Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Ja i mój rozwój

21 marca 2016

Nasze zwyczajne udawanie

0 434

Ja wiem, że ty udajesz, ty wiesz, że ja udaję, ale udajemy, że nikt nie udaje, bo to się nam opłaca... Jak z tym skończyć?!

25 lat więzienia – taki wyrok usłyszał Konrad Zdzierak, skazany 7 stycznia 2011 roku przez sąd w Cincinnati. Młody Polak ukarany został za cztery napady na bank i jeden na aptekę, dokonane w jednym dniu – 9 kwietnia 2010 roku. Z pozoru wydarzenie, jakich mnóstwo w statystykach policyjnych, gdyby nie... autentyczny podziw stróżów prawa dla przestępcy. Czym sobie zasłużył na takie uznanie? Otóż, przez osiem miesięcy funkcjonariusze poszukiwali czarnoskórego mężczyzny w średnim wieku – taki wizerunek przestępcy zarejestrowały kamery w ograbionych instytucjach. Dopiero dzięki informacji od dziewczyny Zdzieraka policja znalazła we wskazanym przez nią pokoju hotelowym maski, przebrania i pieniądze z kradzieży. Szokujących danych dostarczyły zapisy w komputerze przestępcy: okazało się, że nie tylko planował kolejne napady (tym razem przebrany za białego staruszka), ale też zamierzał dokonać szeregu zabójstw.

Mimo to i policjanci, i prokuratorzy nie kryli wrażenia, jakie zrobił na nich sposób dokonania przestępstw przez Zdzieraka. W relacji, nadanej przez stację TVN24 pod koniec grudnia 2010, policyjni specjaliści mówili o jego wyjątkowej zdolności do naśladowania zachowań ludzi. Prokurator Julie Wilson z prokuratury hrabstwa Hamilton podsumowała wydarzenie z wyraźnym smutkiem: – Szkoda, że użył swojej inteligencji w taki sposób.

Bez wątpienia Konrad Zdzierak posiadł w nadzwyczajnym stopniu dar udawania kogoś, kim nie jest. Jednak sama umiejętność udawania nie jest niczym nadzwyczajnym. Co więcej, udawanie zdaje się nieodłączną częścią życia każdego z nas. Znakomity uczony i przenikliwy myśliciel Antoni Kępiński zanotował w monografii Schizofrenia: „Normalne stosunki międzyludzkie wymagają zachowania pozorów, tzn. maskowania własnych uczuć, pragnień, myśli, oraz utrzymywania sposobów zachowania się w granicach własnej roli społecznej i przestrzegania obowiązujących norm. Warunki te są konieczne dla utrzymania stabilizacji życia społecznego”.

Niezbędne udawanie

Czy rzeczywiście musimy udawać, żeby normalnie funkcjonować w związku, rodzinie, społeczności? Profesor Andrzej Szmajke, psycholog z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego, nie ma wątpliwości: – Nie można funkcjonować bez udawania. Życie każdego, kto przestałby udawać, i życie osób, z którymi taki ktoś wchodziłby w jakiekolwiek interakcje, stałoby się koszmarem. Jak wyglądałyby na przykład zakupy w centrach handlowych, gdyby personel nie odgrywał swoich ról w spektaklu „najważniejszy jest klient”?

Tak samo uważa doktor Anna Tylikowska, psycholog z Wyższej Szkoły Biznesu – National-Louis University w Nowym Sączu: – Realia są takie, że – o ile nie jesteśmy i nie chcemy stać się osobami specjalnej troski – udajemy często lub nieustająco. Zaprzestanie udawania wymaga rozwoju oraz podtrzymywania bardzo wysokiego poziomu samowiedzy i samoświadomości poszczególnych osób, który to rozwój przełożyłby się na stworzenie innych niż znane nam, trudnych nawet do wyobrażenia, realiów kulturowo-społecznych. W rzeczywistości, w której musimy zabiegać o pracę umożliwiającą przeżycie, co pochłania mnóstwo czasu i energii, nie mamy osobistych zasobów ani zewnętrznych warunków do rozwoju wysokiej samowiedzy i świadomości. Co więcej, kultura, a często także najbliżsi nie zachęcają nas do tego.

Wygląda więc na to, że nie mamy wyjścia – musimy udawać. Jeśli nie będziemy udawać, nie będziemy mogli funkcjonować we współczesnym świecie. Co więcej, chcemy albo musimy udawać zawsze i wszędzie, i o każdej porze. Udajemy więc głupich albo mądrych, dobrych albo złych, zdrowych albo chorych, kochających albo oziębłych, przyjacielskich albo wrogich. Udajemy w łóżku, przy obiedzie, w pracy, na spacerze, na boisku, w gabinecie lekarskim, w rozmowach z bliskimi i obcymi, na przyjęciach i w intymnym tête-à-tête. Czasami – gdy jesteśmy sami – nie udajemy i gdy spojrzymy w lustro, widzimy kogoś, kto niekoniecznie jest tak przebojowy, głupi czy bezwzględny, za jakiego uchodzi.

Rodzinne role i oczekiwania

Udajemy od maleńkości. Już kilkutygodniowe niemowlęta zaczynają naśladować to, co widzą, a więc mimikę dorosłych. Jako kilkumiesięczne istoty wiedzą już, że uśmiech spotka się z taką samą reakcją rodziców, zaś szloch albo grymaszenie wzmogą czujność matki czy ojca. Często więc, zwłaszcza gdy potrzebują uwagi opiekunów, sięgają do repertuaru różnych minek i grymasów – żeby na dłużej zatrzymać dorosłych przy sobie. Uśmiechają się promiennie, gdy chcą usłyszeć głos matki, albo wykrzywiają buzie w podkówkę, kiedy potrzebują, aby dorosły wziął je na ręce i przytulił.

Z czasem repertuar takich zachowań staje się coraz bogatszy i coraz bardziej świadomie stosowany. Znacznie poszerza się też zakres celów, dla których dzieci udają, ponieważ rozrasta się społeczność, w której żyją – to już nie tylko mama, tata i ewentualnie rodzeństwo, ale też rówieśnicy w grupie przedszkolnej czy szkolnej, koledzy i koleżanki z podwórka.

Anna Tylikowska tłumaczy: – W życiu rodzinnym udajemy ze względu na oczekiwania i inne formy presji najbliższych osób i całości rodzinnego systemu. Od wczesnego dzieciństwa przechodzimy modelowanie w zakresie „niewychylania się” i udawania, na zasadzie uczenia się społecznego, opisywanego przez Alberta Bandurę. Jako dzieci jesteśmy pod silnym wpływem dorosłych, uzależnieni od nich, i obserwując reguły i normy współżycia społecznego, uczymy się ukrywać takie swoje emocje, pragnienia i cechy, które są niezgodne z oczekiwaniami i standardami środowiskowymi, i zarazem ujawniać takie, które są w środowisku rodzinnym i szerszym, społecznym, pożądane. W udawaniu nie ma nic złego, jeśli rodzina i szersze otoczenie są w stanie zapewnić dzieciom to, co jest im najbardziej potrzebne: poczucie bezpieczeństwa, poszanowanie prywatności, tworzenie systemów wartości, dawanie wsparcia. Wtedy jest ono czymś naturalnym, sprzyjającym życiu w grupie. Udawanie w rodzinie staje się czymś złym, jeśli służy przede wszystkim przetrwaniu. Tak dzieje się w rodzinach patologicznych, naznaczonych przemocą albo uzależnieniem, albo jednym i drugim naraz.

W książce Timmena Cermaka Czas na wyleczenie. Przewodnik, która jesienią 2010 roku ukazała się nakładem Wydawnictwa Charaktery, autor przywołuje – zaproponowany przez Sharon Wegscheider-Cruse – podział ról, jakie w dysfunkcyjnych rodzinach odgrywają dzieci: bohatera, kozła ofiarnego, zagubionego dziecka albo maskotki. Jak pisze Cermak, „podział ról istnieje w prawie każdej rodzinie. Kiedy jednak alkoholizm albo inne choroby zaburzają ich wypełnianie, role stają się bardzo sztywne i mają swoje źródło w potrzebach rodziny, a nie dzieci. (...) Zdrowe rodziny pozwalają dzieciom na różne reakcje na jakieś wydarzenie, natomiast alkoholowe odrzucają taką elastyczność. Oczekują od swoich członków odgrywania określonych ról, zwłaszcza w sytuacjach stresowych. Nawyk odgrywania przydzielonej części dramatu, a nie bardziej otwartego reagowania, raczej nadweręży integralność rodziny niż ją wzmocni”.

Zawsze i wszędzie, i o każdej porze

Swoiste pandemonium udawania rozpętuje się w dorosłym życiu każdego z nas. – Nie możemy prze[-]stać udawać – twierdzi profesor Andrzej Szmajke. – Interakcje społeczne byłyby bardzo utrudnione, a może nawet niemożliwe. Pewien poziom obłudy wydaje się niezbędny dla w miarę poprawnego i bezkonfliktowego funkcjonowania społeczeństw.

Głównym celem naszego udawania jest wywołanie jak najlepszego wrażenia na innych. Mamy na ten temat pewne wyobrażenia i staramy się je wprowadzać w życie. W książce Autoprezentacja. Maski, pozy, miny Andrzej Szmajke przytacza eksperyment, przeprowadzony w 1995 roku przez amerykańskiego psychologa Marka Leary’ego. Naukowiec poprosił grupę studentów o odpowiedź na dwa proste pytania: „Jakie wrażenie chciałbyś zrobić na innych ludziach?” oraz „Jakiego wrażenia nie chciałbyś sprawić?”. Po uporządkowaniu otrzymanych odpowiedzi, Leary podzielił je na dwie grupy: „pożądane wrażenie” oraz „niepożądane wrażenie”. W tej pierwszej znalazły się: przyjazny/miły, inteligentny, atrakcyjny, zabawny, otwarty, szczery, wesoły/z poczuciem humoru, przekonujący, łatwo nawiązujący kontakt/rozmowę.

Wynik badania Leary’ego można zapewne dopasować do większości ludzi na świecie. Któż z nas nie chciałby uchodzić w oczach innych za miłego, przyjacielskiego i inteligentnego? Imamy się więc przeróżnych sposobów, aby otoczenie tak właśnie o nas myślało. Jak twierdzą Andrzej Szmajke i Anna Tylikowska, na repertuar mechanizmów psychologicznych, jakie wykorzystujemy w trakcie udawania, składają się niemal wszystkie znane psychologii społecznej – od mechanizmów obronnych po mechanizmy motywacyjne i emocjonalno-poznawcze.

Wszystko dla efektu

Żeby wywrzeć pożądane przez nas wrażenie, gotowi jesteśmy zrobić dosłownie wszystko: prawić komplementy, uśmiechać się przymilnie, zmienić strój, makijaż, sposób zachowania i mówienia, poddać się operacjom plastycznym (jak wynika z raportu Amerykańskiego Towarzystwa Chirurgii Plastycznej i Estetycznej za rok 2009, tylko w USA wykonano ponad 9 milionów 993 tysiące tego rodzaju zabiegów), a nawet zmienić nawyki związane z jedzeniem. We wspomnianej książce Andrzej Szmajke przywołuje szereg badań, które dowodzą, że „młodzi ludzie sądzą, iż jedząc mniej podczas interakcji z nowo poznaną osobą, mogą zrobić korzystniejsze wrażenie, i rzeczywiście tak postępują, przynajmniej wtedy, gdy partner jest przeciwnej płci”. Autor zwraca przy tym uwagę na zaskakującą rzecz: o ile w przypadku kobiet ograniczenie jedzenia w towarzystwie atrakcyjnych partnerów jest czymś zrozumiałym (kobiety szczuplejsze są generalnie uważane za bardziej kobiece), o tyle trudno wyjaśnić, dlaczego zdaniem badanych mężczyzn ograniczenie jedzenia w towarzystwie atrakcyjnych pań czyni ich bardziej męskimi.

Nie zawsze dążymy do tego, żeby otoczenie myślało o nas jak najlepiej. Czasami chcemy uchodzić za gorszych niż jesteśmy w rzeczywistości: groźniejszych, bardziej nieprzystępnych albo bardziej fajtłapowatych. – Działamy tak, kiedy chcemy zastraszyć partnera interakcji albo kiedy nie chcemy wchodzić w interakcję z jakąś osobą lub czegoś zrobić – tłumaczy profesor Szmajke. – Oto ktoś lubi poczytać albo chodzić na basen, a tymczasem małżonka przekonuje go, że on ma talent kulinarny, i każe mu ugotować obiad w czasie, który już przeznaczył na swoją ulubioną czynność. Wtedy wywołanie pożaru w kuchni może być skuteczną metodą uwolnienia się od dalszych prób zmuszania do kuchennych wyczynów. Z kolei w interakcjach polegających na bezwzględnej rywalizacji, udawanie gorszego to metoda usypiania czujności rywala. Każdy chętniej zagra na wysokie stawki w pokera z „gamoniem”, który „nie umie” dobrze potasować kart i nie bardzo „wie”, czym różni się kolor od karety, niż z kimś, kto ma reputację doświadczonego pokerzysty.

Udajemy bez względu na płeć. Cel mamy ten sam: zaprezentować się publiczności tak, żeby wywrzeć na niej pożądane wrażenie. Kobiety i mężczyźni różnią się jednak stosowanymi metodami. W oparciu o dostępne dane wyjaśniają to Douglas Kenrick, Steven Neuberg oraz Robert Cialdini w podręczniku Psychologia społeczna: „W sytuacjach społecznych kobiety uśmiechają się częściej niż mężczyźni, chętniej dostosowują swoje opinie do poglądów rozmówców oraz bardziej dbają o swoją fizyczną atrakcyjność. Zachowanie kobiet cechuje też większa skromność, szczególnie w miejscach publicznych. (...) Nie znaczy to jednak, że mężczyznom nie zależy na zdobywaniu przychylności innych. (...) Wydaje się jednak, że u mężczyzn ogromną rolę odgrywają konkurencyjne cele związane z autoprezentacją, na przykład pragnienie bycia spostrzeganym jako osoba silna i dominująca”.

W zaciszu alkowy

Po nocy poślubnej młody arystokrata ostentacyjnie kaleczy się w palec, skrapia krwią prześcieradło i oznajmia świeżo poślubionej małżonce: – Żeby ci nie było wstyd, hrabino. Niezrażona dama elegancko wydmuchuje nos w prześcieradło, po czym słodko odpowiada małżonkowi: – A to, żeby tobie n...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy