Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

19 sierpnia 2016

Ich dwoje

Ludzie spotykają się, chcą siebie, mówią: „ten i tylko ten”, „bez niej nic nie ma sensu”, a potem – zdarza się – czas jakiś mija i już siebie nie chcą, stwierdzają, że to już nie ma sensu. Rozstają się. Albo dalej żyją razem, płacąc za to nieraz wysoką emocjonalną cenę.

Jedni przeżywają z sobą całe życie, bo chcą być razem i nie wyobrażają sobie, że może być inaczej; inni pozostają z sobą, bo nie umieją się rozstać, jeszcze inni czasem po tygodniach czy miesiącach, a czasem po latach idą każde w swoją stronę.

Lew Tołstoj powiedział, że wszystkie rodziny szczęśliwe są do siebie podobne, zaś rodziny nieszczęśliwe są nieszczęśliwe każda na swój sposób. Istotnie, na ogół początki związków emocjonalnych prawie zawsze są do siebie podobne, zakończenia bywają różne. Nie będziemy się tutaj zajmować najczęstszymi przypadkami – kilkudniowymi fascynacjami i szybkimi rozstaniami. To osobna kwestia, bardzo interesująca, ale mniej istotna w naszych rozważaniach.

Zajmiemy się raczej związkami o bardziej trwałym charakterze, które przecież powstają z eksplozji uczuć pozytywnych, a rozpadają się z powodu kłębiących się emocji negatywnych. Wyjaśniając okoliczności rozstań ludzi, zazwyczaj odwołujemy się do dwóch kategorii argumentów. Po pierwsze, do argumentu konieczności: „muszę”, „nie mam innego wyjścia”, „tak dalej być nie może” itd. Po drugie, odwołujemy się do argumentu wolności: „chcę zmienić moje życie”, „to jest lepszy wybór”, „chcę tego, bo nareszcie poczułam się doceniona” etc. Wprawdzie granice między subiektywną koniecznością i subiektywną wolnością nie są wcale takie czyste, jak myślimy na co dzień, podział ten dla wygody warto zachować.

Czasopisma kobiece, a zwłaszcza listy do tych czasopism pełne są opowieści o powodach, dla których „już nie możemy być razem”. Są to opowieści o niespełnieniu, o porażce, o rezygnacji z prób poprawienia czegoś w istniejącym związku. Opowieści te, nieraz dramatyczne, zawierają zupełnie realne i najczęściej dobrze zrozumiałe powody, dla których ludzie się rozstają: to przemoc, alkohol, zdrada.

Badania socjologiczne prowadzone w latach 70. w okręgach przemysłowych (m.in. w Lubinie, Koninie, Turoszowie), a dotyczące losów kobiet, pokazały, że pozostawały one w dużej zależności od mężczyzn. Kobiety pytano m.in. o ich wyobrażenie idealnego męża. U bardzo wielu kobiet ideał ten sprowadzał się do trzech kategorii: nie pije, nie bije i daje pieniądze na życie. Prowadzone przez nasz zespół pod koniec lat 80. badania psychologiczne, w których dzieci wiejskie pytano m.in. „po czym poznaje się, że ktoś jest dorosły?” przyniosły również i taką odpowiedź: dorosłego poznaje się po tym, że pije, że bije i że jest zmęczony. Taki wzorzec postępowania dość jasno uzasadnia niechęć do pozostawania razem i pragnienie ucieczki czy innej formy izolacji. Tylko uznanie wyższej konieczności lub całkowita zależność i bezradność mogą skłaniać ludzi do pozostawania w tak destruktywnych związkach.

Często powodów rozstań upatruje się w oczekiwaniach, których albo jedna ze stron nie spełnia (choć je dobrze zna), albo które jedna ze stron wyraża, a druga lekceważy. Rozczarowanie z powodu braku dziecka jest bodaj najbardziej dramatycznym przypadkiem niespełnionych oczekiwań. Ale są też inne, bardziej błahe. Tak więc, domaganie się szczególnych świadczeń w seksie może być traktowane przez drugą stronę jako przejaw aberracji lub rozwydrzenia. Często np. dotyczy to seksu oralnego, czasem częstotliwości kontaktów seksualnych. Rozczarowania mogą dotyczyć wielu innych rzeczy, także zupełnie (obiektywnie) nieważnych: po której stronie lustra w łazience ma leżeć szczotka do zębów, zostawiania brudnych popielniczek itp.

Rozczarowanie wynikające z niespełnienia oczekiwań często bywa siłą bardzo destruktywną. „Spodziewałam się, że Stefan choć trochę zajmie się dziećmi, a on tylko przy telewizorze siedzi”, „Myślałem, że Mariola choć trochę będzie interesować się tym, co ja robię w pracy, a tymczasem ona tylko gada przez telefon”. Rodzi się pretensja, żal, a co za tym idzie czujność w kwestiach dotyczących spełniania oczekiwań. Osoba doznaje zranienia, przeżywa zawód; jej partner lub partnerka stają się przyczyną i źródłem cierpienia. Najpierw pojawia się „bo ty...”, potem sakramentalne „bo ty znowu..”, a potem jeszcze bardziej sakramentalne „bo ty zawsze...”.

Jest rzeczą interesującą, że ranga rozczarowania ma tu mniejsze znaczenie. Równie dobrze może dotyczyć to drobiazgu, jak i sprawy życiowej. Wygląda na to, że emocjonalne efekty rozczarowań sumują się, aż mogą osiągnąć wartość krytyczną wymagającą działań naprawczych, a co najmniej oczyszczających emocjonalnie. Czasem będą to „rozmowy o nas”, ale – jak wiadomo – nie zawsze przynoszą one ukojenie. Czasem będzie to koniec związku.

Wiele nieważnych, wręcz absurdalnych oczekiwań, jeśli nie zostanie spełnionych, staje się źródłem konfliktów, rosnącego niezadowolenia, czasem nawet uprzedzeń. Wtedy każde nieomal zachowanie może być źródłem rozczarowania i negatywnych emocji („za głośno oddychasz”).

Zazdrość i podejrzliwość partnerów to kolejne powody: „Gdzie byłeś?” „Co robiłaś?” „Kto do ciebie dzwonił?”. Słowem, życie w atmosferze przesłuchań wprost zmierzających do udowodnienia winy oczy-
wistej.

Podejrzliwość, nieufność, zazdrość to uczucia destruktywne dla wszystkich. Dla podejrzewającego i pełnego zazdrości, jak i dla obiektu jego podejrzeń, ale także dla otoczenia tych ludzi. Dla pierwszego, bo jego uwaga jest skupiona nieomal wyłącznie na dostarczaniu sobie samemu i partnerowi dowodów jego niewierności czy nieuczciwości, a potem na obracaniu wszystkiego przeciw niemu. Dla obu stron musi być źródłem wielu cierpień. Dla podejrzanego i osaczanego zazdrością wcale nierzadko jest to powód do podjęcia prób potwierdzania podejrzeń partnera. Badania nad tzw. etykietowaniem ludzi ładnie pokazują gotowość do potwierdzania otrzymywanych etykiet. W badaniach, w których informowano badanych, że mają skłonność do agresji, stwierdzono większe prawdopodobieństwo zachowań agresywnych niż w grupie kontrolnej. Jeżeli innych badanych informowano, że mają skłonność do pomagania innym, częściej niż badani z grupy kontrolnej zachowywali się prospołecznie. Etykiety przydzielano losowo.

Podejrzliwość i zazdrość partnera skłaniają też do różnych sposobów ucieczki, np. do kłamstwa. Jest to wyniszczający układ, w którym wiele osób nie potrafi wytrzymać zbyt długo.

Wspomnieć tu warto o lęku przed oceną ze strony partnera. Badania amerykańskie pokazują, że obawy przed negatywną oceną skłaniają jedną lub obie strony do narzucania sobie swoistej cenzury zachowań w obecności partnera i rezygnacji z takiej cenzury pod nieobecność partnera. Oznacza to w istocie dwie rzeczy: prowadzenie czegoś w rodzaju podwójnego życia oraz utratę autentyczności. Pociąga to za sobą konieczność stałej czujności, przeżywania ciągłych napięć, co w dłuższej perspektywie musi być męczące, a nawet niszczące.

Innym, dość rzadko zauważanym, choć wcale nierzadkim, powodem rozstań z tzw. konieczności jest wyczerpanie, wypalenie, bezradność, skrajne zmęczenie, brak sił. Stan taki pojawia się najczęściej wtedy, gdy człowiek traci kontrolę nad konsekwencjami własnego zachowania. Pojawia się także wtedy, gdy nie ma dość zasobów intelektualnych, emocjonalnych czy innych, aby zrozumieć sytuację i poradzić sobie z nią. Przygniatający ciężar takiej sytuacji, fiksacja na kłopotach – sprawiają, że człowiek robi się głupszy (mniej wydolny i mniej sprawny umysłowo), staje się skłonny do przeżywania tylko emocji negatywnych, w dodatku emocji pasywnych, najczęściej smutku (czasem przechodzącego w złość), wreszcie ma mniej motywacji do działania. Mniej potrafi wymyślić, mniej umie wyrazić, mniej jest w stanie zrobić. W skrajnych warunkach ludzie osiągają taki poziom obojętności, że graniczy on wręcz z psychiczną ślepotą: jest im wszystko jedno gdzie są, z kim są, nierzadko zatem uciekają, choć często nie wiedzą dokąd.

Jest jednak ta druga grupa par rozstających się. Na pozór są to pary dobrze dobrane, szczęśliwe, wszystko im się układa, a związki rozpadają się w lawinowym tempie. Ludzie nie chcą być dalej z sobą, choć brak jest oczywistych (dla obserwatorów) okoliczności zmuszających do rozstania.

W wyjaśnianiu takich zjawisk najczęściej wskazuje się na pojawienie się tego drugiego, c...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy