Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

26 stycznia 2016

Myślę, więc błądzę

85

W testach wiadomości błędy są niedopuszczalne. Uczeń, który nie zna właściwej odpowiedzi, zostaje ukarany negatywną oceną. Okazuje się jednak, że błędy i pomyłki tak naprawdę pomagają w uczeniu się.

Wiem, że mam rację! Dam sobie głowę uciąć!” – nierzadko jesteśmy absolutnie przekonani o słuszności tego, co mówimy. Zawzięcie bronimy wtedy swoich racji. Czasem jednak okazuje się, że się pomyliliśmy. Nasza subiektywna pewność, że postępujemy prawidłowo albo że nasze stanowisko jest jedynym słusznym nie zawsze odpowiada rzeczywistości. Na co dzień popełniamy bowiem wiele błędów. Psychologowie badają je już od wielu lat i do tej pory wyróżnili około setki różnych pułapek poznawczych.

Radość nie tak wielka
Podejmując decyzje, czy to dotyczące urlopu, czy partnera życiowego, kierujemy się intuicją, doświadczeniem albo przypuszczeniami dotyczącymi przyszłych wydarzeń. Jesteśmy przekonani, że dokonany wybór przyniesie nam ogromną satysfakcję i zadowolenie. Wyobrażamy sobie szczęście, które będzie trwać wiecznie. Niestety, często popełniamy błąd w szacowaniu długości trwania i intensywności przyszłych stanów emocjonalnych. Psychologowie nazywają to zjawisko błędem wpływu (ang. impact bias).

POLECAMY

W 2010 roku Jordi Quoidbach z Université de Liège w Belgii i Elizabeth Dunn z University of British Columbia w Vancouver w Kanadzie opublikowali badanie, które pokazało, w jaki sposób efekt ten wpływa na zachowanie ludzi. Do udziału zaproszono 300 osób, wśród nich studentów. Najpierw wszyscy wypełnili kwestionariusz osobowości. Następnie studentów poproszono, by określili, jak czuliby się po dobrze zdanym egzaminie. Pozostali uczestnicy mieli przewidzieć, jak będą się czuć, jeśli Barack Obama wygra wybory prezydenckie i zasiądzie w Białym Domu (badanie przeprowadzono w okresie wyborów w 2008 roku). Dzień po ogłoszeniu wyników wyborów i egzaminów badacze zapytali wszystkich badanych, jak się rzeczywiście czują. Okazało się, że wielu uczestników przeceniło w swoich prognozach intensywność reakcji emocjonalnych – faktyczny poziom zadowolenia w niewielkim stopniu odpowiadał wcześniejszym oczekiwaniom. Znacznie większą rolę odegrała za to osobowość badanych. Nie wpłynęła ona na same prognozy – zarówno neurotyczni uczestnicy, jak i ci radośni przewidywali, że będą odczuwać zadowolenie. Okazało się jednak, że osoby z natury radosne i optymistyczne były bardziej zadowolone niż te o większej skłonności do odczuwania przygnębienia i innych negatywnych emocji. Z kolei osoby ponure i pesymistyczne wcale nie skakały z radości po ogłoszeniu dobrych wiadomości (zdany egzamin lub zwycięstwo Obamy), choć wcześniej im się wydawało, że tak właśnie będzie. „Przewidując własne samopoczucie, zwykle lekceważymy swój charakter i dyspozycje osobowościowe”, wyjaśniają Quoidbach i Dunn.

Badacze tłumaczą, że takie mylne prognozy dotyczące przyszłych stanów emocjonalnych wynikają ze specyfiki naszej pamięci. O ile obraz samego siebie opiera się na wiedzy zgromadzonej w pamięci semantycznej, to symulacja przyszłych wydarzeń posiłkuje się danymi pamięci epizodycznej. A że obydwa systemy funkcjonują niezależnie od siebie, mogą prowadzić do odmiennych rezultatów.

Decyzje, które kosztują
Błędy w prognozach i ocenie rzeczywistości mogą mieć jeszcze inne źródło. Otóż zwykle większe znaczenie nadajemy osobistym relacjom niż statystykom czy specjalistycznym opiniom. Dlatego na przykład robiąc zakupy, częściej polegamy na radach przyjaciół niż informacjach podanych przez rzecznika praw konsumenta. Naukowcy nazywają to zjawisko podatnością na wpływ narracji albo skłonnością do przeceniania dowodów anegdotycznych. W 2010 roku Thomas Kida i James Smith z University of Massachusetts w Amherst oraz James Wain[-]berg z University of Waterloo w Kanadzie opublikowali ciekawe badanie dotyczące tego zniekształcenia poznawczego. Wzięło w nim udział 92 przedstawicieli kadry kierowniczej. Uczestnicy mieli sobie wyobrazić, że pracują w firmie produkującej płytki przeznaczone do podzespołów elektronicznych. Następnie poproszono ich o wybranie dla firmy jednej z trzech maszyn – tej, która według nich jest najbardziej atrakcyjna pod względem stosunku ceny do wydajności. Badani dysponowali jednak różnymi zestawami informacji. Część musiała podjąć decyzję na podstawie szczegółowych danych statystycznych, natomiast pozostali mogli się też zapoznać z opiniami klientów. Okazało się, że opinie użytkowników miały większy wpływ na decyzje badanych niż złożone dane liczbowe. Uczestnicy zignorowali fakty lub nie docenili ich. Przecenili natomiast osobiste wrażenia i doświadczenie innych klientów i w oparciu o nie podjęli decyzję. Niestety, w efekcie wielu wybrało maszyny droższe i gorsze pod względem technicznym.

Pamięć płata figle
Pomyłki i błędy mogą również wynikać z tendencji do upraszczania, która nierzadko prowadzi do błędnych wniosków. Uproszczone wnioskowanie pozwala nam uporać się ze stale napływającymi do nas informacjami. Jeśli ktoś zacznie zdanie „Żyrafa ma dłu...”, zaraz dokończymy: „...gą szyję”. Niewiele osób pomyśli, że może chodzić na przykład o długi lot z Kenii do europejskiego zoo. Gdyby zadanie wykonywał komputer, przeszukałby wszystkie dostępne dane i uwzględnił wszystkie możliwe opcje. Człowiek nie może sobie jednak na to pozwolić, nie dysponuje bowiem wystarczającą ilością czasu. Dlatego słysząc podobne zdanie, szybko je uzupełnia najlepiej pasującymi słowami. Takie uproszczone wnioskowanie może jednak doprowadzić do niepożądanych uogólnień, których następstwem są często stereotypy i uprzedzenia.
„Mylimy się, porównując naszą pamięć do pamięci komputerowej, w której zmagazynowane są wszystkie dane. W rzeczywistości opiera się ona raczej na ciągłej rekonstrukcji tego, czego się nauczyliśmy”, wyjaśnia Kida. Co więcej, znaczenie ma nie tylko to, co wydarzyło się w przeszłości, ale również kontekst, w którym to zdarzenie przywołujemy z pamięci. Gdy na przykład plotkujemy z przyjaciółką o naszym „eks”, drobna sprzeczka może w opowieści urosnąć do rozmiarów wielkiej awantury. Zupełnie inaczej możemy się natomiast czuć, oglądając w samotności album ze zdjęciami i wspominając wspólnie przeżyte chwile.

To, że nasza pamięć nie jest doskonała i może nam płatać figle, nie jest nową wiadomością. W 1902 roku profesor prawa Franz von Liszt (1851–1919) umówił się ze swoimi studentami, że wywołają zamieszanie w wypełnionej po brzegi sali wykładowej berlińskiej uczelni. Po zaprowadzeniu porządku profesor poprosił wszystkich obecnych o napisanie relacji naocznego świadka. Co ciekawe, wspomnienia obserwatorów często były fałszywe. Wielu na przykład twierdziło, że w zdarzeniu uczestniczyło więcej osób niż w rzeczywistości.

Czy można uniknąć podobnych błędów? Owszem, jest to możliwe, jednak trudne. Zamiast bowiem krytycznie oceniać docierające do nas informacje, mamy skłonność do szukania potwierdzenia tego, co już wiemy – psychologowie nazywają to błędem konfirmacji. Utwierdzanie się w tym, że mamy rację, sprawia nam przyjemność. Już samo przekonanie o tym, że racja jest po naszej stronie, powoduje, że czujemy się osobami kompetentnymi i wiarygodnymi. „Zaprzeczanie swej omylności chroni poczucie włas[-]nej wartości i wzmacnia przekonanie, że mamy wpływ na rzeczywistość”, wyjaśnia Dietrich Dörner, psycholog z Otto-Friedrich-Universität w Bambergu.

Naukowcy zajmujący się badaniem procesu uczenia podkreślają pozytywne aspekty popełniania błędów. Wielu uważa, że błąd powinien być stałym elementem edukacji szkolnej i kształcenia zawodowego. Stworzono nawet metody, które wykorzystują pomyłki i błędy, by zwiększyć efektywność uczenia się. Jedną z nich jest trening zarządzania błędami EMT, który opiera się na założeniu, że błędy są nie tylko efektem ubocznym uczenia się, lecz jego niezbędnym elementem. W 2008 roku Nina Keith i Michael Frese z Jus[-]tus-Liebig-Universität w Gießen przeprowadzili metaanalizę 24 badań dotyczących skuteczności takich technik uczenia się. Okazało się, że EMT miał znaczną przewagę nad konwencjonalnymi metodami, zwłaszcza w odniesieniu do umiejętności zastosowania zdobytej wiedzy w nowych sytuacjach.

Błędy zatem nie hamują ani nie spowalniają procesu uczenia się. Wręcz przeciwnie – mogą przyspieszać przetwarzanie i zrozumienie informacji. W 2007 roku Andrew Butler, Jeffrey Karpicke i Henry Roediger III z Washington University w Seattle zbadal...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy