobnie nigdy się nie odrodzi.

Egzystencja wielu osób jest zagrożona. Głównym środkiem zaradczym przed rozpowszechnieniem epidemii jest dystansowanie społeczne, choć pewnie bardziej precyzyjnie powinno się mówić o dystansowaniu fizycznym. Za nim idzie jednak radykalne ograniczenie realnych kontaktów społecznych, co obniża poczucie wsparcia społecznego, intymności, bliskości i przynależności. Żadne medium społecznościowe nie jest w stanie tego zastąpić. Cierpią na tym najbardziej dwie grupy: dzieci i młodzież – pozbawione naturalnego środowiska rówieśników, oraz osoby starsze – odizolowane od rodziny i życia społecznego. 

Nadmierna, wymuszona lockdownem „bliskość w zamknięciu” jest niekorzystna. Statystyki są nieubłagane i nie dotyczą tylko Polski. Rośnie liczba rozwodów, w niektórych krajach o kilkadziesiąt procent wzrosła przemoc domowa wobec kobiet, dzieci i osób starszych. Nasilają się problemy psychiczne wśród dzieci. Długotrwałe przebywanie w domu z tymi samymi osobami, brak potrzebnej stymulacji społecznej, ograniczenie ruchu fizycznego prowadzą do zaburzeń psychicznych i osłabiają poczucie bezpieczeństwa. Konsekwentnie podlegają frustracji też inne potrzeby z dolnych partii piramidy potrzeb Maslowa: potrzeba afiliacji, a także pozytywnej samooceny, godności, swobody wyboru, samostanowienia. Jeżeli do tego dodamy chaos informacyjny i ogromny poziom napięcia wywołany budzącymi sprzeciw społeczny decyzjami władz, to nie dziwi, że coraz bardziej dociera do nas świadomość, że znaleźliśmy się w innym, zupełnie nowym świecie, który zmierza w kompletnie nieznanym nam kierunku. 

POLECAMY

Zastanówmy się, jak COVID-19 wpłynął na przestrzeń naszego życia, zwłaszcza w obszarze zaludnionych miast. Czy przyniósł koniec znanej nam przestrzeni miejskiej? Czy licząc się z nawracającymi pandemiami, możemy tak przeprojektować nasze miasta, żeby dostarczyły nam niezbędnego poczucia bezpieczeństwa? Jak obecne doświadczenia i lęki wpłyną na kształt miasta w przyszłości? Przepowiedni „co po COVID-19” jest obecnie wiele, ale – jak to z proroctwami bywa – ich trafność oceni dopiero przyszłość. Warto jednak pamiętać, że możemy i powinniśmy mieć wpływ na to, jak będą się zmieniać nasze miasta. Pozostawienie rzeczy „samym sobie” może sprawić, że miasta przestaną być naszą naturalną tarczą ochronną. Do głowy przychodzą trzy pocovidowe scenariusze. Oceńmy sami, który z nich najbardziej przypadnie nam do gustu. 

Czego nam potrzeba?

Bezpieczeństwo jest naszą podstawową potrzebą. Obrazuje to powszechnie znana piramida potrzeb autorstwa Abrahama Maslowa, amerykańskiego psychologa.

Potrzeby wyższego rzędu, takie jak potrzeba estetyczna, poznawcza czy potrzeba samorozwoju zaspokajane są na ogół dopiero wtedy, gdy zaspokojona jest potrzeba bezpieczeństwa. Jest to prawdziwe nie tylko dla pojedynczych osób, ale też grup społecznych, a nawet całych narodowości i krajów. Znane badanie międzykulturowe prowadzone przez amerykańskiego socjologa Ronalda Ingleharta, powtarzane regularnie co kilka lat, pokazuje, że społeczeństwa dopiero wtedy zaczynają myśleć o wartościach ponadindywidualnych, takich jak sprawiedliwość społeczna, egalitaryzm, estetyka środowiskowa czy wzajemne zaufanie, gdy zaspokoją podstawowe potrzeby materialne, gwarantujące indywidualne bezpieczeństwo. W klasyfikacji społeczeństw na osi: wartości przeżyciowe – wartości postmaterialistyczne na najwyższym podium znajdują się kraje skandynawskie i bogate kraje Zachodu, na samym dole ubogie kraje afrykańskie. Polska lokuje się stosunkowo nisko, stąd znaczenie czynników, które to bezpieczeństwo mogą zwiększyć, jest ogromne. 

Czy funkcję taką może pełnić odpowiednio zaprojektowane miasto? 

Scenariusz 1. realistyczny – będzie jak dawniej

Pierwszy scenariusz przewiduje, że niewiele się zmieni. Skończy się pandemia, wszystko wróci do stanu poprzedniego. Edward Relph, jeden z najbardziej znanych teoretyków miejsca, tak właśnie widzi czas po pandemii. Najlepszym predyktorem przyszłości jest przeszłość, a więc świat będzie zmagał się z tymi samymi problemami co wcześniej. Procesy urbanizacji będą postępować, coraz więcej ludzi będzie zamieszkiwać w miastach. Coraz więcej mieszkańców bogatego Zachodu, w tym Polski, będzie jednak również poszukiwać domów poza miastem. Nauczeni doświadczeniem COVID-19 i lockdownu ludzie chętniej będą zaludniać podmiejskie obszary, co sprzyjać będzie większemu rozlewaniu się miast i wyludnianiu ich centrów.

Miasta przeżyją kryzys demograficzny, który zażegnać może tylko napływ imigrantów, co stanie się źródłem napięć społecznych. Podejmowane będą mniej lub bardziej skuteczne działania na rzecz mitygowania zmian klimatycznych, redukcji smogu w miastach, ale tempo zmian będzie niewystarczające. Pozamykane dotąd miejsca ponownie się otworzą, miasta będą funkcjonować jak przed pandemią, koncentrując się na odbudowywaniu podupadłej gospodarki i odzyskaniu pieniędzy z podatków.

Może nawet dojść do swoistego odbicia – po okresie długotrwałej izolacji wzrośnie częstotliwość kontaktów społecznych, zapełnią się puby i restauracje, a ruch turystyczny będzie większy niż przed pandemią. Do czasu kolejnej katastrofy będziemy udawać, że „znowu jest normalnie”. 

Scenariusz 2. pesymistyczny – najważniejsze własne bezpieczeństwo 

Drugi scenariusz przewiduje, że miasta cofną się w cywilizacyjnym i społecznym rozwoju. Wróci prymat indywidualnych samochodów w stosunku do postrzeganej jako niebezpieczna (kontakt z wirusami) komunikacji publicznej. Popyt na transport indywidualny sprawi, że mniej pieniędzy zostanie skierowanych na transport publiczny w miastach i transport kolejowy, a więcej na rozbudowę dróg. Pamięć towarzyszącego nam lęku przed „zarazą” przełoży się na niechęć do obcych. Wzrośnie nieufność między ludźmi. Miasta i społeczności miejskie staną się ksenofobijne, intensyfikacji ulegną przekonania konserwatywne. Zaczną się mnożyć nienaukowe, spiskowe teorie. Ograniczeniu ulegnie mobilność, będzie nam wystarczać poznawanie świata online, więc nie odrodzi się do końca branża turystyczna. Autoizolacja sprawi, że będziemy mieć mniej przypadkowych kontaktów z ludźmi z innych krajów i kultur, a zatem z różnymi punktami spojrzenia na wiele spraw, co sprawi, że coraz mniej będziemy rozumieć otaczający nas świat. Wzrośnie natomiast lokalny patriotyzm, przekonan...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy