Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

5 marca 2019

NR 3 (Marzec 2019)

Nienawidzę cię, nie odchodź

51

Życie z partnerem z osobowością borderline jest jak jazda na rollercoasterze – to ciągła huśtawka nastrojów. Pomimo trudności można jednak zadbać o siebie w takiej relacji i dać wsparcie cierpiącemu „borderowi”.

Borderzy, borderki – tak o sobie mówią i piszą na forach internetowych, nieoficjalnych stronach, grupach na portalach społecznościowych. Pocieszają się doniesieniami, że być może z tym samym zaburzeniem zmagały się Marilyn Monroe i księżna Diana. Że, jak oszacowali specjaliści, 6 procent amerykańskiej i nawet 15 procent brytyjskiej populacji może mieć niezdiagnozowaną osobowość borderline. Wynajdują plusy bycia borderem – piszą, że „to niesamowity power, zastrzyk emocji, życie na petardzie!”. Ale ich codzienność i relacje z innymi naznaczone są minusami: cierpieniem, bólem, odrzuceniem, depresją. Cierpią także ich bliscy i partnerzy, którzy nie wiedzą, jak służyć wsparciem i jak zadbać o siebie w relacji z osobą, która w jednej chwili rozpaczliwie kocha, a w drugiej gorąco nienawidzi.

Stabilnie niestabilni

W gabinetach psychologicznych i psychiatrycznych coraz częściej diagnozuje się u pacjentów osobowość typu borderline (BPD – borderline personality disorder, czyli dosłownie „osobowość z pogranicza”) i – co ważne, bo wielu boi się, że nie ma dla nich ratunku – możliwe jest leczenie BPD. Termin „osobowość z pogranicza” wprowadzono w latach trzydziestych XX wieku – amerykański psychiatra Robert Knight opisywał nim pacjentów z pogranicza nerwicy i psychozy. Z biegiem lat okazało się, że osoby z borderline, bardzo chwiejne pod względem nastrojów, nie popadają jednak w stany psychotyczne. Ich funkcjonowanie przypomina raczej „stabilną niestabilność” – jak celnie opisał amerykański psychiatra Hagop Akiskal.

Pacjentów z zaburzeniem osobowości border­line wycieńcza walka z ciągłymi wahaniami nastroju. W relacjach z innymi czują się niepewnie, a owa niepewność prowadzi do częstych wybuchów gniewu i agresji.

Kryzysy to ich chleb powszedni. Borderzy nie wiedzą jednak, dlaczego ich nastrój zmienia się tak gwałtownie i w niekontrolowany sposób. Badania pokazują, że tak uformowany typ osobowości „pozornie stabilnej” ma związek z doświadczeniami z przeszłości. Większość pacjentów borderline w dzieciństwie doświadczyła przemocy seksualnej, fizycznej lub emocjonalnej. Na skutek trudnych wydarzeń nauczyli się być czujni i nieufni, tak żeby już nikt nigdy nie mógł ich skrzywdzić. Pacjenci z osobowością o cechach borderline często przez długie lata skrywają to, co im się przydarzyło. W relacji z rodzicami czy opiekunami (pierwszymi ważnymi obiektami) dominował brak poczucia bezpieczeństwa i oparcia, więc nabrali przekonania, że w stosunku do innych trzeba być uprzejmym, ale i nieufnym. W efekcie bardzo trudno jest im zbudować stabilną relację. Osoby te funkcjonują na pozór tak samo jak inni, odczuwają takie same emocje, ale przeżywają je mocniej. Ich reakcje są skrajne, nieprzewidywalne. Chcą siebie kontrolować, ale nie są w stanie, ponieważ zbyt intensywnie odbierają sytuacje budzące emocje.

Zasadniczą cechą dominującą w tym zaburzeniu jest niestabilność i jej wpływ na różne obszary funkcjonowania: relacje interpersonalne, uczucia, obraz Ja. Pacjentom z borderline nieustannie towarzyszy wewnętrzne uczucie pustki i lęk przed rzeczywistym lub wyobrażonym porzuceniem, ich związki są niestabilne i intensywne – a bliskie osoby są na zmianę idealizowane i dewaluowane. Borderzy mają zniekształcony obraz własnej osoby i zaburzone poczucie własnej wartości. Podejmują impulsywne i autodestrukcyjne działania – wikłają się w ryzykowny seks, kompulsywnie wydają pieniądze, napadowo się objadają i upijają, szaleją samochodem na drodze, zażywają środki psychoaktywne, dokonują samookaleczeń. Niektórzy zmagają się z myślami samobójczymi, grożą bliskim, że się zabiją. Wybuchy gniewu związane są często ze stresem i myślami o charakterze paranoidalnym. Z osobowością borderline nierzadko współwystępuje depresja, zaburzenia lękowe oraz choroba afektywna dwubiegunowa.

Nie opuszczaj mnie

Osoby z borderline przeżywają wszystkie emocje znacznie mocniej niż inni.

 

Wyobraź sobie, że jesteś małym dzieckiem, które zgubiło się na jarmarku. Trzymałeś rodzica za rękę i nagle tłum rozdzielił was, porywając w przeciwne strony. Rozglądasz się, ale nie widzisz znajomej twarzy.

Zaczynasz panikować. Tak często czuje się osoba z zaburzeniem borderline. Myśl, że bliska osoba mogłaby od niej odejść, zniknąć, powoduje lęk i nierzadko ataki paniki. Błaga, wpada w szał, a nawet szantażuje ukochaną osobę, by pozostała blisko. Dorastając w dysfunkcyjnej rodzinie, zaniedbywane i ranione przez dorosłych jako dzieci, osoby z borderline nauczyły się tłumić niewygodne emocje, w tym lęk przed odrzuceniem. W sytuacjach trudnych, gdy czują się zagrożone opuszczeniem, niejednokrotnie reagują atakiem. Podświadomie chcą uchronić się przed zranieniem.

Pacjenci z osobowością typu borderline są głodni miłości. W partnerze szukają pocieszenia, wsparcia, troskliwego opiekuna, który da im poczucie wartości, tożsamości, akceptacji samego siebie. Ale szybko okazuje się, że mimo usilnych starań trudno ich zaspokoić, są niczym studnia bez dna. Pragnienie bliskości je...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy