Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

22 sierpnia 2022

NR 9 (Wrzesień 2022)

Seks tak pięknie różny

0 211

Kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa – ta od lat powtarzana maksyma ma podkreślić różnice między płciami. Jak przekładają się one na nasze intymne relacje i jak to, jak funkcjonujemy na co dzień, wpływa na to, co dzieje się w nocy?

Różnica w podejściu do seksu między kobietami a mężczyznami to (w ogromnym uproszczeniu) jak różnica między filmem romantycznym a pornograficznym. Gdy w filmie erotycznym bohaterka widzi spoconego, półnagiego hydraulika, który pręży się pod kuchennym zlewem, szybko nabiera ochoty na seks, podczas gdy w filmie romantycznym rzeczony hydraulik walką z cieknącym kranem dopiero... zaczyna zyskiwać jej życzliwe zainteresowanie. Aby zaś doszło do sceny łóżkowej, musi minąć większa część akcji, obfitująca w kolejne popsute i naprawiane sprzęty gospodarstwa domowego, awarie silników samochodowych, zmiany opon lub podwózki, a poza tym kwiaty, liściki, komplementy, kolacje przy świecach itp. Oczywiście, to metafora mocno przerysowana, jednak dość trafnie przestawia cykl reakcji seksualnej mężczyzny i kobiety. 

Męska reakcja seksualna 

Schemat męskiej reakcji seksualnej jest zdecydowanie prostszy niż kobiecej i choć wpływają na niego rozmaite czynniki, to przebiega zazwyczaj w sposób następujący: jakiś bodziec – wewnętrzny lub zewnętrzny – wytwarza stan podniecenia. Jeżeli jest optymalny, stan ten się nasila, motywując do podjęcia aktywności seksualnej. Co oznacza optymalny? Dla jednego mężczyzny będzie to widok partnerki w koronkowej bieliźnie, dla drugiego zapach jej perfum, potu czy narządów płciowych, dla jeszcze innego cichy szept wprost do ucha lub silny, zdecydowany głos, którym ona mówi wprost, na co miałaby ochotę... Mogą być to też różnego rodzaju fantazje – krępowanie ciała (za pomocą skórzanych kajdanek, jedwabnych apaszek czy misternych splotów shibari), roleplay (seksowna pielęgniarka, niegrzeczna uczennica...) itd. Aby poznać swoje optymalne bodźce, musimy wiedzieć, co nas kręci, co nas podnieca (trzymajmy się już filmowych odwołań). Kiedy zaś dojdzie do seksualnej aktywności, to po jej zwieńczeniu orgazmem następuje odprężenie całego organizmu (między innymi dlatego część osób po seksie zasypia) i na jakiś czas apetyt na seks się wycisza. 
Oczywiście, męska seksualność nie jest aż tak prosta, a postawienie w tym miejscu kropki byłoby powtórzeniem krzywdzącego dla mężczyzn stereotypu, że „zawsze mają ochotę”. O tym, czy ochota na seks się pojawi, decyduje nie tylko jeden bodziec, a cała ich konstelacja, łącznie z uwarunkowaniami psychicznymi, somatycznymi i społecznymi. Jeżeli mężczyzna wraca do domu przemęczony, zestresowany, schorowany, obolały, to nawet najseksowniejszy strój francuskiej pokojówki może nie wywołać podniecenia, gdyż jego organizm będzie wówczas funkcjonował w trybie przetrwania, a więc nie będzie niepotrzebnie tracił resztek energii. „Przecież seks relaksuje, więc chyba właśnie powinien go uprawiać, gdy jest w takiej kondycji” – moglibyśmy powiedzieć. Tak, relaksuje, ale trzeba wcześniej zainwestować w niego trochę energii, której przemęczony organizm po prostu nie ma. Jego organizm jedzie na rezerwie, a wtedy nawet najpiękniejszy widok nie sprawi, że zboczy z trasy do stacji benzynowej, czyli lodówki lub kanapy. 
Może się oczywiście zdarzyć, że pomimo tych niesprzyjających warunków mężczyzna spróbuje „stanąć na wysokości zadania”. Szczerze nie znoszę tego sformułowania, jednak nie bez powodu właśnie teraz się nim posłużyłam. Podchodzenie bowiem do seksu jak do zadania sprawia na ogół, że organizm odmawia współpracy w tej absorbującej aktywności. Niestety, mężczyźni często odbierają problemy z erekcją jako porażkę, a nie jako komunikat o ich nienajlepszej kondycji psychofizycznej. Takie myślenie zaś jest prostą drogą do pogłębienia problemu, gdyż przy kolejnym zbliżeniu mężczyzna, obawiając się «porażki», będzie funkcjonował w ogromnym stresie, który, jak wiemy, negatywnie wpływa na seksualne funkcjonowanie... 

POLECAMY

Skomplikowana sprawa w przypadku pań

Potrzeby seksualne intensyfikują się w okresie dojrzewania w związku z burzą hormonalną, którą przechodzi każdy człowiek bez względu na płeć. Z czasem jednak to uwarunkowania psychospołeczne biorą górę nad biologicznym mechanizmem, wpływając na siłę i formy realizacji seksualnych potrzeb. I choć proces ten dotyczy obu płci, to ma o wiele większe znaczenie u kobiet. To one bowiem zdecydowanie częściej niż mężczyźni podejmują aktywność seksualną z pobudek... pozaseksualnych. Najczęstszymi motywatorami kobiet do seksu są potrzeby: czułości, uznania oraz atrakcyjności. Kobiety potrzebują czuć się atrakcyjne, pożądane, chciane, dostrzegane, otaczane troską, wspierane, bezpieczne, ale także szanowane i doceniane... Oczywiście zdarza się u nich także pożądanie spontaniczne, uwarunkowane hormonalnie (szczególnie w okresie okołoowulacyjnym i przed miesiączką), jednak w zdecydowanej większości przypadków potrzebne jest jeszcze „coś”. Większości kobiet pojedynczy bodziec nie wystarczy, aby je podniecić. 
Wróćmy do metafory filmu romantycznego. Ile starań musiał podjąć główny bohater, nim doszło do wielkiego finału (po którym oczywiście żyli długo i szczęśliwie)! Jak przetłumaczyć te działania na potrzeby, o których przed chwilą pisałam? Jeżeli kobieta ma kogoś, na kim może polegać, kto naprawi cieknący kran, odholuje samochód czy wymieni zamek w drzwiach, to czuje się otoczona opieką i bezpieczna. To właśnie „silne, męskie ramię” pomaga zainicjować pierwszą, psychologiczną fazę cyklu seksualnego kobiety. Podobnie działają kwiaty, liściki czy kolacje przy świecach. Skoro ktoś wkłada tyle wysiłku w podtrzymanie kontaktu czy sprawienie kobiecie przyjemności, to prawdopodobnie znaczy, że jest dla tej osoby ważna, interesująca, atrakcyjna...
Jeżeli jeszcze ten ktoś zauważa i docenia to, co ona robi (w...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy