Jak odzyskać poczucie sprawstwa? życie w rodzinie dysfunkcyjnej

Psychologia i życie

Pokolenie powojenne nie miało przestrzeni na to, żeby się dziećmi zająć, bo walczyło o przetrwanie. Nasi rodzice zostali wychowani w komunie – w bezradności, w ogromnym lęku. My jesteśmy pokoleniem rodziców nadopiekuńczych – z poczuciem winy i wstydu. Jakie są tego skutki i jak z nimi sobie radzić?
 

Ósmego marca miała premierę Pani książka pt. Co ze mną nie tak? O życiu w dysfunkcyjnym domu, środowisku, w Polsce i o tym, jak sobie z tym (nie) radzimy? Czym jest dysfunkcyjny dom, dysfunkcyjna rodzina?
Rodzina dysfunkcyjna kojarzy się z taką, w której występują różne patologie, np. przemoc seksualna, fizyczna czy psychiczna, ale to pojęcie jest zdecydowanie szersze. Rodzina dysfunkcyjna to też taka rodzina, w której występuje regularne frustrowanie podstawowych potrzeb dziecka, w tym potrzeb fizjologicznych, bezpieczeństwa, przynależności, realnych granic, poczucia własnej wartości czy możliwości wyrażania siebie. Typów rodzin dysfunkcyjnych jest dużo i dobrze, byśmy nie łączyli ich jedynie z patologią. Żebyśmy nie używali tych nazw zamiennie, jako synonimów.

Gdzie przebiega granica między rodziną dysfunkcyjną a patologiczną?
Możemy powiedzieć, że każda rodzina, w której wystąpiły jakieś patologie, to rodzina dysfunkcyjna. Ale nie każda rodzina dysfunkcyjna to rodzina, w której pojawiły się zachowania patologiczne, jak przemoc fizyczna, seksualna czy psychiczna.
W tej chwili dostęp do psychoedukacji jest coraz większy i już od dawna się przyglądamy temu, czego dziecko potrzebuje, żeby się prawidłowo rozwijać. Mimo to wciąż mamy nikłą zdolność do rozpoznawania, gdzie granica dysfunkcji się rozpoczyna, a gdzie jest jeszcze wystarczająco dobry dom z wystarczająco dobrym rodzicem. Czyli takim, który ma prawo od czasu do czasu być mniej responsywnym i uważnym na swoje dziecko z racji zmęczenia, przepracowania, trudnego momentu w życiu. Z racji tego może czasem nie zauważyć jakiejś potrzeby dziecka i to jest norma. Natomiast dysfunkcja zaczyna się wtedy, kiedy rodzic robi to regularnie i regularność dotyczy jakiejś szczególnej potrzeby. A czasem wszystkich potrzeb, bo mamy też dysfunkcyjne domy, w których dzieci we wszystkich obszarach są zaniedbywane.

Gdy te potrzeby są regularnie frustrowane, tworzą się dziury w „koszyku potrzeb” – czym on jest?
„Koszyk potrzeb” to język, który stworzyłam z moimi pacjentami, żeby rozmawiać właśnie o brakach z dzieciństwa i o tym, jak budują naszą dorosłość, jak wpływają na naszą rzeczywistość.
Lubię to tłumaczyć na przykładzie poczucia bezpieczeństwa. Wyobraźmy sobie, że każdy z nas ma w sobie „koszyk potrzeb”. Dzięki temu, że wiemy, co do koszyka wrzucić, możemy osiągnąć pełnię poczucia bezpieczeństwa. Możemy tam na przykład wrzucić oszczędności, stałą pracę i kilku przyjaciół. Wtedy czujemy się względnie bezpiecznie. Możliwe jest to tylko wtedy, kiedy nasz koszyk posiada dno. Jeśli dna nie ma, jeśli jest w nim dziura, to nawet jeśli wyrzucimy do niego tonę przyjaciół, tony oszczędności i najlepszą pracę na świecie, to i tak koszyk będzie pusty. A koszyk nie ma dna wtedy, kiedy w dzieciństwie potrzeba poczucia bezpieczeństwa nie była zaspokojona. Nie umiemy stanu poczucia bezpieczeństwa przywołać w sobie, nawet jeżeli fakty świadczą o czymś zupełnie innym.
Dziura w koszyku już na zawsze zostaje z nami. Możemy ją trochę zakleić, możemy zmniejszyć jej rozmiar, ale nie możemy jej załatać. Czasem wystarczy gorsza kondycja psychiczna, zmęczenie, przeziębienie, choroba i ta dziura może się odnowić.

Dziurawy „koszyk potrzeb” występuje u osób z syndromem DDD (Dorosłego Dziecka z Rodziny Dysfunkcyjnej). Kim jest i czym się najczęściej charakteryzuje taka osoba?
To zależy od tego, które potrzeby były frustrowane. Tak bardzo powierzchownie możemy powiedzieć, że jest to osoba, która czuje w życiu ciągły niedosyt w obrębie jakiejś potrzeby. Są to osoby mocno rozczarowane albo zmęczone życiem ze skłonnością do przeżywania poczucia winy, wstydu, wewnętrznego perfekcjonizmu, syndromu oszusta, syndromu wadliwości – wszystkich skutków dzieciństwa, które nie przebiegało w sposób prawidłowy.
Najbardziej powszechny pacjent gabinetu terapeutycznego z cechami syndromu DDD, to osoba, która przychodzi już z jego konsekwencjami. Często ma już depresję, zaburzenia lękowe, jest uzależniona albo odczuwa bóle psychosomatyczne różnego rodzaju i dostała wskazania od lekarza, żeby pójść na psychoterapię, bo nie ma żadnych innych powodów tego, co przeżywa.
Możemy powiedzieć, że często są to ludzie, którzy bardzo długo walczą o jakość swojego życia, podlegając schematom, które się w nich wykształciły. Walczą, aż do momentu, gdy coś w nich kapituluje. Najczęściej dzieje się to około 35.–40. roku życia. Ciało kapituluje i mówi: „Dalej w taki sposób nie podziałam”. To jest ważny symptom, który już tr...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



 

Przypisy

    POZNAJ PUBLIKACJE Z NASZEJ KSIĘGARNI