Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

25 stycznia 2016

Jak to ze snem było

86

„Marzenia senne należą do najciekawszych (…) zagadnień psychologii” – tak przed siedemdziesięcioma pięcioma laty pisał znakomity psycholog polski Stefan Szuman. Trzeba przyznać, że od tamtej pory nauka poczyniła wyraźne postępy.

Według Rogera R. Hocka, autora książki 40 prac badawczych, które zmieniły oblicze psychologii, trzy najważniejsze badania nad snem należy wiązać z nazwiskami Eugene’a Aserinsky’ego (1921–1998) i Nathaniela Kleitmana (1895–1999), Williama Charlesa Dementa (ur. 1928) oraz J. Allana Hobsona (ur. 1933) i Roberta W. McCarleya (ur. 1937).

POLECAMY

Nathaniel Kleitman był amerykańskim pionierem badań nad snem. W 1939 roku opublikował uważaną za znaczącą pracę pod tytułem Sleep and Wakefulness. Wraz ze swym doktorantem Eugenem Aserinskym odkrył periodyczność snu i opisał fazę REM, czyli tę, w której pojawiają się marzenia senne. Ich artykuł zamieszczony w 1953 roku w „Science” stał się podstawą licznych nowoczesnych badań nad snem i snami. Inny student Kleitmana, William Dement, postawił sobie pytanie, czy marzenia senne są niezbędnym elementem naszej fizjologii. Aby to sprawdzić, wybudzał śpiących z fazy, w której się one u nich pojawiały. Okazało się, że gdy zaprzestano wybudzania, sen REM przez kilka kolejnych nocy wydłużał się, jakby badanym potrzebne było nadrobienie „utraconych snów”.

Sens snu
Nie ulega zatem wątpliwości, że najciekawszym elementem czynności snu jest dla psychologa powstawanie i przeżywanie snów, czyli marzeń sennych. Przed drugą wojną światową powstały dwie przeciwstawne teorie na temat ich genezy i znaczenia. W świetle pierwszej, reprezentowanej na przykład przez niemieckiego psychiatrę Alfreda Ericha Hochego (1865–1943), sny są dziełem przypadku, nieprzewidywalnym wytworem wyobraźni, chaotycznym zbiorem obrazów produkowanych przez naszą jaźń. Według drugiej teorii, do której zaliczyć można poglądy psychoanalityków, marzenia senne da się tłumaczyć oraz interpretować. Ich geneza i struktura zależy od pewnych praw psychologicznych, w świetle których można objaśnić i zrozumieć ich symbolikę oraz znaczenie dla śniącego. Poglądy Hochego zostały dużo później wsparte teorią sformułowaną w 1977 roku przez dwóch amerykańskich psychiatrów: Allana Hobsona i Roberta McCarleya. Stwierdzili oni mianowicie, głównie na podstawie metaanalizy dotychczasowych badań nad snem i marzeniami sennymi, iż sny są wyłącznie próbą interpretowania przez mózg przypadkowych impulsów elektrycznych automatycznie wytwarzanych podczas fazy REM.

Z zupełnie innego punktu widzenia „wziął na warsztat” marzenia senne amerykański psycholog Calvin S. Hall (1909–1985). Otóż przez przeszło czterdzieści lat zebrał on od różnych osób opisy prawie pięćdziesięciu tysięcy snów. Wraz z Robertem van de Castle opublikował raport z analizy marzeń sennych studentów, w którym została zawarta teza o pewnej uniwersalności motywów pojawiających się w snach. Inni badacze marzeń sennych dowodzą, że częstym ich wątkiem są zdarzenia z ostatniego dnia lub tygodnia, szczególnie jeśli zaprzątały one uwagę śniącego.

Ogniste węże
Parafraza tytułu bajki Marii Konopnickiej nie bez powodu została przyjęta za tytuł niniejszego postscriptum. W historii psychologicznych badań nad snem jest kilka wątków, które wydają się mocno kontrowersyjne, a jednak wciąż przykuwają uwagę badaczy. Powszechnie cytuje się kilka przykładów snów, które stanowiły punkt wyjścia do odkryć naukowych, na przykład w dziedzinie chemii. Niektórzy twierdzą, iż Dymitr Mendelejew pracując nad układem okresowym pierwiastków, wykorzystał pomysły, które zaczerpnął ze swych marzeń sennych. Największą jednak „karierę” zrobiła opowiastka o twórczym śnie Augusta Kekulégo, dzięki któremu niemieckiemu uczonemu udało się rozwiązać zagadkę struktury benzenu. Dziś jest prawie pewne, że historia ta stanowi typowy przykład oszustwa czy może żartu, z namaszczeniem powtarzanego przez współczesnych psychologów.

Według wspomnień chemika, pomysł łączenia się ze sobą atomów węgla przyszedł mu do głowy, gdy siedząc przed płonącym kominkiem, zdrzemnął się na chwilę. Przyśniło mu się wtedy, że iskry zamieniły się w węże (według innych wersji w małpy lub… diabełki), które tańcząc, złapały się nagle za ogony. W tym momencie Kekulé przebudził się i mając w pamięci dopiero co wyśniony obraz, przełożył go natychmiast w hipotezę o pierścieniowej strukturze cząsteczki benzenu. Dociekliwy tropiciel historii marzeń sennych Kekulégo znajdzie i taką opowieść, w której uczony, podczas wizyty u swego brata w Londynie, przeżył podobny sen, wracając lokalnym omnibusem na kwaterę (jeden z historyków nauki zastanawiał się na poważnie, czy niewygoda jazdy trzęsącym się omnibusem dawała szansę zaśnięcia w nim w czasie krótkiego przejazdu). Sprawę prawdziwości snu Kekulégo rozwiązuje z dużym prawdopodobieństwem praca Johna H. Wotiza, referowana między innymi w książce Alexandra Kohna Fałszywi prorocy. Oszustwo i błąd w nauce i medycynie. Odsyłam do niej czytelników ciekawych tego, dlaczego sen ten prawdopodobnie nigdy Kekulému się nie przyśnił… Wyjaśnienia Wotiza zubażają psychologię twórczości o jeden przykład, lecz nie negują faktu, że materia snów bywa inspiracją dla twórców, zwłaszcza dla artystów i poetów. Nawiązywał do nich powstały przed stu laty kierunek w sztuce zwany surrealizmem (lub nadrealizmem), którego przedstawiciele opierali swoje wizje na przeżyciach z pogranicza jawy, snu i fantazji.

Nocne mary Freuda
W 1873 roku w Royal Academy w Londynie został wystawiony na widok publiczny obraz szwajcarskiego malarza i poety Johanna Heinricha Füssliego (1741–1825). Obraz zatytułowany „Nocna mara” przedstawia śpiącą kobietę, na piersi której siedzi mały potworek, a obojgu przygląda się wyłaniający zza kotary koń o przerażającym spojrzeniu. Tematyka tego płótna wywoływała szok u osób zwiedzających galerię; podobno na widok uwiecznionej na nim sceny niektóre wrażliwe niewiasty popadały w omdlenie. Reprodukcja tego obrazu wisiała w gabinecie Zygmunta Freuda. Tak więc „lekarz snów” – jak nazwał Freuda jeden z jego biografów – miał w swej naukowej pracowni artystyczną wizję sennych kosz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy