Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

30 października 2020

NR 9 (Listopad 2020)

Kilka słów o tym, co dzieci mówią i myślą o dorosłych

61

Spróbujmy uznać dość oczywistą prawdę o tym, że język dzieci – tu w wieku przedszkolnym – stanowi swoisty amalgamat tego, co my mówimy, co mówimy między nami, dorosłymi, czyli tego, co one podsłuchują i niefrasobliwie potem ujawniają, a także tego, co dzieci same sobie obmyślają lub zmyślają, planują, interpretują. Innymi słowy – spróbujmy wejrzeć w ten dziecięcy świat budowany słowami. 
Rzecz jasna nie wszystko, co jest zawarte w tym świecie, zobaczymy, bo nie o wszystkim dzieci mówią, przeżywając swoje małe myśli i myślątka, na przykład przed zaśnięciem, i utajniając je przed dorosłymi, a nawet przed swoimi rówieśnikami. Niemniej jednak słowa są najlepszym wziernikiem w ich własny świat.
Zachęcam nas wszystkich do podsłuchiwania dzieci, które oczywiście podsłuchują nas. Na początek próbka w postaci zebranych przeze mnie tekstów. Wszystkie tu przytoczone wypowiedzi są autentyczne, wzięte z ogromnego zasobu dziecięcych słów, które posłużyły przede wszystkim do zbudowania dziecięcego (przedszkolnego) słownika. Można z nich wyczytać bardzo wiele na temat świata, w którym są zarówno dinozaury, jak i tablety, zarówno kościół, jak i przedszkole, zabawki i autostrady. 
Dzieci otwierają się przed swoimi rozmówcami i ujawniają bardzo ważne swoje „przemyślenia”. Wśród rozmówców są zarówno dorośli – także członkowie rodzin – jak i krąg rówieśniczy. Przeznaczam ten tekst i zawarte w nim wypowiedzi dziecięce dla dorosłych, szczerze zachęcając do refleksji nad tym, co o nich sądzą dzieci, a czego na co dzień nie potrafimy albo nie chcemy usłyszeć.
Nie wiem, czy na pierwszym miejscu, ale na pewno na jednym z miejsc najważniejszych jest dom rodzinny i rodzina, a także wewnątrzrodzinne kontakty. Przyjrzyjmy się zatem temu, co dzieci mają do powiedzenia na temat najbliższych i trochę dalszych członków rodziny. Po kolei zatem – chyba zgodnie z hierarchią ważności – samo pojęcie rodziny, potem rodzice, a zwłaszcza mama, potem dziadkowie, a zwłaszcza babcie i wreszcie ciocie i wujkowie (niekoniecznie tylko krewni, ale i bliscy znajomi).
Zanim przejdę do podawania przykładów chciałabym przytoczyć cytat z mojej książki sprzed kilkudziesięciu lat1. Oto ta wypowiedź: „Działają one [dziecięce słowa] jak zwierciadło, czy lepiej jak dziurka od klucza, przez którą można podejrzeć cudzy – całkiem dorosły oczywiście – dom, rodzinę wraz z całym bagażem codzienności tej rodziny, to znaczy z marzeniami o polonezie [samochodzie], z kłopotami z teściową, z ojcem – pijakiem, nieślubnymi dziećmi itp. Wszystko to dzieci słyszą, interpretują (czasem po swojemu, a czasem zupełnie po dorosłemu) i wreszcie przenoszą do swojego świata na niby, czyli do zabawy w tatę i mamę”.
Przytoczona wypowiedź dotyczy dzieci sprzed lat ponad trzydziestu. 
Oczywiście dzisiejsze dzieci nie marzą już o polonezie, raczej o beemwicy czy lamborghini, ale komentarze o nieślubnych dzieciach się powtarzają. Tylko zupełnie inaczej.
Zgodnie z zapowiedzią zaczynam od cytatów na temat rodziny. Na początek coś w rodzaju aforystycznej definicji [w nawiasach podaję płeć i wiek z dokładnością do miesiąca dziecka]:
Rodzina, to miłość, dużo miłości (ch. 3,10). 
I doprecyzowanie: 
Miłość jest, jak dwoje ludzi się pozna, zaczną się ze sobą spotykać, potem się zakochują, biorą ślub i robią dziecko. No, może nie wszyscy to dziecko robią, ale jest rodzina (ch. 4,0).

POLECAMY

A teraz skład rodziny. Na razie kompletnej? Może idealnej?:
Rodzina, to mama, tata, siostra i brat, babcia i dziadek, no i ja; jeszcze prababcia i pradziadek. Ona jest wtedy, gdy wszyscy się kochają, dzielą się i pomagają sobie (dz. 4,8).
[do mamy] – Babcia i dziadek to twoi rodzice?
[mama] Tak.
 Ale masz wspaniałych rodziców! Ale to też moja rodzina, bo wszyscy jesteśmy rodziną (dz. 5,7).

Ale bywają rodziny mniej typowe (a może coraz bardziej typowe?):
Ja mieszkam tylko z mamą i babcią. Z moim tatą nigdy się nie widziałem, po prostu go nie znam (…) brakuje mi brata lub siostry. Ja kocham swoją mamusię i babcię (ch. 6,3).
Mam rodzeństwo, ale mama mówi na to przyrodnie, a tata mówi, że to brat i siostra, tylko że oni nie mieszkają z nami. Jeszcze jest Ania, która nie jest moją mamą i ona jest z tatą (ch. 3,10).

Podstawą rodziny są oczywiście mama i tata, ale występują oni także w rolach męża i żony. Dzieci krytycznie obserwują i oceniają mężów i żony: Lepiej urodzić się kobietą, bo kobiety mają umysł. Są mądrzejsze i robią wszystko za męża (dz. 4,2). Moja ciocia ma męża i ten mąż to jest zakochany pantofel (dz. 4,2).

Sami zresztą też planują takie role dla siebie na przyszłość:
Będę jeździł tramwajem do tramwajowni, a w domu będzie czekać moja żona z obiadkiem. I będziemy żyli długo i szczęśliwie jak w bajkach (ch. 5,1).
Michał, żeby znaleźć żonę, to musisz znaleźć kogoś takiego, kto lubi to samo, co ty. Nie możesz szukać baby, co będzie się tylko malowała czy chodziła ciągle po sklepach (ch. 4,11).
Kiedy skończę przedszkole, zamierzam znaleźć sobie żonę. Będę nosił jej plecak (…) i jeszcze będę ją nosił na ręcach. Musi być mała i chuda (ch. 5,1).
Tylko jak mąż cię zdradzi, to go wywal za drzwi (dz. 4,3).
A mój mąż nie będzie mi nigdy rozkazywał. (…) Mama mówi, że męża trzeba sobie wyhodować albo coś w tym rodzaju; że musi się wszystkiego nauczyć (dz. 4,3).
Wyraźnie widać, że dzieci jak echo powtarzają refleksje i oceny zapewne podsłuchane w rodzinach: miejsce kobiety-żony w kuchni, zdrady małżeńskie, przemoc w rodzinie, typowa kobiecość wraz z zakupoholizmem.
 
A teraz rodzice, czyli w zasadzie mama i tata, czasem razem, ale czasem też osobno:
Ja mam dwa domy; w jednym mieszka mama, a w drugim tata. Tam, gdzie mama jest, jest jeden dziadek i dwie babcie (dz. 4,1).

Nawet jednak, kiedy są w zasadzie razem, to zgody między nimi może nie być:
[z babcią przez telefon] – Cześć babciu! Co u ciebie babciu? O! rodzice się kłócą. Nie kłóćcie się! I mi nie jest wesoło, ale nie jestem dzisiaj wesoła (dz. 4,8).
Chciałbym polecieć w kosmos rakietą. Nie chcę być tutaj, bo moja mama ciągle się kłóci z tatą i każdy w domu krzyczy (ch. 4,11).

Tacy rodzice dają zły przykład dzieciom:
To wina rodziców, że dzieci są niegrzeczne; trochę też (dz. 6,1).
I jeszcze plany na oczekiwaną dorosłość, a może także starość rodziców: 
A Franek powiedział, że jak będziemy duzi, to zamieszkamy razem. Myślę, że będziemy mieli dzieci (dz. 4,4).
Jak się zestarzeją, to mogę rodziców wysłać do domu starców; to nie kosztuje tak dużo (dz. 4,2).

Rodzice to w zasadzie mama i tata, ale mama bardziej:
Mama to nie ludź; mama to mama (dz. 4,1).
Mój świat się zaczyna i kończy na mamie (dz. 4,1).

Mama to wzór do naśladowania, zwłaszcza dla dziewczynek:
Moim wzorem jest zawsze mamusia (dz. 6,5).
Dz.1 (5,11) Moja mama jest singielką.
Dz.2 (5,7) A co to jest singielka?
Dz.1 No, że ma dziecko i nie ma męża. Ja też będę singielką.

Mama jest kategorią szczególną, zwłaszcza pokoleniowo:
Moja mama jest kobietą. Kobietę można poznać po piersiach i po oczach, że są ładne (ch. 5,3). 
Wiecie, jak ja byłam u mamy w brzuchu, to strasznie kopałam (dz. 5,2).
Cooo, jesteś taka stara, że wtedy wszystko było z drewna. Nawet telewizor (ch. 6,3).
To ty mamo nie żyłaś wtedy, kiedy na ziemi były dinozaury? (dz. 5,2).

Mama to ktoś, kto kocha, nawet w szczególnych sytuacjach:
Mama mnie kocha i nie chce mnie oddać do domu dziecka (dz. 4,5).
Mamuś, wiem, że jak chodzę do przedszkola, to ty boisz się o mnie (dz. 5,10).

Czasem jednak mama potrafi...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy