Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , I

27 stycznia 2016

Nauka i nieskończoność

15

Gdyby naukowcy nie wierzyli, że wiedza doskonała jest czymś realnym, nie szukaliby lepszych teorii i nie pogłębiali aktualnej wiedzy.

Kiedy badacz rozpoczyna swą pracę, staje w obliczu nieskończoności. Przedmiot, którym się zajmuje – czy to mrówka, czy cały wszechświat – jest tak bogaty, że nie sposób go wyczerpać w skończonej ilości czynności poznawczych. Każdy przedmiot mieni się przytłaczającą wielością własności; składa się z ogromnej liczby elementów; wchodzi w relacje z niezliczonymi przedmiotami.

Bycie w horyzoncie nieskończoności to istotny, często nieuświadamiany, rys działalności naukowej. Ma on dwie konsekwencje. Pierwszą jest konieczność dokonywania uproszczeń. Drugą jest rozwój: skoro tak mało możemy się dowiedzieć ‘za jednym zamachem’, musimy – aby wiedzieć więcej – nieustannie kontynuować proces poznawania. Stąd – jak mawiał słynny filozof nauki Karl Popper – „naukowca nie czyni posiadanie wiedzy, lecz (...) pogoń za prawdą”.

Na czym polega rozwój nauki? Na poprawianiu, uzupełnianiu i pogłębianiu naszej wiedzy. Usuwamy z niej twierdzenia fałszywe, dodajemy prawdziwe oraz proponujemy coraz lepsze teorie – teorie, które obejmują bardziej podstawowe struktury badanej dziedziny. Dzięki tym teoriom coraz więcej danych możemy wyjaśnić, przewidzieć i zorganizować w jedną całość.

Wiedza doskonała

Rozwój nauki zdaje się nie mieć końca. Wydaje się nam, że prawie z każdym dniem wiemy coraz lepiej, więcej i głębiej. Zauważmy jednak, że jeśli tak jest rzeczywiście, to można określić idealną granicę rozwoju wiedzy. Na czym by ona polegała? Na systemie twierdzeń, który zawiera tylko prawdę, całą prawdę i ostateczną prawdę. Taki system byłby jakimś ‘maximum’ czy ‘optimum’ wiedzy. Możemy sobie wyobrazić naukę jako zmierzającą – w wielowiekowym procesie swego rozwoju – do tego ‘optimum’. Do wiedzy doskonałej, która prawdziwie, wyczerpująco i w sposób najbardziej podstawowy opisuje świat.

Czy wiedza doskonała – owa granica rozwoju nauki – jest czymś realnym, czy tylko fikcyjnym? A jeśli jest czymś realnym, to czy mamy szanse ją osiągnąć? Słynny fizyk S. Hawking napisał niedawno: „należy uznać za wielki triumf, że człowiekowi – który sam stanowi jedynie zbiór występujących w przyrodzie cząstek elementarnych – niewiele już brakuje do zrozumienia praw rządzących nim i jego Wszechświatem” (Wielki projekt, 2011). Nie wiemy, czy Hawking wypowiedział to zdanie na serio i w sensie dosłownym. Możemy jednak wyraźnie określić jego konsekwencje: ktokolwiek wierzy, że niewiele już nam brakuje do zrozumienia najgłębszych praw rządzących Wszechświatem, zdaje się wierzyć, że ostateczna i kompletna teoria wszystkiego leży w naszym zasięgu. Tym samym zdaje się wierzyć, że wiedza doskonała (lub jej najwyższe przybliżenie) jest nie tylko realna, lecz także osiągalna.

Czy to już meta?

Powiada się, że historia to nauczycielka życia. W cytowanej wyżej książce Hawking przytacza wiele przykładów z historii nauki, w których uczeni byli czegoś pewni, by później się z tego wycofać. Oto jeden z nich. W 1884 roku W. Thomson powiedział: „Jednej rzeczy jesteśmy pewni: istnienia (...) eteru”. Kilka lat później przepro...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy