Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Ja i mój rozwój

2 września 2016

Jak być szczerym naprawdę, a nie do bólu

37

Będę z tobą szczery; powiem prawdę; w ludziach najbardziej cenię szczerość i autentyczność... Niemal codziennie słyszymy lub wypowiadamy takie deklaracje, ale czy rzeczywiście jesteśmy gotowi na szczere relacje? Czy stać nas na podarowanie prawdy, zamiast bić nią na odlew? Czy potrafimy przyjąć, że czasem - jak pisze Witold Gombrowicz - jedyna dostępna nam szczerość to świadomość, że szczerość jest nam niedostępna? Szczere relacje wymagają uważności, czasu i pewnej intymności. Tu nie można się spieszyć, żeby zrobić jak najlepsze wrażenie na kimś, bo wtedy zafałszowujemy siebie - twierdzi LUBOMIRA SZAWDYN w rozmowie z Jolantą Białek.

JOLANTA BIAŁEK: – Nie masz wrażenia, że obecnie zmieniło się pojęcie szczerości czy prawdy? Kiedyś było wiadomo, że na przykład o intymnych sprawach nie mówi się publicznie.

LUBOMIRA SZAWDYN: – To nie pojęcie szczerości się zmieniło, tylko przesunęła się granica wstydu, teraz króluje bezwstyd. To jest efekt działania przede wszystkim Internetu, dzięki któremu można być anonimowym i mówić wszystko bez ponoszenia konsekwencji. Można mówić o seksie, rozpaczy, nienawiści, śmierci, o swoich najbardziej intymnych przeżyciach, żadne tabu już nie istnieje... To się przekłada na inne media i na rozmowy prywatne.

I wszyscy coraz częściej i chętniej szczerze odsłaniają prawdę o sobie?
– To jest chęć epatowania, zaistnienia, i nie ma nic wspólnego z prawdą czy szczerością. Żeby zostać usłyszanym, trzeba krzyczeć jeszcze głośniej albo milczeć. Ale wtedy mogą nas, niestety, nie zauważyć. Zatem krzyczy się, rozpacza, kogoś się przeklina lub czymś ekscytuje – na wizji, w radiu, w prasie, w Internecie. Jedni występujący „nakręcają” kolejnych.

Czy prawda i szczerość są tym samym?
– Szczerość dotyczy relacji i tym się różni od prawdy. Może być prawda obiektywna, a szczerość obiektywną trudno sobie wyobrazić. Szczerym się jest w stosunku do kogoś lub do samego siebie.

Zachęcać do szczerości?

Prof. dr hab. WIESŁAW ŁUKASZEWSKI, psycholog osobowości: – Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że szczerość jest z tej samej rodziny co szczerzenie się. Wolę jednak tego nie sprawdzać, bo a nuż runęłaby cała moja koncepcja. Tak czy inaczej, gdy słyszę słowo szczerze, oczami wyobraźni widzę najczęściej obnażone zęby. Zachęty do szczerości opierają się na jawnym lub ukrytym założeniu, że nie można komuś ufać. Że nie mówi on prawdy, a chcielibyśmy, aby mówił. Osobna sprawa – z jakiej przyczyny prawdy nie mówi. Czy dlatego, że chce nas oszczędzić (bolesna prawda), czy może dlatego, że chce nam zaszkodzić (usłużna prawda). Słyszymy nieraz: Powiedz szczerze, czy ty mnie kochasz? Szczerze mówiąc nienawidzę mężczyzn! Bez tego szczerze powyższe zdania znaczą to samo. Należałoby więc zakrzyknąć, jak jeden z moich kolegów, od którego dziekan domagał się szczerej wypowiedzi: nie pozwolę się zachęcać do szczerości! Sprawdźmy jednak, czy nie ma tu drugiego dna. Natychmiast zobaczymy, że szczerość i jawność pozostają w osobliwym związku. Co rusz słyszymy o wiadomości godnej zaufania. A dlaczego godnej zaufania? Bo przekazanej w dyskrecji. Co rusz wyskakują jak diabeł z pudełka anonimowi rozmówcy, którzy – jak zapewniają – głoszą prawdę, całą prawdę i tylko prawdę. Uczymy się tym samym, że prawdę można głosić w ukryciu, jawne wypowiedzi zaś niekoniecznie są prawdziwe. Uczymy się, że szczere jest anonimowe, a jawne – nieszczere. W ten sposób autorzy anonimów dorastają do rangi nosicieli prawdy absolutnej. Trudno mi zaakceptować powyższy sposób rozumowania, bo prowadzi do przekonania, że warunkiem szczerości musi być gwarancja braku odpowiedzialności. Szczerość musi się opłacać. Czy jednak nie byłoby lepiej, gdyby szczerość, jawność i odpowiedzialność były nierozłączne? Czy nie byłoby zdrowiej, gdybyśmy przestali nagradzać anonimowych plotkarzy i donosicieli? Otwarte, odpowiedzialne wypowiedzi tylko w rzadkich wypadkach są groźne dla ich autorów. Wypowiedzi skryte, „szczere”, są nierzadko groźne dla tych, których dotyczą. V., jeden z moich długoletnich przyjaciół, ma zasłużoną opinię człowieka prawdomównego. Powinien być obiektem uwielbienia. Tymczasem nie jest ulubieńcem ani swoich znajomych, ani swoich kolejnych żon. Powiada się o nim, że jest pa-to-lo-gicz-nie prawdomówny. Ciekaw jestem, jaką miałby reputację, gdyby pisywał anonimy? Czasem myślę, jak wspomniany kolega, że są takie rodzaje szczerości, do których nie warto dawać się zachęcać. Nad pozostałymi z pewnością również warto pomyśleć.

Co to znaczy: być szczerym wobec siebie?
– Oglądasz swoje zdjęcie i dostrzegasz wszystkie swoje niedoskonałości i to, co jest piękne – tak, to ja, właśnie tak wyglądam. To jest szczerość wobec siebie. Jednak część ludzi, oglądając swoje zdjęcie, mówi: fatalnie wyszedłem, co za fotograf zrobił to zdjęcie. Ludzie chcą wyjść dobrze na zdjęciu, więc robią miny, ustawiają się. Tak samo jest w życiu – gdy chcesz wypaść dobrze, to udajesz kogoś, kim nie jesteś. Gdy mamy widzów, niemal automatycznie zaczynamy grać. Chcemy zaistnieć w najlepszy sposób, nakładamy „makijaż” zachowań, zastanawiamy się, co powiedzieć, a co przemilczeć. To jest kreowanie siebie.

Ale na przykład w takim programie jak „Big Brother”, gdy człowiek jest filmowany przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, po pewnym czasie chyba o tym zapomina i zaczyna się zachowywać prawdziwie?
– Nieprawda. Zaczyna coraz bardziej kalkulować, co mu się opłaca – przecież przyszedł do tego programu w jakimś celu. Coś chce zyskać. Nie chcę uogólniać ani skrzywdzić nikogo, ale jestem pewna, że człowiek, który ma harmonię wewnętrzną, nie będzie zainteresowany takimi programami jak „Big Brother” czy opowiadaniem w telewizji o swoich intymnych przeżyciach.

Nawet jeżeli miałby pokusę przeżycia czegoś ekstre[-]malnego, to zwyciężyłby w nim harmonijny układ między duszą, ciałem a psychiką i oparłby się tej chęci.Bo zdawałby sobie sprawę, że może doświadczyć czegoś, co trudno będzie pogodzić z jego hierarchią wartości.

W „Big Brotherze” i innych tego typu programach zdarzały się sytuacje, gdy emocje sięgały zenitu. Czy pod ich wpływem ludzie stają się prawdziwi?
– Na krańcach ekstazy, rozpaczy i złości człowiek traci kontrolę nad swoimi emocjami i zachowaniem. Gdyby później zobaczył, jak się zachowywał, zdziwiłby się, że aż taki jest. Ale czy to jest prawda o nim? Nie wiem, czy prawdziwy jest człowiek rozgrzany do czerwoności z powodu swoich decyzji, strasznych sytuacji, jakie zsyła mu los, czy człowiek, który zgadza się być na wizji, wiedząc, że jego temperament może zaowocować jakąś drastyczną sceną? Nie wiem, czy prawdę o matce mówi jej rozpacz po śmierci dziecka na onkologii, czy też rozpacz pani w telewizji, która opowiada o swoich ciężkich przeżyciach. Bodziec jest różny, ale emocje mogą być podobne. Jednak czy mówią prawdę o tych osobach? Tego nie wiem.

Ilu ich było?

ANNA GOLAN, psycholog i seksuolog: – Ważne jest to, czemu ma służyć rozmowa na temat liczby partnerów czy skali doświadczeń i na jakim etapie znajomości się odbywa. Przed szczerą odpowiedzią warto zadać sobie pytanie: czy partner jest gotowy na takie informacje? Proces odkrywania się przez osoby tworzące związek opisuje teoria penetracji społecznej. Można go podzielić na cztery fazy. W fazie orientacyjnej dominują grzecznościowe konwersacje, oczywiste, bezpieczne stwierdzenia, jak „o gustach się nie dyskutuje”. Następna jest faza wyjaśniająco-afektywna, w której pozwalamy sobie na wyrażanie osobistych postaw, poglądów. Przekazujemy jednak tylko część informacji – te stawiające nas w dobrym świetle. Wkroczenie w fazę afektywną oznacza nieskrępowane omawianie kwestii bardzo prywatnych i czułość fizyczną, jaka temu towarzyszy. Kiedy partnerzy dzielą się wszystkimi uczuciami, a ponadto potrafią je trafnie przewidzieć u drugiej strony, związek osiągnął fazę stabilnej wymiany. Proces ten jest wzajemny i długotrwały. Wkład partnerów musi być porównywalny, w przeciwnym razie nie ma możliwości pogłębiania relacji. Stopniowe odsłanianie swojej intymności wiąże się z postawą szacunku wobec drugiej osoby. Brzmi nudno i przewidywalnie? Dla niektórych fascynujące jest właśnie to, że po wielu latach związku wciąż dowiadują się czegoś nowego o partnerze. Inni pragną przyspieszyć bieg znajomości. Nawet już podczas pierwszego spotkania mówią o swoich preferencjach, oczekiwaniach i doświadczeniach seksualnych, w myśl zasady: „jestem jaki jestem – albo mnie akceptujesz, albo nie traćmy razem czasu”. Niestety, do kolejnych spotkań może już nie dojść… Oprócz odpowiedniego czasu, istotny jest też sposób mówienia o swojej przeszłości seksualnej. Epatowanie pikantnymi szczegółami, ocenami i porównaniami może zranić bliską nam osobę. To, co dla nas jest już tylko przeszłością, dla partnera może mieć zupełnie inne znaczenie. Może pojawić się też obawa: „skoro tak swobodnie mówi o seksie z innymi osobami, czy nie będzie się zwierzał i na mój temat?”. Nie zawsze też oczekujemy od kochanka bezwzględnej szczerości. Kiedy partner pyta o najlepszy seks, jakiego doświadczyliśmy, najczęściej jest w stanie zaakceptować tylko jedną odpowiedź: „Z tobą”.

Powszechnie uważa się, że właśnie w takich sytuacjach człowiek pokazuje swoją prawdziwą twarz.
– Czy ekstremalna sytuacja mówi o nas prawdę? To, że dziś w danej sytuacji zachowaliśmy się w określony sposób, wcale nie oznacza, że innym razem w takiej samej sytuacji zachowamy się podobnie. Dlatego trudno powiedzieć, co jest prawdą o nas.

Zatem nigdy nie poznamy prawdy o sobie?
– Nie możemy siebie przewidzieć w momentach granicznych. Każde tego typu doświadczenie mówi nam tylko tyle: tak też możemy się zachować. Do prawdy o sobie dokładamy maleńką cegiełkę – informację, że tacy też możemy być. Co wcale nie znaczy, że tacy jesteśmy.

Jeżeli o sobie nie możemy powiedzieć nic pewnego, to o innych tym bardziej, więc czy w relacjach możliwa jest szczerość?
– Oczywiście, ale szczere relacje wymagają uważności, czasu i pewnej intymności. Tu nie można się spieszyć, żeby zrobić jak najlepsze wrażenie na kimś, bo wtedy zafałszowujemy siebie. Warto zastanowić się, czy mamy coś do...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy