Dołącz do czytelników
Brak wyników

Praktycznie , miłość

20 maja 2016

Kompleks wybawicielki

40

Kobiety „kochające za bardzo” od dzieciństwa znają głód miłości. Nauczyły się radzić sobie z mężczyznami, którzy są niedostępni emocjonalnie, jak kiedyś rodzice. Takich partnerów wybierają, dla nich się zatracają. Kompleks wybawicielki - czy można się go pozbyć?

Magda ma 28 lat, jest uśmiechniętą, pełną energii brunetką. Nie widać, że ma jakieś problemy, ale to tylko gra pozorów, jak całe jej życie. Do Warszawy przyjechała z małego miasteczka. Było jej wszystko jedno, dokąd wyjeżdża, byleby tylko jej chłopak był obok, a on wybrał Warszawę… Dostała się na pedagogikę, chciała pomagać innym. Na studiach bez trudu zdawała egzaminy, ale wszystkie jej myśli i wysiłki były skupione wokół Daniela. Po zajęciach pędziła do domu, by ugotować coś specjalnego, bo może akurat się zjawi. Ale on zazwyczaj odwoływał spotkania w ostatniej chwili, tłumacząc się nawałem pracy. Czasem przychodził, zjadał, co przygotowała, uprawiali seks, przeważnie z jej inicjatywy, po czym wracał do siebie. Magda błagała, by został dłużej, by ją przytulał. Wierzyła, że jeśli będzie się starać, nie straci go.

Aż któregoś dnia odkryła, że ją okłamuje: spędza czas z kolegami, pije, a jej mówi, że pracuje w domu. Nabrała podejrzeń, że Daniel ją zdradza. Zaczęła bacznie go kontrolować, sprawdzać jego telefon. Po skończeniu studiów przekonała Daniela, by z nią zamieszkał. Była pewna, że teraz wszystko między nimi się ułoży. Miała go na wyłączność, z zegarkiem w ręku czekała na jego powrót do domu. Ale Daniel coraz częściej znikał i nie chciał mówić, gdzie. Stracił pracę, pił, urządzał awantury. Magda brała nadgodziny, czuła się potrzebna…
Bywały dobre dni – Daniel obiecywał poprawę, a potem znów uciekał. Magda czuła się jak na karuzeli, która kręci się coraz szybciej. W końcu Daniel odszedł do innej. Świat Magdy zawalił się. Trzymały ją tabletki i nadzieja, że on wróci. Wracał – zazwyczaj po nieudanych związkach z innymi kobietami, ale na krótko. Magda mówi: „Potrzebuję go, nie potrafię żyć bez niego, ale z nim też jest trudno… To jest silniejsze ode mnie”.

Głód miłości
Uzależnienie od miłości nie pojawia się przypadkiem. Wspólnym mianownikiem kochających za bardzo jest głód miłości, której nie zaznały w rodzinie. Często wychowują się w domach, gdzie jeden rodzic lub oboje są uzależnieni. Nieobce są im ciągłe kłótnie między rodzicami, zdrady i „heroiczne” wysiłki matek, by utrzymać małżeństwo.
Wiele osób uzależnionych od miłości wyznaje, że czuły się bardziej dojrzałe w porównaniu z rówieśnikami, szybko (za szybko) stawały się samodzielne. Czasem zmuszała je do tego sytuacja w domu, na przykład gdy matka lub ojciec byli nieobecni – musiały wówczas przejąć ich role. Czasem rodzic był fizycznie w domu, ale nie angażował się w życie rodziny, pochłonięty pracą lub nałogiem.Dziecko staje się wtedy głową rodziny, to szczególnie groźne, gdy ta rola spada na dziewczynkę. Jeśli ojciec nie ma partnerki, wtedy pojawia się ryzyko, że dojdzie do kazirodczych relacji. Nie musi to oznaczać otwartych zachowań erotycznych, ale na przykład nadto zażyłą relację. Córka odnosi wrażenie, że jest w tym jakiś podtekst seksualny. Seks może stać się dla niej czymś wstydliwym. Zastępuje go nadmierną troską, co wydaje się bezpiecznym zachowaniem, bo nie kojarzy się z seksem.

O uczuciach się nie rozmawia
Domy, w jakich zazwyczaj dorastają osoby kochające za bardzo, łączy jedno: nie mówi się tu o uczuciach. Po niewygodnym pytaniu rodzic natychmiast przekierowuje dyskusję na bezpieczny tor. Dziecko uczy się zaprzeczać uczuciom. Dlatego osoby kochające za bardzo, choć tkwią w relacjach obciążających i zagrażających, nie potrafią ich odrzucić. Trudno jest im dotrzeć do własnych potrzeb, zadbać o swoje dobro. Pociągają je osoby niedojrzałe, nieodpowiedzialne, uzależnione, agresywne i takie, nad którymi trzeba roztoczyć opiekę, czyli będące repliką ich rodziców. Magda wspomina: „Mama starała się aż za bardzo. Wstawała przed ojcem, by nie zobaczył jej bez makijażu. Śmieszyło mnie to, ale przyłapałam się, że to samo robię, będąc z Danielem. Na barkach matki spoczywało nasze wychowanie. Ojciec pracował albo pił. Miał na wszystko ciche przyzwolenie matki. Również na to, by ją zdradzać”.
Mary Ainsworth, psycholog zajmująca się rozwojem człowieka, wyróżnia trzy style przywiązania: bezpieczny, lękowo-unikający i lękowo-ambiwalentny. Jak wykazano, 20 procent dzieci reprezentuje ostatni styl. Brakuje im pewności, że dostaną wsparcie, dlatego nieustannie muszą upewniać się, czy mama jest w zasięgu ich wzroku. Gdy mama oddala się, stają się niespokojne i protestują. Natomiast gdy wraca, okazują radość pomieszaną ze złością i oporem. Jako dorośli mają tendencję do kochania za bardzo. Okazuje się, że styl przywiązania do matki ujawniony około 12. miesiąca życia, u 70 proc. dorosłych osób przekłada się też na styl przywiązania do partnera.
Za bardzo kochają głównie kobiety – to efekt wychowania w naszej kulturze. Małe dziewczynki przekonują się, że ich wartość zależy od teg...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy