Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , I

12 lipca 2016

Kryzys europejskiego człowieczeństwa

147

Współczesne oblicze kryzysu polega na przyćmieniu wartości wyższych przez wartości niższe. Tak jakby życie człowieka sprowadzało się jedynie do przyjemności. Dialektyczny związek między materią a duchem został zachwiany.

W latach 1918–1922 Oswald Spengler opublikował w dwóch tomach swe główne dzieło Zmierzch Zachodu, które dało asumpt do licznych dyskusji i krytyk, a autorowi przyniosło sławę. Pierwszy tom ukazał się w najtrudniejszym dla Niemiec momencie I wojny światowej. Spengler dokonał analizy porównawczej ośmiu kręgów kulturowych, dostrzegając w nich daleko idące analogie. Każda kultura: babilońska, mezopotamska, egipska, grecka itd. miała swoją wiosnę, lato, jesień i zimę: mitologiczne początki, okres rozwoju, dojrzałości, schyłku i śmierci.

Spenglera interesował szczególnie ostatni okres – upadku kultury. Określił go mianem cywilizacji. Spengler należał do tych myślicieli, którzy przeciwstawiali cywilizację kulturze. Cywilizacja jest procesem stopniowego rozkładu martwego już ciała kultury. Charakteryzują ją takie zjawiska, jak: luksus, samowola i eklektyzm. Istotą wszystkich kultur jest religia, a cywilizacji – niereligijność. Każda kultura, by się wyrazić, potrzebuje form. Cywilizacja jest natomiast stanem rozpadu form. Na podstawie analogii do zmierzchu innych kultur wieścił Spengler zmierzch cywilizacji zachodniej. Czy możemy wyobrazić sobie czas, w którym turyści spoza Europy będą zwiedzać ruiny europejskich stolic, tak jak my obecnie zwiedzamy ruiny starożytnego Egiptu, Mezopotamii, Babilonii czy Pompei? Nie jestem katastrofistą, by wieścić nowy kres Zachodu. Chciałbym raczej mówić o zagrożeniach, które mogą prowadzić do kryzysu europejskiego człowieczeństwa, a nawet już do niego doprowadziły.

***

Człowieczeństwo europejskie, ukształtowane przez kulturę i myśl europejską, jest dialektyczne. Tak ukształtowała je europejska kultura, począwszy od jej grecko-rzymskich i judeochrześcijańskich korzeni. Dialektyczność oznacza tu, że człowiek jest związkiem przeciwieństw. Jest jednocześnie istotą materialną i duchową, przyrodniczą i tworzącą kulturę, skończoną i pragnącą nieskończoności, wolną i odpowiedzialną, indywidualną i wspólnotową, aktywną i kontemplatywną, otwartą i zamkniętą, wychyloną ku przyszłości i zanurzoną w przeszłości. Dialektyczny związek jest stanem równowagi, w którym przeciwieństwa dopełniają się. Brak równowagi, czy nawet zerwanie związku, prowadzi zawsze do negatywnych doświadczeń i groźnych kryzysów.

I tak dla przykładu zamknięcie się w skończoności bez otwarcia na nieskończoność może doprowadzić człowieka do rozpaczy, a otwarcie jedynie na nieskończoność, przy jednoczesnym zapomnieniu swej skończoności, może doprowadzić go do pychy. Dostrzegł to już w XVII wieku Pascal. Sprawiedliwość bez miłości przemienia się w niesprawiedliwość, a miłość bez sprawiedliwości rodzi emocjonalną ślepotę.

Wolność bez odpowiedzialności może przemienić się w anarchię, podobnie jak odpowiedzialność bez wolności w tyranię. Indywidualizm bez relacji społecznych może przekształcić się w egoizm społeczny, a relacje społeczne nieuwzględniające odrębności osób – w kolektywizm. Kontemplacja pozbawiona działania może przemienić się w narcyzm, a działanie bez kontemplacji w czysty aktywizm. Sytuacja kryzysowa pojawia się zawsze tam, gdzie zostaje zachwiana równowaga. Chciałbym wskazać na aktualne groźne zachwiania równowagi. Jest ich wiele. Ograniczę się zatem do najistotniejszych.
***
Pierwszym jest zachwianie równowagi między materialnym a duchowym wymiarem życia. Ogromny rozwój nauk przyrodniczych na przełomie XIX i XX wieku, który przyczynił się do coraz szybszego rozwoju ludzkich uzdolnień technicznych, przyniósł także negatywne skutki. Przyczynił się do rozwoju nowych form pozytywizmu, przekonania, że jedynym kryterium myślenia są dające się empirycznie zweryfikować pozytywne fakty. W ten sposób narodził się paradygmat scjentyzmu. Rodzącą się wówczas nierównowagę dostrzegał Wilhelm Dilthey, który podkreślał znaczenie nauk humanistycznych. Tak jak nauki przyrodnicze zajmują się materialnym zewnętrznym światem, tak nauki humanistyczne – wewnętrznym światem duchowym człowieka.

Pisał: „Człowiek konstatuje, że jest określony przez przyrodę. Obejmuje ona sobą sporadycznie, tu i ówdzie występujące procesy psychiczne. Z punktu widzenia przyrody jawią się one jako interpolacje w ogromnym tekście fizycznego świata. (...) Ale później ten sam człowiek zawraca od przyrody ku życiu, ku sobie samemu. Ten nawrót do przeżycia, dzięki któremu dopiero istnieje dla człowieka przyroda, do życia, które jest jedynym miejscem pojawiania się znaczeń, wartości, celów, stanowi drugą wielką tendencję, która nadaje kierunek naukowej pracy”. Nauki humanistyczne, dążąc do wyodrębnienia swej metodologicznej tożsamości, pozostawały jednak wciąż w cieniu nauk przyrodniczych i technicznych.

Co prawda popularne było jeszcze pojęcie ducha – było ono jednym z najistotniejszych pojęć filozoficznych przełomu XIX i XX wieku. Dilthey nazwał nauki humanistyczne Geisteswissenschfaten, a zatem naukami o duchu. We Francji powstał filozoficzny nurt zwany filozofią ducha. Należał do niego syn polskiego skrzypka żydowskiego pochodzenia z Warszawy, Henri Bergson, późniejszy noblista w dziedzinie literatury. Emmanuel Mounier, francuski personalista, był twórcą jednego z najważniejszych do dziś czasopism kulturalnych Francji „L’Espri” („Duch”). Niemiecki filozof Rudolf Eucken, prawie już całkowicie zapomniany, w 1908 roku, jako pierwszy spośród filozofów, otrzymał literacką Nagrodę Nobla właśnie za filozofię ducha.

Mówiąc o doświadczeniu duchowym, myśliciele ci nie sprowadzali go jedynie do wymiaru religijnego. Za doświadczenie duchowe uznawali takie, z którego rodzi się wielka kultura, sztuka, doświadczenie wartości, sensów i celów. Niemniej jednak już wówczas dostrzegano zagrożenie wynikające z wypierania życia duchowego. 7 maja 1935 roku twórca fenomenologii Edmund Husserl wygłosił w Wiedniu wykład „Kryzys europejskiego człowieczeństwa a filozofia”. Nauki przyrodnicze, stwierdził, które opierają się jedynie na obiektywnych faktach, nie odsłaniają człowiekowi żadnych życiowych powiązań, które dałyby oparcie, żadnych ideałów ani norm, które mogłyby dać mu orientację.

Nie wystarczy sprowadzić myślenia do rozumu instrumentalnego. Ten bowiem wie, co czym się czyni i jak osiągać techniczne cele, nie potrafi jednak wskazać człowiekowi sensu życia, dać mu egzystencjalnego oparcia. Husserl był przekonany, że przezwyciężenie kryzysu możliwe jest tylko przez powrót do doświadczenia duchowego. Pisał: „Istnieją tylko dwa wyjścia z kryzysu europejskiego sposobu istnienia: upadek Europy przez wyobcowanie ze swego własnego racjonalnego sensu życiowego, popadnięcie we wrogość wobec ducha i barbarzyństwo, albo też odrodzenie Europy z ducha filozofii przez heroizm rozumu przezwyciężającego ostatecznie naturalizm.

Największym niebezpieczeństwem dla Europy jest zmęczenie. Jeżeli jako «dobrzy Europejczycy» będziemy walczyć z tym niebezpieczeństwem nad niebezpieczeństwami z takim męstwem, które nie lęka się również walki nieskończonej, to wtedy z niszczącego pożaru niewiary, z wezbranego ognia zwątpienia w ogólnoludzkie posłannictwo Zachodu, z popiołów wielkiego zmęczenia powstanie feniks nowego uduchowienia i skierowania życia ku wnętrzu, jak rękojmia wielkiej i odległej przyszłości człowieka, gdyż tylko duch jest nieśmiertelny”. Wydarzenia II wojny światowej zakwestionowały optymizm Husserla, a jego diagnoza okazała się zbyt późna.

Po wojnie uczeń Husserla, Hans Georg Gadamer, dojrzał jeszcze głębszy wymiar kryzysu w przekształceniu nauki w gałąź przedsiębiorczości: „Zinstytucjonalizowanie nauki i doprowadzenie jej do postaci pewnego przedsięwzięcia produkcyjnego (Betrieb) należy do związku życia ekonomicznego i społecznego w epoce industrializacji. Nauka jest nie tylko przedsięwzięciem produkcyjnym, ale ponadto wszystkie elementy sprawcze nowoczesnego życia są zorganizowane jak przedsiębiorstwo produkcyjne.

Jednostka z jej określoną efektywnością jest wpasowana w większą przedsiębiorczą całość, która z kolei ma w wysoce wyspecjalizowanej organizacji nowoczesnej pracy dokładnie przewidzianą funkcję, pełnioną jednak bez osobistego zainteresowania całością”. Max Horkheimer, współtwórca szkoły frankfurckiej, w wykładzie „Odpowiedzialność i studia” stwierdził: „Technika bierze w posiadanie nie tylko ludzkie ciała, ale i dusze. Jak w teorii ekonomicznej mówi się czasem o zasłonie pieniądza, tak można by dzisiaj mówić o zasłonie technicznej. Marzeniem cywilizowanych nie jest już zbawiony świat, nawet nie baśniowa kraina mlekiem i miodem płynąca (…) lecz kolejne auto lub telewizor”.

Jeżeli pomimo znamion kryzysu pojęcie ducha dominowało jeszcze w pierwszych dekadach XX wieku, obecnie zniknęło zupełnie z naszego myślenia i języka. Nie mówimy już o duchu ani o doświadczeniu duchowym. Brak tego pojęcia jest, jak sądzę, znamieniem kryzysu i wyłaniającego się z niego zagrożenia. Karol Wojtyła pisał kiedyś, że kultura jest odzwierciedleniem ducha. Kryzys współczesnej kultury świadczy o kryzysie ducha.

Kryzys ducha związany jest ściśle z prymatem wartości materialnych (hedonistycznych, użytecznościowych, witalnych) nad wyższymi od nich wartościami etycznymi, intelektualnymi i estetycznymi. Prymat tych pierwszych związany jest z rozwojem cywilizacji. Wyzwala ona bowiem, pod postacią dążenia do przyjemności, chęci zysku i posiadania, awansu, wygody, długiego i sprawnego życia, energie twórcze konieczne do coraz szybszego i sprawniejszego jej rozwoju. Jeśli jednak te dążenia nie są kontrolowane i łagodzone przez wartości wyższe, estetyczne, intelektualne, przede wszystkim etyczne, tendencje do realizacji jedynie niższych wartości mogą doprowadzić do radykalnego egoizmu jednostkowego i społecznego, a także do zahamowania duchowego rozwoju.

Nie chciałbym być źle rozumiany: nie neguję wartości przyjemnego życia, ułatwiających nam życie coraz sprawniejszych narzędzi, wygody, długiego życia. Jeśli jednak te wartości nie są uzupełniane przez wartości etyczne: sprawiedliwość, odpowiedzialność, szacunek dla każdej jednostki, dobroć, grozi nam egoizm jednostkowy i narodowy, brak odpowiedzialności, nadmierne dążenie do zysku i wygody. Kiedy w jednych regionach Europy i świata czynimy olbrzymie nakłady finansowe na rozwój nowych technologii medycznych, w innych rejonach świata tysiące dzieci umierają z głodu.
***
Współczesne oblicze kryzysu polega na przyćmieniu wartości wyższych, szczególnie wartości etycznych, przez wartości niższe, tak jakby życie człowieka sprowadzało się jedynie do przyjemności, użyteczności i witalności. Immanuel Kant postawił kiedyś słynne cztery pytania: Co mogę wiedzieć? Co mam czynić? W czym mam pokładać nadzieję? Kim jest człowiek? Na pierwsze z nich odpowiada wiedza techniczna. Jej celem jest dominacja nad przyrodą i społeczeństwem. Na pytanie drugie odpowiada wiedza metafizyczna lub wiedza kształcąca.

Jej celem jest określenie sfery prawd i wartości, do których człowiek powinien dążyć. Natomiast na pytanie trzecie odpowiada wiedza religijna lub wiedza zbawcza. Jej zadaniem jest osiągnięcie zbawienia za pośrednictwem relacji z Bytem Najwyższym. Przejawem obecnego kryzysu jest absolutyzacja pierwszego typu wiedzy, a więc wiedzy technicznej. Żyjemy w stanie nierównowagi. Dialektyczny związek między materią a duchem został zachwiany.

Absolutyzacja wiedzy technicznej doprowadziła do dewastacji środowiska naturalnego. Obecnie zrozumieliśmy, że nie można dalej bezkarnie rozwijać cywilizacji, nie chroniąc przyrody, że musimy ponieść koszty tej ochrony, aby dalej móc żyć. Wydaje się, że nadszedł najwyższy czas, by upomnieć się o konieczność ochrony ludzkiego ducha. Po okresie ochrony przyrody nadszedł czas na ochronę humanum. Ochrona ta jest konieczna, ponieważ uległo dewastacji środowisko społeczne i kulturowe warunkujące duchowy rozwój.

Nakłady poniesione na ochronę humanum mają także ekonomiczny wymiar: coraz więcej bowiem środków wydatkujemy...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy