Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

9 września 2016

Intuicja nieświadomie inteligentna 

0 539

Posługujemy się nią codziennie - kupując jogurt w osiedlowym sklepie i mieszkanie na resztę życia - ale wstydzimy się przyznać, że w wyborze kierowaliśmy się intuicją. Najnowsze badania wskazują jednak, że wybory intuicyjne nie są gorsze od racjonalnych. A niekiedy są nawet lepsze od chłodnych analiz!

Aladyn, bohater jednej z baśni tysiąca i jednej nocy, syn ubogiego krawca, zdecydowanie nie lubił się przepracowywać. Pewnego razu znalazł cudowną lampę, w której mieszkał dżin – spełniający życzenia potężny duch. Lampa naraziła Aladyna na wiele niebezpieczeństw, ale dzięki niej spełnił też marzenia: zdobył serce pięknej księżniczki Dżasminy, pokonał nikczemnego Dżafara.

Choć trudno w to uwierzyć, każdy z nas ma takiego magicznego dżina w swym umyśle. Jest nim nasza nieświadomość i utajone poznanie. Dlaczego utajone? Bo z olbrzymiej ilości docierających do nas informacji tylko niektóre dochodzą do poziomu świadomego. Wiele z nich nigdy nie przekracza granicy świadomości (tzw. pierwotnie nieświadome), ale korzystamy z nich mimowolnie. Dobrze to widać na przykładzie gier strategicznych, takich jak Roller Coaster Tycoon.

POLECAMY

W tej symulacji wesołego miasteczka trudno jest określić zależności występujące między wieloma parametrami gry, ale jeżeli ćwiczymy regularnie, osiągamy coraz lepsze rezultaty. Dzieje się tak, gdyż potrzebne obliczenia dokonują się na poziomie nieświadomego myślenia.

Z czasem nawet te informacje, które wcześniej były dla nas dostępne, stają się wtórnie nieświadome. Dotyczy to różnych elementów dobrze wyćwiczonych umiejętności. To dlatego doświadczonemu kierowcy trudno jest opisać, na czym polega prowadzenie samochodu. Jego ruchy są zautomatyzowane i póki na drodze nie dzieje się nic nietypowego, kierowca podczas jazdy może zajmować się czymś innym – słuchaniem wiadomości lub rozmową z pasażerami.

Nieświadomość często kojarzona jest z emocjami. Wypieramy trudne dla nas doświadczenia i emocje, których wolelibyśmy nie przeżywać. Problem w tym, że emocje wpływają na nas, nawet jeżeli nie zdajemy sobie z nich sprawy i nie wiemy, co i dlaczego je wywołuje. Pokazują to wyniki badań nad poprzedzaniem (tzw. priming), zapoczątkowane przez Roberta Zajonca. Badanym pokazywano podprogowo – przez ułamki sekundy lub poza polem uwagi – bodźce budzące emocje (uśmiechnięte lub smutne buźki). Choć badani nie zdawali sobie z tego sprawy, miały one wpływ na to, jak oceniali pojawiające się później neutralne obrazy.

Co ciekawe – nasz nieświadomy umysł nie tylko rozróżnia znak emocji, ale potrafi poradzić sobie ze zdecydowanie trudniejszymi zadaniami. Na przykład jest w stanie przyswoić sobie – poprzez mimowolne uczenie się – i wykorzystać abstrakcyjne zasady sztucznej gramatyki. Osoby biorące udział w eksperymentach

Arthura Rebera (opisanych w książce Geoffreya Underwooda Utajone poznanie) najpierw zapamiętywały bezsensowne ciągi liter. Potem mówiono im, że ciągi te były zbudowane według określonych zasad. Pokazywano im nowe szeregi liter i pytano, które ułożone są zgodnie z tymi zasadami, a które nie. Badani twierdzili, że nie są w stanie tego określić, że mogą tylko zgadywać, a jednak udzielali poprawnej odpowiedzi częściej niż gdyby rzeczywiście robili to w sposób losowy!

Co ma luksus do komfortu...
Czy na poziomie utajonym nasz umysł radzi sobie także z przetwarzaniem słów? Czy rozumiemy słowa, których nie jesteśmy świadomi? Wyniki moich badań wskazują, że jesteśmy w stanie wykorzystywać znaczenie takich słów, o ile jest nam to do czegoś potrzebne. Przez ułamki sekundy wyświetlałam badanym słowo, np. „luksus”. Czas ekspozycji był tak krótki, że nie mogli go świadomie zobaczyć. Następnie na ekranie ukazywały się dwa słowa: „luksus” i „szansa”, a badani mieli odgadnąć, które z tych słów pasowało do wcześniejszej wskazówki (nie wiedzieli, jaka to wskazówka, ale spodziewali się podpowiedzi). Zdecydowana większość badanych twierdziła, że nie potrafi tego zrobić, przecież nic wcześniej nie widzieli, nie mają pojęcia, mogą tylko strzelać w ciemno. Mimo to częściej niżby wynikało to z przypadku odpowiadali prawidłowo. Wykonywali jeszcze trudniejsze zadanie: po utajonym słowie („luksus”) pojawiały się dwa inne słowa – „komfort” i „szansa” – a badani mieli wskazać to, które lepiej pasuje do prezentowanej nieświadomie podpowiedzi. Aby to zrobić, musieli na nieświadomym poziomie rozpoznać znaczenie pierwszego słowa, a następnie wskazać jego synonim. Okazało się, że potrafią to zrobić. Podobnie, gdy utajone słowo było negatywne (np. „wstyd”), z dwóch jawnie prezentowanych słów – „zemsta” i „hańba” – potrafili wybrać odpowiedni synonim. Radzili sobie nawet wtedy, gdy utajone słowo było neutralne emocjonalnie, np. „osoba”, i gdy wyświetlano im następnie hasła „postać” i „orbita” – częściej wskazywali to pierwsze, choć nie wiedzieli, dlaczego. To ostatnie zadanie było najtrudniejsze, bo afekt związany ze słowem jest dodatkową wskazówką dla naszej nieświadomości, a w przypadku neutralnych słów takiej wskazówki brakuje. Choć badani nie widzieli bodźców podprogowych, domyślali się ich treści. Okazuje się więc, że ludzie w sprzyjających warunkach – gdy ich uwaga jest zaangażowana w zadanie i chcą je rozwiązać dobrze – mogą korzystać z informacji odbieranych jedynie na poziomie nieświadomym. Potrafią kontaktować się ze swoją nieświadomością i wykorzystywać wskazówki z niej płynące.

Lepiej mniej myśleć
Jaki jest związek nieświadomości z intuicją? Psychologia poznawcza rozumie współcześnie intuicję jako efekt nieświadomego myślenia, a więc jako wynik skomplikowanych analiz przebiegających poza świadomością i bazujących na ogromnej ilości informacji, zarówno docierających do nas ze środowiska, jak i tych, które mamy zakodowane w naszym doświadczeniu. Gerd Gigerenzer w książce zatytułowanej Intuicja. Inteligencja nieświadomości argumentuje, że „mniej czasem może znaczyć więcej”. Gdy musimy podjąć jakąś decyzję (np. jaki sprzęt elektroniczny kupić, w akcję jakiej firmy zainwestować), mniejsza ilość informacji prowadzi czasem do lepszych rezultatów niż ich nadmiar. Można sobie pomarzyć, że mamy dostęp do wszystkich informacji na dany temat i dość czasu, żeby je wszystkie spokojnie przeanalizować. Jednak takie sytuacje w realnym życiu praktycznie nie zdarzają się. A jeśli nawet zaistnieją, rzadko jesteśmy w stanie taką analizę przeprowadzić rzetelnie do końca. I może nie ma takiej potrzeby...

Różne badania dotyczące intui[-]cji pokazują, że czasem lepiej jest poprzestać na pierwszych uzyskanych informacjach niż utknąć, analizując wiele dostępnych danych. Okazuje się, że po zebraniu potrzebnych informacji, dalej analizujemy je na poziomie nieświadomym, np. obejrzeliśmy kilka modeli komputerów, znamy ich parametry i ceny, jednak zamiast męczyć się robieniem tabelek porównawczych, wyjeżdżamy na weekend lub zajmujemy się innymi sprawami, a po jakimś czasie podejmujemy decyzję, kierując się własnymi odczuciami. Wyniki eksperymentów dowodzą, że nawet w przypadku tak ważnych decyzji, jak wybór mieszkania czy domu, uczestnicy podejmowali najlepsze decyzje i najbardziej byli z nich zadowoleni, gdy mieli dostęp do informacji, ale nie mieli możliwości przeanalizować ich świadomie, na chłodno, bo zajmowali się w tym czasie czymś innym. Jak wytłumaczyć ten efekt? Wydaje się, że gdy dysponujemy potrzebnymi informacjami, nasz mózg uruchamia liczne analizy, również nieświadomie, a na nieświadomym poziomie ma zdecydowanie większe możliwości obliczeniowe, więc dużo szybciej i skuteczniej jest w stanie określić, które rozwiązanie jest dla nas najlepsze w danym momencie. Niestety, nazbyt ufamy racjonalnej analizie, a gdy część analiz przeprowadzimy na poziomie świadomym, to sami siebie wprowadzamy w błąd, nie wiedząc, że nieświadoma część umysłu zdążyła w tym czasie przeanalizować wszystkie dostępne nam dane.

Wszyscy podlegamy wpływom dżina, tkwiącego w naszej nieświadomości. Czasem potrafimy korzystać z jego podpowiedzi, czasem bywamy jego ofiarą. Nieznajomość zasad funkcjonowania naszej nieświadomości nie zwalnia od konsekwencji z nich wynikających. Znajomość natomiast pozwala zaprzęgać jej ogromne zasoby do współpracy. To, czego nie jesteśmy świadomi, kieruje nami, a tym, czego jesteśmy (bywamy) świadomi, możemy kierować sami. Jeśli otworzymy się na podpowiedzi płynące z nieświadomości, to będziemy umieli stworzyć warunki, w których informacje łatwiej przepływają pomiędzy poziomami psychicznymi. Ale jak to robić?

Większość treningów i szkoleń bazuje w...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy