Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

17 marca 2021

NR 4 (Kwiecień 2021)

Matka swojej dorastającej córki

95

Jak zadbać o dobrą relację i zdrowe granice w trudnym okresie, kiedy córka staje się kobietą?

Kiedy trzymamy w ramionach nasze nowo narodzone dziecko, w pełni od nas zależne, mamy niekiedy poczucie, że to będzie trwać wiecznie. Karmimy niemowlę, tulimy je, zmieniamy pieluchy. Dni stają się podobne do siebie, wypełnione rutynowymi czynnościami. Nierzadko pojawia się przygnębienie. Mamy wrażenie, że ta opieka nigdy się nie skończy. Patrzymy na dzieci znajomych, które już są w szkole albo na studiach, i myślimy sobie – kiedy z naszym dzieckiem tak będzie? Ta perspektywa wydaje się tak odległa, że aż nierealna. 
A zarazem, będąc blisko dziecka, towarzysząc mu dzień po dniu, często nie dostrzegamy, jak się zmienia. Patrzymy na córkę: jeszcze wczoraj była małą dziewczynką, a dziś to już kobieta. Kiedy to się stało? Czy poradzi sobie w życiu? Jaka w tym jest nasza rola?

Chłonna jak gąbka 

Każda relacja w rodzinie jest ważna i niepowtarzalna, ale bez wątpienia ta między matką a córką jest wyjątkowa. Jako matka jesteśmy dla córki najbardziej dostępnym i najważniejszym wzorcem zachowań. Czy chcemy, czy nie, kształtujemy jej sposób postrzegania siebie i innych ludzi. Pokazujemy, co to znaczy być kobietą i jak radzić sobie w relacji z innymi. W sposób naturalny i często niepodlegający świadomej kontroli córki chłoną jak gąbka nasze zachowania, postawy, przekonania. I nawet jeśli w przyszłości się z nimi nie zgadzają, a nawet wobec nich się buntują, to zdarza się, że mimowolnie i bezrefleksyjnie nasze zachowania powielają w swoim życiu. 
Wpływ matki na przebieg rozwoju tożsamości i osobowości córki dokonuje się na dwóch płaszczyznach: jawnej i ukrytej. Na poziomie jawnym komunikujemy córce nasze przekonania i postawy dotyczące różnych kwestii – choć same czasem w nie tak naprawdę nie do końca wierzymy lub się do nich nie stosujemy. Trzymamy się wówczas warstwy tak zwanego „ja powinnościowego”, które odnosi się do przekonań, jaką osobą powinnyśmy być z uwagi na oczekiwania rodziny, społeczeństwa czy znajomych (patrz ramka s. 89). Na przykład mówimy, żeby córka ograniczyła czas spędzany przed smartfonem lub wzięła się za ćwiczenia fizyczne, choć same nigdzie się bez telefonu nie ruszamy, a z ćwiczeń najchętniej uprawiamy „kanapowanie”. Córki szybko orientują się w naszej hipokryzji i wytykają brak konsekwencji. Taka sytuacja obala nasz wyidealizowany wizerunek w oczach dziecka. Najgorsze, co możemy wtedy zrobić, to zaprzeczać niespójności i z pozycji niepodlegającego krytyce autorytetu wygłaszać stwierdzenia w stylu: „co ty wiesz o życiu”, „dorośniesz, to zobaczysz” albo „co wolno wojewodzie…”. Odsłonięcie się natomiast przed córką i przed samą sobą może być okazją do rozwoju i przemiany. Warto zastanowić się nad źródłem rozbieżności między tym, co deklarujemy, a tym, co rzeczywiście w życiu robimy i jak postępujemy. Może to przyczynić się nie tylko do większej autentyczności i bliskości w relacji z córką, ale także do głębszej relacji z samą sobą – z wyobrażeniem, jaką kobietą, matką i osobą chciałabym być, czyli do większej zgodności z naszym „ja idealnym”.

Niejawne wpływy 

Obok jawnie deklarowanych wobec córki oczekiwań i przekonań pozostaje szeroki obszar wpływu ukrytego, nieujawnianego wprost. Od niego zależy, w jaki sposób nasza córka postrzegać będzie własne ciało, czy dobrze się będzie w nim czuć jako kobieta, jak będzie wchodzić w relacje romantyczne oraz czym dla niej będą osiągnięcia szkolne czy zawodowe. Na to wszystko wpływ mają nie tyle nasze słowa czy deklaracje, ale to, co córka zobaczy, obserwując nasze zachowania i wybory. Reakcje, z których często w pędzie codziennych obowiązków nie do końca nawet zdajemy sobie sprawę. Wystarczy, że córka mimowolnie spostrzeże i „zanotuje” w mózgu wyraz naszej twarzy, gdy oglądamy się w lustrze, przymierzając sukienkę albo robiąc sobie makijaż. Usłyszy, jakim tonem rozmawiamy przez telefon z szefem. Zobaczy, w jakim nastroju jesteśmy, gdy szykujemy się do wyjścia na kolację z mężem czy partnerem. Taki obraz znaczy więcej niż tysiąc matczynych słów i rekomendacji. 
Szczególnie ważną sferą, którą córka monitoruje i kopiuje, są nasze aspiracje zawodowe oraz relacje z mężczyznami – obie te sfery często są ze sobą skorelowane. Badania pokazują na przykład, że córki matek pracujących zawodowo jako dorosłe kobiety same częściej wykazują aktywność zawodową oraz zarabiają więcej niż córki matek niepracujących, zależnych finansowo od swoich partnerów. Obserwowanie niezależności matki, jej skuteczności w działaniu i w radzeniu sobie z wyzwaniami codziennego życia ułatwia córkom tworzenie własnych konstruktywnych strategii już na etapie nauki szkolnej, a potem także podczas studiów i dorosłego życia. Niestety, w ten sam sposób „dziedziczymy społecznie” także negatywne wzorce. I tak córki matek uzależnionych czy tkwiących w związkach przemocowych, gdy dorosną, także częściej wchodzą w takie relacje i trudniej jest im się z nich wydostać. 

POLECAMY

Dziewczynka przeobraża się w kobietę

Proces wchłaniania i przejmowania od rodzica wzorców odbywa się od początku, od pierwszego kontaktu z dzieckiem. A nawet wcześniej, bo już w łonie matki. Na przykład poprzez hormony stresu znajdujące się w krwi pępowinowej dziecko odczuwa stres przeżywany przez ciężarną matkę. 
Jest jednak moment w rozwoju córki, gdy szczególnie silnie chłonie ona wpływ matki, zarówno ten jawny, jak i ukryty. To okres adolescencji – między dziesiątym a dwudziestym rokiem życia dziecka. Jak ten czas wykorzystać najlepiej? Co robić, żeby przyczynić się do rozkwitu silnej, niezależnej kobiety, która poradzi sobie w dzisiejszym złożonym świecie? 
Pierwszym symptomem dojrzewania jest pojawienie się u córki „własnego świata”. Zaczyna mieć jakieś tajemnice. Nawet blisko związana z matką już nie wszystko jej mówi, na pytania odpowiada półsłówkami. Nie wszędzie chce iść z matką, woli spędzać czas sama albo ze swoim towarzystwem. Wtedy też – na chwilę lub na dłużej – nastąpić może detronizacja matki. W życiu córki pojawia się inny kobiecy wzorzec, ktoś inny staje się dla niej autorytetem, np. nauczycielka, trenerka albo starsza koleżanka. Córka zaczyna wyraźnie dostrzegać nasze słabości, wytykać nam różne niedociągnięcia, krytykować nasz wygląd, zasady moralne albo styl życia. Zarazem próbuje po swojemu urządzić sobie otoczenie. Pewnego dnia wchodzimy do domu i ze zdumieniem odkrywamy, że pomalowała na czarno ścianę w swoim pokoju, zawłaszczyła półkę w łazience na swoje kosmetyki albo po swojemu ułożyła sprzęty w kuchni. 
Jednocześnie nastolatka coraz bardziej interesuje się swoim wyglądem – przygląda się sobie, ocenia swoją wagę, rysy twarzy. Może zacząć „podkradać” nam kosmetyki, przymierzać szpilki. To znak, że do głosu dochodzi jej tożsamość płciowa, która, choć już dawno się wykształciła, teraz staje się c...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy