Dołącz do czytelników
Brak wyników

Materiały PR

14 listopada 2019

Jak czerpać korzyści z budowania własnej marki osobistej?

60

Mądre budowanie marki osobistej może zapewnić nam sukcesy w pracy i pomaga zbudować dobre relacje - mówi Mateusz Grzesiak, psycholog, szkoleniowiec i trener. Jego najnowsza książka “Personal Branding” niedawno ukazała się nakładem wydawnictwa Onepress.

Czym jest „personal branding”? Czy może Pan wyjaśnić szerzej pojęcie „marki osobistej”?

Mateusz Grzesiak: W węższym znaczeniu to obraz nas samych u innych osób, określanych jako grupa docelowa. Reputacja, wizerunek, opinia. W szerszym znaczeniu to cała plejada skojarzeń z naszą osobą, dotycząca zachowań, słów, przekonań i wartości – już nie tylko wśród innych osób, ale też u siebie, czyli co sami sądzimy o sobie.

Marketingowo rzecz biorąc, każdy z nas jest produktem, podlegającym uproszczonej ocenie odbiorcy. Czytelnik tego artykułu ma zdanie na mój temat, niezależnie od tego, czy mnie poznał, czy nie. Jeśli mam dobrze zbudowaną markę osobistą i trafię w jego potrzeby, mówiąc jego językiem, wpłynie to pozytywnie na odbiór mojej osoby.

Marka osobista ma również wydźwięk psychologiczny. Mniemanie o sobie samym ma kluczowe znaczenie dla naszego poczucia własnej wartości. Jeśli uważamy się za inteligentnych, to będziemy podejmować nowe wyzwania, wierząc, że im sprostamy, będziemy generowali pomysły, działali kreatywnie, konstruktywnie rozwiązując problemy. I przeciwnie – jeżeli sądzimy, że do niczego się nie nadajemy, krytykujemy się oraz nie zauważamy swoich sukcesów, to będziemy sfrustrowani i nie uda nam się ruszyć z miejsca.

Marka osobista jest nam dana od urodzenia, bo najpierw rodzice, a potem kultura kształtują nasz obraz siebie. Opinia mamy o jej córce jako "grzecznej dziewczynce" nie jest wizerunkiem córki, ale mamy, która tak, a nie inaczej chce córkę postrzegać. Wybryki Polaków za granicą, opisywane w prasie, odbijają się też na Polakach, którzy nie rozrabiali. Tak więc, chcąc nie chcąc, każdy z nas jakąś markę osobistą ma.

Oczywiste jest więc zarządzanie nią samodzielnie, tak by być autorem opinii o sobie. Dopiero wtedy, z psychologicznego punktu widzenia, uwolnimy się od opinii innych z przeszłości, a marketingowo – wypozycjonujemy się tak, jak chcemy. To wyzwanie, bo już od wczesnego dzieciństwa naszą samoocenę kształtuje kultura, społeczeństwo oraz sposób, w jaki zostaliśmy wychowani.

Świadome tworzenie personal brandingu pozwala oddzielić te zewnętrzne – niekiedy krzywdzące i hamujące rozwój – opinie od faktów na swój temat.

Jakie są największe korzyści z budowania marki osobistej?

W kontekście psychologicznym, budowanie personal brandu przyczynia się znacząco do poprawy naszego samopoczucia. Realnie oceniając własne cechy – zaczynamy myśleć o sobie w oparciu o fakty, a nie opinie innych. W ten sposób kształtujemy swoją pewność siebie, a ta z kolei otwiera przed nami wiele nowych możliwości rozwojowych i pomaga osiągnąć zamierzone cele, np. osobiste, jak poznanie właściwego partnera.

Marketingowo, dobrze zrobiona marka szybko zacznie przynosić nam pożądane profity. Łatwiej będzie nam nawiązywać nowe kontakty. Stajemy się wiarygodni w oczach potencjalnych klientów, czy współpracowników. Zyskamy większe szanse na awans i podwyżkę, bo – znając dobrze swoją wartość, potrzeby i język odbiorcy oraz prezentując się w świadomy sposób, będziemy również umieli skuteczniej przekonywać.

Budowanie marki osobistej niesie ze sobą również korzyści w kontekście relacji z bliskimi. Jeśli na przykład żona komunikuje się jasno i otwarcie, ma własne zdanie, to mąż będzie chętniej z nią rozmawiał, prosił o radę lub opinię, bo wie, że doczeka się konstruktywnej dyskusji. Jeżeli ojciec jest dla swoich dzieci autorytetem, to będą go słuchały. Lub sytuacja, w której dziewczyna ma zaufanie do swojego partnera, wówczas nie będzie zarzucała mu np. braku szacunku, gdy ten spóźni się na spotkanie z nią. Nie będzie bowiem miała podstaw do nadinterpretacji i szukania podtekstów. W tych przykładach: żona, ojciec i partner – stworzyli dobre marki osobiste, które na co dzień skutkują utrzymywaniem dobrych relacji z bliskimi. Rodzice mający wizerunek nudziarzy, nie spotkają się z entuzjazmem, proponując dzieciom wspólny wypad w weekend. Bez brandu nie umówisz się na randkę z inną osobą, szczególnie w świecie online, gdzie pierwszy kontakt idzie przez Internet.

Mądre budowanie marki osobistej niesie więc ze sobą wiele korzyści. Może zapewnić nam sukcesy w pracy, pomaga zbudować dobre relacje, lepiej sprzedawać, skuteczniej się promować i negocjować, może ułatwić znalezienie dobrej pracy, otrzymanie dotacji, czy rozpropagowanie szczytnej idei i zdobycie dla niej poparcia wśród ludzi.

Jakie podstawowe błędy popełniamy w jej budowaniu?

Błędem jest oczekiwanie, że wszyscy, bez wyjątku będą nas lubili i podzielali nasze zdanie. Ideały nie istnieją. Trzeba to zaakceptować, jako fakt. Nie trafimy ze swoim przekazem do każdego. Dlatego tak ważne jest wybranie i określenie własnej grupy docelowej takiej, którą to, co mamy do przekazania, będzie interesowało.

Kolejną niefrasobliwością w kontekście personal brandingu jest nieprzemyślana aktywność w sieci. Warto zastanowić się dwa razy, zanim cokolwiek umieścimy w social mediach, ponieważ jeden głupi ruch może zniszczyć reputację nam oraz naszym bliskim. Musimy uważać na to, co umieszczamy w necie, a szczególnie trzeba o tym pamiętać właśnie u nas. Polacy są, według raportów, najbardziej łatwowierną pod kątem mediów społecznościowych nacją w Europie, więc wierzą w to, co się w nich umieszcza, nawet bardziej niż mediom tradycyjnym.

Trzecim błędem jest odrzucanie wszystkich uwagi skierowanych w naszym kierunku. Przecież niektóre z nich są z pewnością trafne i konstruktywne. Przyjmując je i rozważając ich zasadność, możemy zmienić swoje postępowanie na lepsze oraz nauczyć się czegoś nowego na swój temat. Dzięki temu dowiemy się, nad czym jeszcze powinniśmy popracować.

Jak odniesie się Pan do stwierdzenia, że wykreowanie siebie jako marki jest „zakładaniem maski”?

Markę osobistą buduje się na podstawie faktów na swój temat, czyli realnych kompetencji i zasobów, jakie posiadamy. Dlatego nie ma tu mowy o zakładaniu masek. Chyba że ktoś chce nazywać swoim brandem wizerunek, który znacząco odstaje od tego, jaki ten człowiek naprawdę jest. Wówczas, mające krótkie nogi, kłamstwo wyjdzie. Przecież otyły brzydal w końcu będzie musiał się umówić na randkę i jakoś wytłumaczyć ze zdjęcia na portalu, na którym pokazywał się jako Adonis.

Dlatego w procesie budowania marki osobistej, o którym piszę w swojej najnowszej książce, kluczowe jest połączenie mądrej psychologii i skutecznego marketingu. Nie widzę możliwości, aby człowiek, który udaje na co dzień kogoś, kim w rzeczywistości nie jest (zakłada maski) – mógł czuć się spokojnie i być w zgodzie ze sobą.

Ponadto, nie należy mylić marki osobistej z rolami społecznymi. Ani też utożsamiać ich z maskami. Każdego dnia musimy odgrywać wiele różnych ról – w zależności od miejsca, okoliczności i ludzi, do których mówimy. Inaczej będziemy zachowywali się względem szefa, żony, przyjaciela, córki, sąsiada, urzędnika, podwykonawcy, czy klienta. To nie maski, ale elastyczna adaptacja.

„Personal branding” jest Pana 18. książką. Kiedy znajduje Pan czas na pisanie, prowadzenie biznesu, rozwój osobisty i oczywiście rodzinę?

Nie znajduję, bo go nie ma. Jestem nie tylko psychologiem, ale też ekonomistą i rozumiem, że czas się planuje. Dzięki temu można go nie tracić, bo wie się, co kiedy robić i czemu odmawiać. Wszystkie trzy obszary mojego życia czyli pracę, rodzinę i sport łączę w jedną spójną i harmonijną całość.

Gdy jestem z żoną i córką, wyłączam się z sieci i z nimi jestem. Nie skupiam się wtedy na pieniądzach, nie podbijam nowych rynków, bo to inny obszar. Analogicznie, gdy duszę kogoś na macie, nie myślę o rodzinie. W tak zbalansowanym życiu znajduję czas na wszystko – pisanie, szkolenie siebie i innych, rozwój zainteresowań i najważniejszą dla mnie – rodzinę. To życie jest po prostu dobrze poukładane.

Na ile media społecznościowe, których dzisiaj używamy na potęgę, mogą pomóc (lub zaszkodzić) w budowaniu marki osobistej? W Internecie nic nie ginie, a wszyscy pamiętamy sytuacje, kiedy piłkarze byli wyrzucani z klubów za nienawistne wpisy w kierunku przeciwnej drużyny czy też homofobiczne ataki. Natomiast politycy regularnie ośmieszają się na Twitterze czy Facebooku. Jak rozważnie korzystać z social mediów, by pokazać tylko taką część siebie, jaką chcemy i jaka postawi nas w najlepszym świetle?

To prawda. Jeśli nie dbamy o swój wizerunek w sieci lub tworzymy go w sposób nieprzemyślany i niespójny z tym, jacy naprawdę jesteśmy, to możemy na przykład nie otrzymać wizy do jakiegoś kraju albo interesującej nas pracy. Nie jest bowiem tajemnicą, że niektórzy urzędnicy, czy pracodawcy weryfikują petentów lub kandydatów również po tym, jak prezentują się oni w Internecie. Pełni to taką samą rolę, jak referencje od byłego szefa – tylko, że tu sam sobie wystawiasz laurkę, którą ktoś potem odpowiednio ocenia i na jej podstawie podejmuje decyzję o Twoim „być” albo „nie być”.
Wirtualny świat to również handel – przestrzeń sprzedaży i kupna produktów oraz usług, w którym kluczową funkcję pełni reklama. Jeśli to my sami jesteśm...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy