Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

1 stycznia 2020

NR 1 (Styczeń 2020)

Klimat na smutek

82

Na naszych oczach zmienia się klimat, a środowisko naturalne ulega degradacji. Może to w nas wywoływać trudne emocje: smutek, lęk, panikę. Niektórzy doświadczają depresji.

Smucimy się z wielu powodów: utraty kogoś bliskiego, przykrości, którą ktoś nam wyrządził, czy z poczucia bezradności i samotności. Coraz więcej osób odczuwa też smutek… klimatyczny.

Określeń na emocje, jakie czują ludzie, konfrontując się ze zmianą klimatu, jest dużo. Bo też nie jest to jedna emocja, a całe spektrum różnych odczuć. Każdy reaguje inaczej. Ktoś może przeżywać łagodną melancholię wywołaną poczuciem straty znajomego świata, ktoś inny może doświadczać paniki.

Prof. Glenn Albrecht, australijski filozof, autor książki Earth Emotions: New Words for a New World, mówi o solastalgii (od łac. solacium – pociecha, ukojenie, łac. desolare – opuścić, gr. álgos – ból). Ukuł ten neologizm, by podkreślić, że sytuacja zmiany klimatu jest bezprecedensowa i że mamy do czynienia z czymś, czego nie pozwalają ująć dotychczasowe pojęcia. 

Prof. Albrecht opisuje m.in. doświadczenia australijskich rolników. Choć pozostają na swojej ziemi i wciąż na niej pracują, ich świat zmienia się nie do poznania. Nie opuszczają domu, a jednak czują się wygnańcami. Solastagia przypomina w pewien sposób nostalgię – to tęsknota za domem, który przestaje istnieć. To, co wydawało się niezmienne, w tym rytm następujących po sobie pór roku, pór deszczu i żniw – ulega przeobrażeniu. Polscy rolnicy też mają takie doświadczenia. Klimat zmienia się przecież na naszych oczach – z umiarkowanego (z sześcioma porami roku, w tym mokrym przedwiośniem, jesienią i przedzimiem) na taki, który przypomina raczej klimat kontynentalny: suche i upalne lato trwające od wiosny do jesieni, mokra zima bez śniegu, krótkie gwałtowne opady zamiast długich mżawek. Nasze rośliny i zwierzęta nie są do tego przyzwyczajone; ludzie też nie. Coś, co było zawsze – znika, przestaje istnieć.

Elegia dla pór roku

Profesorowi Glennowi Albrechtowi wtóruje brytyjska pisarka Zadie Smith. W eseju stanowiącym swoistą elegię dla pór roku („Elegy for a Country’s Seasons”) pisze o bolesnej bezsilności języka wobec potrzeby wyrażania uczuć związanych z zachodzącą zmianą. Krajobraz, klimat, pogoda – to wszystko jest dla Smith duchowym i ekologicznym domem, domem, jaki pamięta jeszcze z dzieciństwa. Ale ten świat już nie istnieje. Opisując fale upałów i powodzi – bo takie obrazy coraz częściej zastępują wspomnienie wiosennego kapuśniaczka i pachnącej mokrej ziemi pełnej dżdżownic – mówimy dziś o „nowej normalności”. 

Jak zauważa Smith, boimy się nazwać „nienormalnym” to, co się dzieje wokół, bo przypominałoby nam, co utraciliśmy. 

Zadie Smith pisze o wiejskiej Anglii, podobne doświadczenia można jednak mieć także w mieście i także w Polsce. W moim bloku na warszawskim Ursynowie prawie wszyscy trzymają w piwnicy sanki. W pobliżu są małe pagórki, z których kiedyś uwielbialiśmy zjeżdżać. Dziś sanki tylko rdzewieją – od lat nie ma sensu ich wyciągać, a młodzież nawet nie pamięta śnieżnych zim na Ursynowie.

Apokalipsa już trwa

Solastalgia to najłagodniejsze określenie odnoszące się do smutku wywołanego zmianą klimatu. Ludzie, którzy uzmysłowili sobie powagę kryzysu klimatycznego, doświadczają także mroczniejszych uczuć. „Robię w apokalipsie” – tak mówią o sobie niektórzy aktywiści ekologiczni. Zdają sobie sprawę z tego, jak mało czasu zostało, by powstrzymać najgorszy scenariusz oraz że pewne zmiany są nieuchronne i nieodwracalne.

Mogą zagrozić ludzkiej cywilizacji. A na pewno przyniosą niewyobrażalne koszty mierzone cierpieniem wszystkich istot żywych. Już przynoszą. 

Prowadząc badania, spotykam się z ludźmi z różnych stron Polski – dorosłymi, młodzieżą, aktywistami ekologicznymi. Niektórzy przyznają, że z powodu zmiany klimatu doświadczają stanów lękowych oraz korzystają z psychoterapii. Mówią, że mają „depresję klimatyczną”. Takie zaburzenie nie jest ujęte w żadnej klasyfikacji chorób, a jednak to, co przeżywają te osoby, nie jest po prostu ich wymysłem czy fantazją „nadwrażliwców”. To głębokie epi...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy