Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

19 maja 2022

NR 6 (Czerwiec 2022)

Kiedy życie jest polem bitwy

0 572

Dobrych parę lat temu byłam zaproszona jako uczestniczka warsztatu z zarządzania sobą. Kiedy dzisiaj patrzę na to pojęcie, przez moje ciało niesie się przeciągłe „tfuuuuu!”, ponieważ idea, że mam sobą zarządzać, jakbym była jakimś ekonomem nad sobą samą stojącym, wydaje mi się dość wstrętna. Na szczęście za oknami sali biurowca, w którym odbywało się szkolenie, zielenił się właśnie stary kasztan, więc mogłam w chwilach szczególnie irytujących wędrować sobie po jego gałęziach nieobecnym wzrokiem.
Ale momentami także w sali było ciekawie. Na przykład wtedy, kiedy pojawił się temat odpoczynku. Oczywiście w świecie „zarządzania sobą” odpoczynek jest jeno narzędziem wzmacniania efektywności osobistej i optymalizacji zasobu ludzkiego, którym jesteś – krótką, daj Boże, przerwą między dawaniem z siebie wszystkiego a byciem Pracownikiem Roku. Lepiej pewnie, żeby w ogóle tego odpoczynku nie musiało być, no ale skoro już być musi, to porozmawiajmy o tym w sali, za oknem której uchował się jeden kasztan, bo cała reszta to już marmur i beton. 
Prowadząca uprzejmie zaproponowała jednej z uczestniczek taką właśnie opcję – żeby czasami użyła narzędzia maksymalizacji efektywności osobistej, czyli odpoczynku – a wtedy tamta najpierw trochę się jakby oburzyła, a następnie w jej głosie pojawiło się wszechogarniające napięcie. Właściwie całe jej ciało się spięło – jak gdyby żołnierz przed bitwą, co tam żołnierz, cały batalion, stanął w gotowości bojowej. 
Armaty argumentów ruszyły do akcji: odpoczynek jest niemożliwy. Nie mogę. Muszę. Nie mogę. Nie rozumiesz. Nie znasz jej. Nie znasz jego. Muszę. 
Oderwałam wzrok od gałęzi kasztanowca, bo uderzyła mnie determinacja w głosie tamtej młodej kobiety, dyrektorki działu finansów z imponującą listą osiągnięć – determinacja, żeby bronić swojego zarobienia jak niepodległości. Danuta (oczywiście inaczej miała na imię) stała na straży swojego busy-busy-busy i nie chciała ustąpić. Prowadząca wpuściła się w pułapkę proponowania jej różnych możliwości odpoczynku, chociaż dla osób postronnych, dla mnie na przykład, było jasne, że Danuta grała z nią w klasyczną grę z repertuaru opisanego przez Erica Berne’a w Gry, w które grają ludzie. Danuta z prowadzącą grały w „Tak, ale…”: „Może udałoby się robić przerwy pomiędzy spotkaniami, wiesz, takie pięciominutowe, żebyś mogła chociaż za okno popatrzeć” – proponowała prowadząca. „Tak, ale przez te pięć minut między spotkaniami to ja muszę zrobić oddzwonki, bo po jednym spotkaniu to mam cztery wywołania co najmniej!” – bez trudu skontrowała Danuta. „No to może udałoby ci się jeden dzień w tygodniu pracować z domu, oszczędziłabyś godzinę na dojeździe i mogłabyś wtedy wypocząć trochę, mówiłaś, że mieszkasz koło parku!” – zapędzała się prowadząca i to był ten moment, który tak dobrze sama rozpoznawałam ze swoich doświadczeń szkoleniowych. Ten, któremu próbujesz pomóc, jest zupełnie spokojny, a Ty bulgoczesz od bezowocnych wysiłków. „No tak, mogłabym jeden dzień pracować z domu”– przyczaiła się Danuta. – „Ale spacer!? Jak ja jestem w domu i widzę, ile jest do zrobienia, to nawet nie mogę skupić się na pracy, bo mnie te brudne szyby tak denerwują”. 
I tak dalej.
I wtedy to do mnie dotarło i tak już z tą świadomością zostałam: niektórzy nie chcą odpoczywać. Mówią, że są zmęczeni, ale nie chcą od...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy