Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat

1 listopada 2019

NR 11 (Listopad 2019)

Jak żyć z kimś stabilnie niestabilnym

132

W jednej chwili rozpaczliwie kochają, a w drugiej żarliwie nienawidzą; boją się, że zostaną porzucone i bezwiednie to prowokują. Tak reagują osoby z borderline, czyli osobowością z pogranicza. Terapeuci coraz częściej rozpoznają to zaburzenie u swoich pacjentów. Niektórzy mówią wręcz o „pokoleniu borderów i borderek”! Jak być z taką osobą i nie zwariować? Jak jej pomóc i ochronić siebie?

„Życie z osobą dotkniętą borderline przypomina szybkowar o cienkich ścianach i nieszczelnym zaworze bezpieczeństwa” – napisał ktoś na Welcome to Oz, internetowej stronie dającej wsparcie rodzinom takich osób. A ktoś inny dodał: „Czuję się, jakbym została odwirowana w pralce. Świat się kręci, a ja nie wiem, gdzie jest góra, a gdzie dół.” Jak po jeździe rollercoasterem – tak się czują bliscy osób z borderline. Jon, którego opowieść przytaczają Paul T. Mason i Randi Kreger w książce Borderline, przyznaje: „Nastrój mojej żony może się zmienić w ciągu sekundy. Chodzę wokół niej na palcach, robię, co mogę, by ją zadowolić.

POLECAMY

Wszystko po to, by uniknąć kłótni: bo odezwałem się nie w porę, powiedziałem coś za szybko, niewłaściwym tonem...”. A kłótnia i tak nieuchronnie wybucha.

Bliscy osób z borderline czują się tak, jak podczas jazdy rollercoasterem.

 

Odchodzę, pozwól mi wrócić

Taka bowiem jest specyfika zaburzenia boderline. Potocznie utożsamia się je z impulsywnością i konfliktowością. Charakterystyczne są szybkie zmiany nastroju, silna ekspresja emocji, wszczynanie awantur z bliskimi, nadużywanie alkoholu i innych środków zmieniających świadomość, destrukcyjne seksualne przygody, a także chaos w relacji z ludźmi, szczególnie tymi bliskimi. Ciąg­ła huśtawka: od namiętności do nienawiści, od zauroczenia do odrzucenia, i z powrotem. Idealizacja na przemian z dewaluacją. 

Początek zwykle jest obiecujący. Oto kobieta poznaje mężczyznę. On sprawia wrażenie, że bez pamięci się w niej zakochał. Wydaje się uroczy i pełen fantazji. Okazuje jej uwagę, obdarowuje prezentami. Uważa, że są dla siebie stworzeni. Łączy ich gorący romans. Niebawem wprowadza się do niej. I wtedy wszystko się zmienia. 

Wieczorem kładą się do łóżka. Ona czuje się bezpieczna i zrelaksowana. Sięga po książkę… A wtedy on dostaje szału: jak może czytać przy nim! Wyrywa jej książkę z rąk, ciska o ścianę, po czym zrywa się i zaczyna pakować. 

Ona patrzy oniemiała. Nie wie, jak zareagować. Oburzyć się? Pytać, co się stało? Tłumaczyć coś? Próbuje po kolei wszystkiego, ale efekty są równie zaskakujące, co tragiczne. On najpierw oświadcza, że ma dość ignorowania go i jeśli się nim znudziła, mogła to od razu powiedzieć. A zarazem potem atakuje ją, że czepia się o drobnostki. Owszem, rzucił książką, ale przecież przeprosił, a ona dalej drąży, próbując go ośmieszyć i upokorzyć. Po czym zaczyna błagać ją o przebaczenie. Płacze, że czuje się dręczony, aż wreszcie uderza w szybę w drzwiach, rozcinając sobie rękę. 

Reszta wieczoru upływa im na sprzątaniu śladów zajścia. A także na próbach osiągnięcia porozumienia, co okazuje się niemożliwe, bo on wszelkie jej ruchy interpretuje całkowicie na opak, a próby tłumaczenia prowadzą jedynie do eskalacji oskarżeń, gróźb i skarg z jego strony. Na przemian odchodzi i błaga o możliwość powrotu. I choć na pozór mówi całkiem logicznie, nie daje się z nim uzgodnić żadnego wspólnego obrazu sytuacji. Cokolwiek ona próbuje zrobić, tylko pogarsza sytuację. W końcu traci orientację. Nie wie, czy to ona skrzywdziła, czy została skrzywdzona? Rano chce wyjść do pracy, ale on oskarża ją o porzucenie go w takim stanie. Zarzuca, że praca jest tylko pretekstem, a tak naprawdę chce uciec z tej sytuacji; rzeczywiście trochę na to liczyła. On grozi, że się potnie. Ona zaczyna czuć się winna i usiłuje coś mu tłumaczyć. On interpretuje to jako próby udowodnienia mu, że stracił kontakt z rzeczywistością. Krzyczy, że nie da z siebie zrobić wariata. Oświadcza, że jest już dla niego nikim i wychodzi, trzasnąwszy drzwiami. 

Skołowana idzie do pracy, a po powrocie zastaje go na wycieraczce pod drzwiami. Ręka mu krwawi; twierdzi, że wypił trochę i się przewrócił. Błaga ją o ratunek – właśnie zrozumiał, że jest kobietą jego życia i bez niej nie istnieje! Przeprasza, mówi, że mu wstyd.

I tak dalej toczy się ta historia. Toczy się, bo ona zapewne ulega i wpuszcza do domu. 

Bez psychicznej skóry

Oczywiście opisany mężczyzna zachowuje się impulsywnie, ale to nie impulsywność jest istotą problemu. Pytanie, co uruchamia w nim te impulsy? Wydaje się, że on nie rozpoznaje psychologicznej rzeczywistości w relacji między ludźmi. Nie cierpi wprawdzie na urojenia, czyli nie podaje faktów, których nie było. Ale te fakty rozumie inaczej. Obraził się na nią, bo czytała książkę. Problem w tym, że zupełnie błędnie interpretuje jej czytanie. Oddała się lekturze, bo czuła się zrelaksowana i bezpieczna. On jednak odczuł to inaczej – jakby jej zrelaksowanie dowodziło, że nic już nie ma między nimi. Bo jeśli coś istnieje, musi być intensywne, a jeśli takie nie jest, prawdopodobnie nie ma tego wcale. Nie wystarcza mu wiara, że jest dla niej ważny. Musi mieć na to mocne dowody, i to stale. 

Bez nich on dochodzi do wniosku, że przestał być dla niej ważny i to wprawia go w niepokój. Co zwykle robimy, gdy się niepokoimy? Większość z nas najpierw zaczyna to jakoś przetwarzać w sobie. Myślimy: Czy liczę się jeszcze dla niej? A może niepotrzebnie dramatyzuję? Może powinienem jakoś zagadnąć? Ale jak zagadywać, skoro ona czyta? Jestem beznadziejny, sam nie wiem, o co mi chodzi. Może pójdę spać… Ale jak zasnąć, kiedy nie wiadomo, na czym stoję? Wszystkie te stany można określić jako kwestionowanie własnego obrazu sytuacji. Wydaje się nam, że coś widzimy, ale nie jesteśmy pewni, czy nam się nie zdaje.

Wewnątrz nas rozgrywa się konflikt. Można dostrzec jego przejawy, ale często mija długi czas, nim ktoś się ich dopatrzy. Tak jest u osób, które z pewnością zaburzenia borderline nie mają. 

Wyobraźmy sobie skalę z podziałką. Jeśli na środku oznaczymy obszar „borderline”, to na prawo od niego w obszarze „neurotyzmu” znajdą się osoby targane opisanymi wewnętrznymi wątpliwościami. Po wielokroć roztrząsają, co się stało, i się zadręczają.

Osoby z borderline tak tego nie przeżywają. Mogą wprawdzie od czasu do czasu deklarować wątpliwości, w ich przypadku ma to raczej charakter gry, która jest wstępem do dalszych działań. Na przykład pytają: „Czy ja ci aby nie przeszkadzam?”, ale nie dlatego, że mają wątpliwości, lecz by w ten sposób… się rozkręcić. Nie doświadczają wewnętrznego konfliktu, bo jest on natychmiast rzutowany na zewnątrz. Jakby nie miały „psychicznej skóry” i wszystko, co odczuwają, musi od razu rozegrać się w działaniu. 

Wróćmy do sceny z książką. Ktoś z obszaru neurotyzmu będzie leżał obok czytającej partnerki dręczony wątpliwościami. Jedna jego część mówi „jesteś ważny, przecież mieszkacie razem”, ale druga część podpowiada: „jesteś już nieważny, bo zamiast rozmawiać z tobą albo uprawiać seks, zagłębiła się w lekturze, jakby cię tu nie było”. Konflikt jest przeżywany wewnątrz i tam rozgrywany. 

A jak jest w przypadku osób „border­line”? W zasadzie treści psychiczne są dość podobne, tylko inaczej rozmieszczone. Czyli na przykład ta część, która mówi „przecież razem mieszkamy, w związku z tym mam jakieś prawa”, stanie się jakby oficjalnym stanowiskiem tej osoby, jawnie głoszonym. Natomiast ta część, która podpowiada „już jesteś nieważny”, zostanie przypisana czytającej kobiecie. Co więcej, będzie przekonany, że to nie jest tylko jego opinia, lecz po prostu tak jest. Nie istnieje w nim żadna część, która ma wątpliwości. Bo poczucie, że jest nieważny, nie jest przeżywane wewnątrz, tylko jako fakt w zewnętrznym świecie. Ponieważ taka osoba nie ma „psychicznej skóry” pozwalającej jej rozróżniać to, co jest jej wrażeniem, od tego, co jest faktem. Po prostu wie, że jest nieważna.

Czy on/ona ma borderline?

Bliska ci osoba wciąż wybucha? I zastanawiasz się, czy to ty robisz coś nie tak, czy może ona ma problem? 

Odpowiedz na poniższe pytania:

  • Czy zachowanie bliskiej osoby bardzo cię rani?
  • Czy zdarza ci się ukrywać, co naprawdę myślisz lub czujesz, bo boisz się jej/jego reakcji i nie chcesz ryzykować straszliwej kłótni?
  • Czy masz wrażenie, że wszystko, co powiesz, może zostać przekręcone i wykorzystane przeciw tobie?
  • Czy jesteś obwiniany za wszystkie problemy w związku, nawet jeśli nie ma ku temu podstaw?
  • Czy jesteś obiektem gwałtownych i irracjonalnych wybuchów gniewu, przeplatanych troską?
  • Czy boisz się o cokolwiek prosić, bo usłyszysz, że za dużo oczekujesz? 
  • Czy jesteś oskarżany o rzeczy, których nigdy nie zrobiłeś?
  • Czy jesteś często poniżany?
  • Czy kiedy zastanawiasz się nad zakończeniem związku, on/ona nie pozwala ci odejść?

Jeśli na większość pytań odpowiedziałeś „tak”, to znak, że nie tracisz rozumu i nie jesteś niczemu winien. Zapewne twój partner/partnerka cierpi na zaburzenie borderline. Pamiętaj jednak, że diagnozę może postawić tylko specjalista.

Na podst. Paul T. Mason i Randi Kreger, Borderline. Jak żyć z osobą o skrajnych emocjach, GWP 2018.

 

Ciemny las, jak z horroru

Ktoś z obszaru neurotyzmu też czasem zyskuje pewność, że jest nieważny dla partnerki, ale dlatego, że najpierw to sprawdził. Oczywiście poczuje się odrzucony, osamotniony, ale będzie się starał poradzić sobie jakoś z tym stanem. Sam siebie uspokaja, szuka w sobie czegoś, co mu pozwoli znieść frustrację. Albo wypiera ją ze świadomości: jakaś jego część rejestruje, że partnerka się z nim nudzi, ale jest ona izolowana od reszty psychiki. Fakty, które potwierdzają jej znudzenie, są szybciej zapominane, a do oficjalnego obiegu w umyśle trafia to, co potwierdza nadzieję, że między nimi jest dobrze. 

W obszarze „borderline” jest inaczej. Taka osoba nie ma żadnych obron czy sposobów radzenia sobie z sytuacją. Pustka, jaką przeżywa, jest absolutna, bo nie ma w sobie żadnej części, która pozwalałaby się uspokoić. Nie potrafi też korzystać z wyparcia, czyli zbawczego czasem zakłamania rzeczywistości. Przeciwnie, nawet najbardziej bolesna rzeczywistość jest wyrazista, nawet bardziej niż naprawdę jest. Jak ciemny las z horroru. Las nocą wydaje się czasem troch...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy