Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zdrowie i choroby , Praktycznie

24 kwietnia 2019

Na głodzie miłości

52

Coraz więcej osób cierpi na zespół kompulsywnego objadania się. W jedzeniu szukają pocieszenia. Przed czym uciekają? Co może im pomóc?

Kobiety ambitne, zapracowane od rana do wieczora, samotne – współczesne trzydziestolatki. Część z nich pnie się po szczeblach kariery, część pracuje na umowach „śmieciowych” poniżej swoich kwalifikacji. Jedne i drugie martwią się, czy zdołają pogodzić rodzicielstwo z pracą, więc odwlekają decyzję o dziecku, a tym, które mają dzieci, towarzyszy niepewność, czy są dobrymi matkami. W relacji z partnerem często czują się zagubione i nierozumiane. Dla niektórych stały związek to przeżytek. Ich codzienność to tygiel emocji. Jak trzydziestolatki radzą sobie z napięciem? Jak regulują rozchwiane emocje? Często ukojenia szukają w jedzeniu. Po powrocie z pracy wyjadają wszystko, co znajdą w lodówce. Bywa, że takie okazjonalne objadanie się staje się działaniem kompulsywnym i niszczy życie.

Na smutek czekolada
Jedzenie jest zawsze pod ręką i szybko poprawia samopoczucie. Jak odróżnić zwykłe folgowanie sobie w kuchni od kompulsywnego objadania się? Z zaburzeniem mamy do czynienia, gdy do epizodów objadania się dochodzi coraz częściej, jedzenie z lodówki znika w zaskakująco szybkim tempie, a potem pojawia się uczucie zażenowania i wstydu. Osoba cierpiąca na zespół kompulsywnego objadania się (ang. Binge Eating Disorder, BED) pochłania duże ilości pokarmu, choć wcale nie czuje głodu. Wewnętrzny przymus nadmiernego jedzenia przypomina nieco bulimię, aczkolwiek nie kończy się wymiotami, lecz uczuciem pełności, przejedzenia. Bywa również przyczyną nadwagi i otyłości. Generalnie – jedzenie służy nie odżywianiu się, zaspokajaniu głodu, lecz radzeniu sobie z emocjami.

Katarzyna (32 lata) wie, jak łatwo obiecywać sobie nazajutrz po każdym obżarstwie, że to był ostatni raz, że od teraz już nie będzie się objadać. Nudności, uczucie pełności mijają po kilku dniach i... znów otwiera lodówkę, najada się prawie do mdłości. Dlaczego to robi?

Zwiększona potrzeba jedzenia może świadczyć o przeżywaniu negatywnych emocji, z którymi trudno nam się zmierzyć. W wyniku obniżonego nastroju, strachu, złości sięgamy po kolejnego batonika, na talerz nakładamy czwarty kawałek pizzy. Osoby objadające się kompulsywnie wybierają produkty wysokokaloryczne, ponieważ skutecznie poprawiają one samopoczucie, i jedzą więcej, niż potrzebują, by zaspokoić łaknienie.

Katarzyna pracuje w korporacji, prowadzi intensywny tryb życia. Od ponad pół roku nie jada ani śniadań, ani lunchów, tylko wieczorem spożywa normalny posiłek. Raz czy dwa razy w tygodniu ma napady objadania się – zwłaszcza gdy czuje się zmartwiona lub rozzłoszczona. Podczas ostatniego napadu zjadła cztery tosty z żółtym serem i dżemem, cztery paczki chipsów, dwa duże batony i miseczkę lodów. Odreagowała w ten sposób spięcie z szefem. Katarzyna nie uważa się za atrakcyjną kobietę, nie wierzy w swoje umiejętności. Obawia się, że szef zwolni ją, jeśli nie będzie pracować na pełnych obrotach. Gdy myśli o sobie źle, zaczyna jeść, i je tak długo, aż napięcie opadnie.

Jedzenie emocjonalne działa z reguły kojąco, uspokajająco. Pozwala zapomnieć o dyskomforcie (nawał obowiązków, krótkie terminy w pracy) i odłożyć na później zmierzenie się z tym, co trudne, bolesne.

Osoby z zespołem BED po pewnym czasie tracą umiejętność rozpoznania uczucia sytości. Zofia (36 lat) przestaje jeść dopiero wtedy, gdy robi się jej niedobrze. Kobieta zajmuje się domem, ma dwoje małych dzieci (3 i 5 lat). Kocha swoją rodzinę, ale czuje się przeciążona obowiązkami i chciałaby się czasem po prostu rozerwać. Mąż dużo pracuje, do domu wraca późno i nie ma już siły zająć się dziećmi. Maluchy ostatnio dużo chorują i Zofia jest zdana na siebie. Gdy patrzy w lustro, chce jej się krzyczeć, płakać ze zmęczenia, wściekłości, smutku. Ale uważa, że powinna być przykładną, silną i zawsze uśmiechniętą mamą, więc zajada swoją złość, sięgając po tabliczkę czekolady, potem kolejną i kolejną...

Substytut bliskości
Osoba cierpiąca na BED poszukuje jedzenia wtedy, gdy doskwiera jej samotność i gdy doświadcza emocjonalnych konfliktów. Nie umie inaczej radzić sobie z emocjami w tych sytuacjach, a jedzenie przynosi jej ukojenie. Je na zapas, byleby nie czuć stresu. Zajadając emocje, oddala się od zrozumienia ich – każda emocja jest nośnikiem informacji; nieprzyjemne emocje mówią najczęściej o tym, że coś już się nie sprawdza w naszym życiu i trzeba to poprawić, zmienić. Stłumienie ich kolejnym kawałkiem pizzy czy ciasta czekoladowego może na chwilę poprawić nastrój, ale nie przybliży do rozwiązania problemu.
Przejadanie się bywa substytutem bliskości, miłości, szybkim „pocieszaczem”.

Julia (34 lata) nawet już nie marzy, że kiedyś znajdzie miłość. Kilka lat temu jeszcze określiłaby siebie jako szczęśliwą singielkę, ale nie dziś. Czy będzie jeszcze matką? Ile razy o tym myśli, jej oczy napełniają się łzami. Marzy o dziecku, ale nawet gdyby..., to pewnie będzie wychowywać je sama. A jak wtedy pogodzi macierzyństwo z pracą, w której spędza po kilkanaście godzin dziennie? Póki co wieczory Julia spędza z pudełkiem lodów, batonikami, czekoladą i winem. Rano zazwyczaj budzi się z pełnym brzuchem i bólem głowy. Przy porannej kawie powtarza sobie, że coś musi w końcu zmienić się w jej życiu.

U niektórych osób kompulsywne objadanie się skutecznie wygasza złość, poczucie krzywdy i żalu. Ponieważ nie potrafią w konstruktywny sposób rozładować napięcia ani radzić sobie z emocjami i rozmawiać o nich, jedzenie może stać się dla nich czynnością zastępczą. Tak dzieje się w przypadku Anny (30 lat), która od czterech lat jest w związku. Życie z partnerem nazywa „jazdą kolejką górską”. Łączy ich chyba tylko kredyt na mieszkanie. Partner jest wobec Anny bardzo krytyczny. Ona sama zastanawi...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy