Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

14 października 2020

NR 9 (Listopad 2020)

Mieć czy być, a może jedno i drugie?

39

Posiadanie wiąże się z konkretnymi rzeczami, „bycie” związane jest z przeżywaniem. Czy jedno wyklucza drugie? Jeśli jesteś wyłącznie tym, co posiadasz, to kim będziesz, jeśli to stracisz?

Prognostycy optymiści, którzy zawsze widzą szklankę do połowy pełną, przewidują, że pandemia skutecznie i nieodwracalnie przewartościowała nasz stosunek do materii. I że od teraz będziemy preferować bardziej bycie niż posiadanie. Prognostycy pesymiści (ci od szklanki do połowy pustej) twierdzą, że nawet jeśli tak się stanie, to jedynie na chwilę. I że wręcz przeciwnie – poziom konsumpcji wzrośnie, bo pozwoli nam wyciszyć lęki i rozładować napięcie stresowe. No cóż – „na dwoje babka wróżyła”.
„Czy pandemia sprawi, że nasza konsumpcja i potrzeba wyskoczenia na kawę w Lizbonie, bo to prawo każdego człowieka, wyhamuje, czy może się okaże, że by wyjść z recesji, musimy produkować jeszcze więcej? Mój optymizm w tej sprawie jest, hmm… umiarkowany” – powiedział Zygmunt Miłoszewski w rozmowie na stronie Empiku przy okazji zapowiedzi swojej najnowszej książki, która – nomen omen – jest jakby apokaliptyczną wizją niedalekiej przyszłości. Zatem mój optymizm bardziej zmierza w kierunku pesymizmu…

POLECAMY

Papier toaletowy i makaron

Kiedy w marcu ogłoszono stan pandemii, większość z nas natychmiast ruszyła do sklepów po papier toaletowy i makaron. Chyba nikt nie myślał wtedy o byciu, bo lęk przed głodem i niemożnością godnego zrealizowania potrzeb fizjologicznych wrzucił nas na najniższy poziom piramidy potrzeb według Abrahama Maslowa. Nikt z nas nie myślał wówczas o potrzebie samorealizacji czy nawet o potrzebie szacunku i uznania. Gdy okazało się, że braki papieru i klusek na szczęście są przejściowe, pojawił się, a może bardziej zamanifestował na realnym planie, lęk przed stratą zdrowia, a nawet życia. Ale i ten szybko ustąpił miejsca kolejnej obawie, tym razem przed stratą wszelaką, a więc stratą pracy, planów zawodowych, wakacji, możliwości realizowania pasji itd. 
Cały świat się zatrzymał, co – przynajmniej w teorii – stało się być może niepowtarzalną szansą na zmianę hierarchii wartości. Tymczasem bardzo szybko podstawowym dylematem okazało się przekonanie, że albo będziemy siedzieć w domach, chroniąc zdrowie swoje i bliskich, jednocześnie narażając się na stratę dochodów i w perspektywie poważny kryzys ekonomiczny, albo jak najszybciej wrócimy do pracy, godząc się na straty w ludziach. Pytanie o to, co nam się bardziej opłaca: kwarantanna czy kryzys, w moim odczuciu jednoznacznie było głosem za ,,mieć” a nie ,,być”. ,,Wolę umrzeć na koronawirusa niż z głodu” – wiele razy słyszałam to stwierdzenie.
Iluż z nas mogło pozwolić sobie na spokojne nicnierobienie, korzystanie z czasu wolnego, aby być z rodziną lub z samym sobą? A ci, którzy mogli, nie robili tajemnicy z tego, że ich na to po prostu stać: ,,Oszczędności wystarczą mi na jakieś pół roku, nareszcie mogę uprawiać slow life”. Pozostali bardzo szybko wskoczyli w ,,robienie”, które jest prostą drogą do posiadania, rzucili się w wir pracy. Moi klienci pracujący zdalnie – nawet ci, którzy przez lata marzyli o home office, zaczęli narzekać, że pracują więcej niż zwykle, praktycznie od rana do nocy. I nie tylko dlatego, że szef wymagał dyspozycyjności przez 24 godziny na dobę, ale z lęku, że jeśli się nie wykażą, to może się okazać, że nie są niezbędni dla firmy. I co wtedy? Myślę, że paraliżujący lęk przed stratą to nie jedyny powód kompulsywnego działania w czasach pandemii. Żeby mieć, trzeba to zdobyć, a więc działać, starać się, planować, przewidywać, wykazywać się itp. To oznacza ruch, który nie tylko jest prostą drogą do osiągnięcia celu, ale także pozwala na bieżąco rozładowywać napięcie lękowe. „Bycie” to akcent na czucie, a czucie, zwłaszcza w obliczu zagrożenia zdrowia i życia, samo w sobie jest zagrażające. 

Wyglądasz jak milion dolarów?

Kiedyś coś, co jest stare, naprawiało się. Dziś się wyrzuca i kupuje nowe. Nowe auta, nowe pralki, lodówki, telewizory – wszystkie współcześnie produkowane sprzęty są praktycznie jednorazowe. Pamiętam, kiedy nie tak dawno chciałam naprawić zegarek, który miał dla mnie wartość sentymentalną, a zegarmistrz patrzył na mnie wielce zdumiony i z całych sił tłumaczył, że naprawa będzie znacznie kosztowniejsza niż zakup nowego o wiele lepszego zegarka. Być może całkiem niedługo bardziej będzie się opłacało znalezienie sobie nowego męża/żony niż ponoszenie kosztów terapii małżeńskiej. 
Czy przymusowe pandemiczne zatrzymanie rzeczywiście jest w stanie zatrzymać nasz wewnętrzny pęd i popęd do zdobywania, gromadzenia, posiadania? 

WARTO WIEDZIEĆ

Jeśli chcesz poczuć, a nie jedynie zrozumieć, zatrzymaj się w swoim codziennym działaniu, usiądź spokojnie, bądź w tym, co tu i teraz, poczuj, że przyszłość jest kompletnie nieznana (przecież zawsze tak było), nikt nie jest w stanie przewidzieć, co będzie dalej. Czy w ciele odczuwasz spokój? Jak długo jesteś w stanie wytrzymać spokojny bezruch? Jakie myśli pojawiają się w Twojej głowie?


Erich Fromm, autor eseju filozoficznego Mieć czy być?, stwierdził, że nasza cywilizacja zaczęła się w momencie, w którym człowiek zaczął aktywnie przejmować kontrolę nad przyrodą. W epoce przemysłowej wraz z postępem, który prowadził od zastąpienia energii ludzkiej energią mechaniczną oraz jądrową, aż do zastąpienia ludzkiego umysłu przez komputer, wzrósł nasz apetyt i wzmacnia się poczucie, że podstawowym celem życia jest nieograniczona konsumpcja, która umożliwia nam panowanie nad światem. Dziś są tacy, którzy twierdzą, że właśnie pandemia zatrzymała nas w szalonym pędzie sięgania po rolę Boga. Być może tak się stało, ale na jak długo? 
Od wielu lat przekonuje się nas, że posiadanie jest warunkiem szczęścia. Od ilu pokoleń żyjemy w kulturze, dla której nadrzędnym celem jest posiadanie coraz więcej i więcej, w której mówimy jeden o drugim: „Wyglądasz jak milion dolarów”? Nawet jeśli to tylko żart, to o znaczącym wydźwięku. Po jednej stronie barykady my, zwykli śmiertelnicy, którym od najmłodszych lat wkłada się do głowy: musisz s...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy