Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

5 lutego 2019

NR 2 (Luty 2019)

Jak wzmocnić słabą silną wolę

87

Powodzenie w życiu bardziej niż od inteligencji zależy od… siły woli. I to jest dobra wiadomość. Bo psychologowie nie znają sposobów na podniesienie inteligencji, ale coraz więcej wiedzą o tym, jak zwiększyć siłę woli.

Jakże często narzekamy, że brakuje nam silnej woli i samozaparcia. Porzucamy działania, łamiemy postanowienia, wpadamy w nałogi. I uznajemy, że wszystkiemu jest winna nasza słaba wola. Lecz czym ona jest i czy naprawdę nie można jej zmienić, wzmocnić?

Jak mięsień 

Coraz więcej badaczy zajmuje się tym problemem. Koncentrują się nie tyle na różnicach indywidualnych między ludźmi pod względem siły woli, co raczej próbują określić procesy psychologiczne, które się za tym kryją. Takie podejście reprezentuje między innymi Roy F. Baumeister, znany badacz samoregulacji. W jego koncepcji siła woli jest wewnętrznym zasobem energetycznym. Zużywamy ją przy różnych aktywnościach: gdy dokonujemy wyborów, wytrwale rozwiązujemy problem albo powstrzymujemy się, by nie wybuchnąć śmiechem. A ponieważ zasób ten jest ograniczony i wyczerpuje się podczas kolejnych aktów samokontroli, może nam go w końcu zabraknąć. Tak Baumeister tłumaczy różne niepowodzenia w samokontroli – odkładanie ważnych zadań, impulsywne zakupy czy nadmierne objadanie się. Trzeba zatem mądrze gospodarować zasobem woli. Na szczęście siłę woli można ćwiczyć i rozwijać, niczym mięśnie na siłowni – dowodzi Baumeister. Trzeba tylko regularnie wykonywać dowolne czynności ukierunkowane na samokontrolę: codziennie uczyć się nowych słówek obcego języka, zapisywać w dzienniczku, co się jadło albo… utrzymywać prostą postawę ciała. I to wystarczy, by nam siły woli przybyło.

Doczekać dwóch pianek

Przykładem swoistej demistyfikacji siły woli są też badania zmarłego niedawno amerykańskiego psychologa Waltera Mischela nad odraczaniem gratyfikacji, czyli zdolnością do rezygnacji z natychmiastowych korzyści na rzecz tych większych, lecz odłożonych w czasie. W swych eksperymentach Mischel posłużył się procedurą słynnego „testu pianki”. Dał uczestniczącym w badaniu przedszkolakom wybór: mogły zdecydować, czy chcą od razu dostać jedną piankę, czy gotowe są poczekać, a wówczas otrzymają aż dwie słodkie pianki. 

Część dzieci umiała oprzeć się pokusie i poczekać. Badania dowiodły, że działo się to za sprawą procesów uwagi: dzieci potrafiły odwrócić uwagę od tych właściwości pianki (jak np. kuszący smak czy zapach), które przeszkadzały im osiągnąć cel, czyli poczekać. Zamiast tego kierowały uwagę na coś innego, co nie podkręcało pokusy – obserwowały kształt pianki i myślały, do czego jest ona podobna itp. Badania te pokazały, że siła woli wiąże się z pewnymi kompetencjami, a kompetencje te można nabyć. Wystarczyło, że dzieci dostały krótką instrukcję (np. wyobraź sobie, że nie jest to prawdziwa pianka, tylko jej zdjęcie), a potrafiły poczekać dłużej.

Przeszkadzający klaun 

Kompetencje związane z siłą woli można rzeczywiście nabyć – dowodzi kolejne badanie Waltera Mischela i jego zespołu. Dzieci kopiowały symbole z tablicy, co było dość nudnym zadaniem. W tym czasie skonstruowany przez badaczy tzw. Pan Klaun Pudełko na wszelkie sposoby próbował odwrócić ich uwagę od pracy. Dzieci przydzielono do czterech grup. Te w pierwszej uprzedzono, że pojawi się Pan Klaun Pudełko i poinstruowano, w jaki sposób zignorować jego zachęty do zabawy. Dzieciom w grupie drugiej powiedziano, aby – gdy Pan Klaun Pudełko będzie je namawiał do zabawy – skoncentrowały się na swojej pracy. Instrukcja w kolejnej grupie nakłaniała dzieci zarówno do tego, by ignorowały zachęty Pana Klauna, jak i skupiły się na pracy. Dzieci w ostatniej grupie nie otrzymały żadnej instrukcji, jak poradzić sobie z pokusą, nawet ich nie uprzedzono, że pojawi się klaun. Okazało się, że najskuteczniejszą strategią było zahamowanie pokusy, polegające na odwracaniu uwagi od klauna. Mniej skuteczne było koncentrowanie uwagi na nudnym zadaniu. Dzieci, które nie otrzymały żadnej instrukcji, najgorzej wykonały zadanie.

Rezultat ten potwierdziła Shelley Taylor, która badała studentów przygotowujących się do sesji egzaminacyjnej. Otrzymali oni różne instrukcje dotyczące tzw. symulacji umysłowych, czyli mentalnego opracowania działań związanych z przygotowaniem się do egzaminu. Studenci w pierwszej grupie mieli pomyśleć, w jaki sposób będą się uczyć przez kolejne dni; w drugiej – jaką ocenę z egzaminu chcą dostać; w trzeciej myśleli zarówno o procesie uczenia się, jak i o wyniku egzaminu, zaś ostatnia grupa była kontrolną – studentom polecono, by zapisywali, ile czasu poświęcili na naukę. Najlepsze rezultaty uzyskały osoby z grupy pierwszej, które skonstruowały plan działania na każdy kolejny dzień, jaki pozostał do egzaminu. W grupie drugiej, gdzie studenci wyobrażali sobie wyłącznie pozytywny wynik egzaminu, początkowo co prawda odczuwali największy entuzjazm i zmotywowanie do nauki, ale to nie przełożyło się na żadne konkretne działania. W grupie trzeciej, w której studenci myśleli zarówno o pozytywnym wyniku, jak i opracowali plan działania na każdy kolejny dzień, co prawda uzyskali dobre oceny z egzaminu, ale jednocześnie zgłaszali najwięcej oznak napięcia i obaw, czy uda im się uzyskać wysoki wynik. Wyobrażanie sobie, że świetnie zdaliśmy egzamin, może stwarzać niepotrzebną presję. Lepiej jest skupić się na tym, co mamy do zrobienia, niż na tym, co chcemy osiągnąć. 

Co więcej, studenci, którzy zajęli się wyłącznie opracowaniem planu działania, deklarowali, że chętnie znów skorzystają z takiej strategii, przygotowując się do egzaminu. Natomiast ci, którzy mieli myśleć i o planie działania, i o wysokim wyniku, stwierdzili, że nie byliby w stanie powtórzyć podobnej procedury. Naj...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy