Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Wstęp

21 marca 2016

Autoprezentacja

18

Na miny, pozy i maski nabierają się przede wszystkim lub tylko autoprezenterzy. Publiczność jakoś nie daje się przekonać.

„Kłamstwo nie różni się niczym od prawdy, prócz tego, że nią nie jest” – zauważył Stanisław Jerzy Lec. Nie wiadomo tylko, czy martwić się z tego powodu, czy może cieszyć. Dlaczego? Bo dobra opowieść opiera się na kłamstwie – przeczytałem kiedyś (może u Amosa Oza, a może u Henninga Mankella). Później usłyszałem też (tym razem to chyba Dustin Hoffman), że ciekawa biografia zbudowana jest na kłamstwie.

W obu wypadkach dowodzi się, że prawda jest mniej ciekawa niż zmyślenie. Pewnie tak jest, a w każdym razie tak być może, bo prawda ma swoje ograniczenia, a zmyślenie nie. Może dlatego (choć prawda jest jednym z warunków efektywnej komunikacji między ludźmi) zmyślenie jest tak powszechne. Co rusz stykamy się przecież z konfabulacją, obłudą, udawaniem, grą pozorów czy dwulicowością.

Andrzejowi Szmajke, znakomitemu badaczowi i przyjacielowi od lat (wybacz Andrzeju!) prawie czterdziestu, zawdzięczam wiele. Tu chciałbym wspomnieć o dwóch tylko jego zasługach, w dodatku nie najważniejszych. Pierwsza, to „miny, pozy i maski” – trzy słowa z tytułu jego świetnej książki o autoprezentacji. W tych słowach zamyka się wszystko, co dotyczy udawania, pokazywania kolejnych, coraz to innych twarzy, ukrywania się, robienia dobrego wrażenia na innych ludziach. Słowem, intencjonalnego wpływania na ludzi, aby myśleli o nas to, co sami uważamy za godne uznania czy zachwytu.

Surowe miny matek czy nauczycieli, którzy nie chcą, aby dzieci zorientowały się, że ze...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy