Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

26 stycznia 2016

Inżynierowie rzeczywistości

12

Jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu, najlepiej przestań o tym myśleć. Po prostu zabierz się do działania – przekonuje profesor PHILIP CORR, angielski psycholog, badacz osobowości.

Dorota Krzemionka i Agnieszka Chrzanowska: – Często chcielibyśmy odmienić nasze życie. Robimy plany, podejmujemy decyzje i mocne postanowienia zmiany: rzucę palenie, będę regularnie ćwiczyć, skończę artykuł. Planujemy, chcemy, dążymy, ale wciąż coś nas rozprasza, nie pozwala zrealizować zamierzeń. I tak sięgamy po jeszcze jednego papierosa, trening odkładamy na następny tydzień, a do artykułu obiecujemy sobie usiąść jutro albo pojutrze.
Philip Corr: – Ludzie często mówią, że czegoś chcą, a może wcale tak nie jest? Mówiąc o używkach i substancjach psychoaktywnych, należy rozróżnić pomiędzy lubieniem czegoś a pragnieniem i potrzebą. Możemy czegoś potrzebować – na przykład nasz organizm potrzebuje białka – a jednocześnie tego nie lubić.
Wracając do przykładu palenia papierosów – nawyk ten może nam się nie podobać z wielu przyczyn, dlatego podejmujemy decyzję, by go rzucić, chcemy zmienić sytuację. Jednocześnie jednak organizm chce nikotyny, co stoi w sprzeczności z naszym postanowieniem. Pragnienie ma charakter automatyczny, wpływa na nasze zachowanie w nieuświadomiony sposób. Z kolei lubienie w większym stopniu podlega naszej świadomej kontroli. Pojawia się zatem pytanie, co jest w danej chwili silniejsze – pragnienie czy lubienie? Jeśli pragnienie, wtedy w tym konflikcie wygra nawyk, automatyzm, przyzwyczajenie. Jeśli natomiast silniejsze jest lubienie, wtedy nasz świadomy umysł jest w stanie przejąć kontrolę nad pragnieniem. Lubienie i pragnienie to dwa różne procesy, przebiegające na innych poziomach świadomości. Dlatego tak wiele osób ma problem z realizacją mocnego postanowienia, na przykład zerwania z nałogiem, choć przecież – jak mówią – bardzo tego chcą. Na poziomie świadomym, refleksyjnym chcemy rzucić palenie, przestać sięgać po alkohol, jednak organizm chce nikotyny, alkoholu.
Znaczna część naszego zachowania ma charakter automatyczny. Odpowiadają za to określone sieci neuronalne, które prezentują określone wzory aktywności. Zmiana zachowania oznacza zatem zmianę tych wzorów. A to bardzo trudne, bo w końcu zostały zaprojektowane przez ewolucję.

Nie ma na to sposobu?
– Owszem, jest sposób. Można stosować triki, które pomogą nam oszukać organizm. Na przykład idąc na spacer, nie bierzmy ze sobą ani papierosów, ani portfela. W ten sposób stworzymy kontekst, który nie będzie sprzyjał paleniu. Receptą na samokontrolę może być taka właśnie „inżynieria środowiska” – kreowanie takiego otoczenia, które niejako narzuci zmianę. Nie jest jednak łatwo wprowadzić takie strategie w życie. Bardzo trudno zmienić coś, co zostało utrwalone na poziomie biologicznym – trudno zmienić chemię swojego mózgu.

Jak zatem być inżynierem swojego otoczenia?
– Gdy chcemy coś zrealizować, nie myślmy o tym zbyt wiele. Może to zabrzmi dziwnie, ale najgorsza rzecz, jaką możemy zrobić, chcąc zrealizować swoje mocne postanowienie, to za dużo o nim myśleć. Zamiast myśleć, najlepiej natychmiast zabrać się do działania. Roy Baumeister wyjaśnia, że jeśli chcemy zmienić swoje nawyki, samokontrola nie powinna sprowadzać się do nieustannego powtarzania sobie: „nie rób tego, nie rób tego”. Lepiej od razu zacząć kształtować dobre nawyki. Jeśli zatem czeka mnie zadanie napisania artykułu, wstaję rano, siadam za biurkiem i piszę – działanie zamiast myślenia. Mózg jest szczęśliwy, gdy ma gotowy plan. Bez planu jest „zagubiony”, ulegamy wtedy konfliktowym dążeniom, uciekamy się do czynności zastępczych i w efekcie – zamiast artykułu – mamy na przykład wypucowany dom.
Mózg zawsze ma plan. Jeśli my mu go nie przygotujemy, będzie działać według tego, który posiada. A jest to prymitywny plan, który można sprowadzić do zalecenia: nie rób za wiele. I w efekcie, zamiast podejmować wysiłek, robimy coś niepotrzebnego, np. oglądamy telewizję. Mózg cieszy się, gdy nie ma zbyt wiele pracy. Dlatego na przykład sportowcy, którzy odnoszą sukcesy, uczą się go oszukiwać, by nie tracić mobilizacji do dalszej pracy. Nawet gdy idzie im świetnie, mówią sobie, że wcale nie jest dobrze. To mobilizuje do wysiłku.

A jednak niejedna osoba jest ofiarą zwlekania. Niczym Scarlett O’Hara, bohaterka Przeminęło z wiatrem, odkładamy trudne sprawy na później.
– Nasz automatyczny system podsuwa mnóstwo wymówek i samousprawiedliwień. Zwykle ludzie nie mają problemów z wyjaśnieniem, dlaczego czegoś nie robią, dlaczego się z czymś spóźniają, dlaczego coś odkładają na później. Nigdy nie mówią: nie wiem.

85-letni bohater filmu „Jiro śni o sushi” jest właścicielem najlepszej restauracji sushi na świecie. Każdy dzień Jiro wygląda tak samo – nawet na peronie metra zawsze staje w tym samym miejscu. Nic nie zmienia w swoim życiu. Może to jest najlepszy przepis na wytrwałość i sukces?
– Większość ludzi ma w miarę regularny cykl dnia. Daje nam to komfort niemyślenia o tym, co musimy zrobić. To rutyna. Przykład Jiro jest jednak ekstremalny. Efektywna rutyna pozwala nam wykształcić pozytywne nawyki, osiągnąć perfekcję w tym, co robimy. Dlatego na przykład zwykle zaczynamy pracę o tej samej porze. Jeśli jednak przykładamy zbyt wielką wagę do tego, by wszystko odbywało się zgodnie z harmonogramem, by zaaranżować sytuację w najdrobniejszych szczegółach, można się zastanowić, czy nie mamy do czynienia z zaburzeniem obsesyjno-
-kompulsywnym. Osoba skupia się wówczas na nieistotnych rzeczach. A wtedy – paradoksalnie – nie poświęca ważnym czynnościom tyle uwagi, ile powinna.

Być może tym, co powstrzymuje nas przed działaniem, są emocje, na przykład lęk przed porażką, ocenami ze strony innych.
– Emocje odzwierciedlają wrodzone, automatyczne reakcje, które są wywoływane przez specyficzny kontekst. Pojawiają się późno w łańcuchu zdarzeń – najpierw ma miejsce automatyczne zachowanie, po czym odczuwamy emocję. Wyobraźmy sobie, że prowadzimy samochód. Nagle naciskamy gwałtownie hamulec. Dopiero po chwili uświadamiamy sobie, dlaczego to zrobiliśmy. Jaka jest zatem rola emocji? Mówią nam, jaki jest stan rzeczy, czy wszystko idzie w dobrym kierunku. Jeśli zdarzenia idą zgodnie z planem lub wbrew niemu, pojawiają się odpowiednie sygnały – odczuwamy emocje pozytywne lub negatywne, jesteśmy radośni lub smutni, zdenerwowani lub podekscytowani. Emocje każą się nam skupić na pewnych elementach informacji. Popychają nas do zrobienia czegoś, podtrzymania aktualnej sytuacji albo dokonania zmiany.

Zatem na przykład strach każe nam uciekać przed niebezpieczeństwem. A brak strachu może być niebezpieczny.
– Tak, ale na szczęście większość ludzi odczuwa strach, nawet psychopaci. Osoby, które by go nie znały, nie byłyby w stanie przewidywać niebezpieczeństwa. Całkowity brak negatywnych emocji, a zwłaszcza strachu, byłby katastrofą. Osoba nieznająca go nie byłaby w stanie przeżyć w świecie.

Niektórzy jednak boją się sytuacji, które u innych nie wywołują nawet odrobiny strachu.
– Mózg tak naprawdę nie zna różnicy pomiędzy prawdziwym wężem czy pająkiem a tym wyobrażonym. Niektóre osoby mają większą wrażliwość na bodźce. Wydaje im się, że zagrożenie znaj...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy