Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Ja i mój rozwój

2 grudnia 2015

Dobre historie mają sens

36

Krawaty, garnitury czy zaplatanie rąk w piramidki to modne bzdury, które wmawia się ludziom, aby uwierzyli, że na tym polega ich wizerunkowa przewaga. Wcale nie musimy wymyślać niestworzonych historii. Nieszczerość, kłamstwo, udawanie zabija dobre historie - mówi Eryk Mistewicz.

PIOTR ŻAK: – Czy ubiór tworzy człowieka? Mowa ciała, postawa, gesty? Czy można wykreować jakąś osobę środkami tego typu?
ERYK MISTEWICZ: –
Generalnie nie są dla mnie ważne krawaty, garnitury czy zaplatanie rąk w piramidki. To modne bzdury, które wmawia się ludziom, aby uwierzyli, że na tym polega ich wizerunkowa przewaga. Nie, nie na tym. Nie to jest ważne w spostrzeganiu człowieka
przez innych.

Co w takim razie jest ważne?
– Narracja, która za nami idzie, którą do pewnego stopnia generujemy sami, ale z czasem modyfikują ją nasze działania. One z kolei wpływają na to, jak odbiera nas otoczenie, także konkurencja. Problem jest zwykle wówczas, gdy za człowiekiem taka opowieść nie idzie albo nawet nie wyprzedza go. Na przykład spotykamy się z prezesem Kowalskim. Z kim? Z Kowalskim, prezesem Wydawnictwa Wspaniałe. Aha, tego wydawnictwa. Nic, pustka, zero skojarzeń, zero opowieści. Człowiek niebudzący żadnych skojarzeń, niegenerujący żadnej opowieści. Równie dobrze mógłby nie istnieć. Gdy odejdzie, nikt nie będzie o nim pamiętał. Gdy usiłuje rozmawiać o wydaniu książki czy płyty albo o sponsorowaniu jego wyprawy na koniec świata – stoi na straconej pozycji. I nie chodzi o to, że nie idzie za nim opowieść brukowa, tabloidowa, ale o to, że z nikim i niczym ten człowiek nam się nie kojarzy.

Jak zbudować dobrą opowieść – taką, dzięki której zaczniemy się innym „kojarzyć”?
– Gdy rozpoczynam pracę nad budową wizerunku osoby publicznej, to zanim się spotkam z tą osobą, zasięgam o niej informacji, szukam jakiegoś charakterystycznego rysu, wydarzenia, które pozwoli mi stworzyć spójną, harmonijną, fascynującą opowieść. Często brakuje harmonii w drodze życiowej człowieka chcącego, abym stworzył jego spójny, adekwatny do sytuacji i planów wizerunek. O ile dwudziesto- czy trzydziestolatka, który skacze od teatrologii, poprzez sport, budowę maszyn cyfrowych do filozofii i astronautyki, można uznać za osobę ciekawą świata, o tyle tego typu melanż w przypadku czterdziesto- czy pięćdziesięciolatka jest sygnałem, że pracę z nim powinienem zacząć od osobistej rozmowy, co jest dla niego w życiu najważniejsze. Wówczas dowiem się, czy trafiłem na człowieka renesansu, czy też na kogoś, kto ma problem z dookreśleniem samego siebie.

Można zmyślić opowieść o sobie? Skonstruować ją w oparciu o fałszywe dane?
– Taki zabieg zawsze kończy się katastrofą… Nie musimy udawać, nie musimy wymyślać niestworzonych historii. Nie tylko nie musimy, ale wręcz nie możemy kłamać. Wystarczy opowiedzieć siebie. A nasza historia niech idzie sobie w świat, niech pracuje, niech pracuje w innych ludziach, powtarzana przez nich, infekująca kolejnych. Niech pozostawia ślad w nich i każe im przekazać historię o nas dalej. Niech zaciekawia. Nieszczerość, kłamstwo, udawanie zabija dobre historie. A tylko dobre historie mają sens.

Zatem po pierwsze…?
– Prawda przed samym sobą. Po drugie wyjście z siebie i opowiedzenie innym o tym człowieku, na którego patrzę. Oczywiście to trudne, często niemożliwe. Wtedy warto się zdać na innych. Kiedy moi angielscy koledzy przeczytali notkę o mnie, którą zamieściłem na stronie internetowej, od razu uznali, że nie ja powinienem ją napisać. Dla mnie ważne było każde dokonanie, każde przeżycie. Wszystko opisałem, jakbym przygotował sobie epitafium nagrobne. A nie o to chodzi.

Jakich kreacji oczekuje publiczność? Jakie chętnie kupi?
– Ludzie chcą przede wszystkim, by prezentowany wizerunek danej osoby był spójny oraz zgodny z ich oczekiwaniami co do roli, jaką odgrywa lub ma odgrywać ta osoba.
Wyobraźmy sobie, że trzydziestolatek wygrał wybory na prezydenta miasta. Był dobrym gospodarzem, ale przed następnymi wyborami sondaże pokazują, że wyborcy chcą widzieć na tym stanowisku statecznego męża stanu, bardziej dojrzałego niż nasz bohater. Wtedy tym oczekiwaniom podporządkowujemy wygląd, ubiór i zachowanie kandydata, eksponując właśnie te cechy, które podkreślają...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy