Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

20 listopada 2021

NR 11 (Listopad 2021)

GURUN

Trzynastoletnia dziewczynka stała przy tablicy naprzeciwko surowej pięcioosobowej komisji: w ławkach zasiadła wychowawczyni, dwie inne nauczycielki, bibliotekarka i mama dziewczynki. Sprawa szła o to, że dziewczynka rzekomo nie oddała książek do biblioteki. Nie oddała, a teraz bezczelnie kłamie, że oddała, kłamie prosto w surowe oczy tych pięciu kobiet. I jeszcze się upiera. Jeśli tak dalej będzie kłamać i upierać się – nie dostanie świadectwa. Niech się już przyzna i będzie spokój. 
Ale ona swoje. Że oddała. Oddała i nie będzie kłamać, że nie oddała. 
Wiele lat później, kiedy dziewczynka staje się dziewczyną i jest w klasie maturalnej, dostaje telefon: dzwoni jej wychowawczyni sprzed lat, która teraz pracuje w bibliotece. Przeprasza, bo właśnie znalazła wszystkie książki, o których kradzież posądziła uczennicę. Były schowane gdzieś głęboko na bibliotecznych półkach.
Kilkanaście lat później dorosła kobieta, która była tamtą dziewczynką, opowiada tę historię na warsztacie dla osób wysoko wrażliwych. Siedzę naprzeciwko jej, w sali starego domu przekształconego na pensjonat i mam ciarki. Pod mokrymi powiekami widzę – a może to ona przywołuje ten obraz – stojącą w Nowym Jorku rzeźbę Kristen Visbal, Nieustraszoną Dziewczynkę. I wtedy zmienia się moja osobista definicja wysoko wrażliwości – tamten obraz sprawia, że do stworzonego przez Elaine Aron akronimu GURU1 dopisuję jeszcze N – jako niezłomność. GURUN.
Sprawdzam, czy się nie mylę. Myślę o osobach wysoko wrażliwych, które znam – i w każdej z nich odnajduję tę cechę: specyficzne połączenie wewnętrznego drżenia i absolutnej integralności, głębokiego miłosnego związku z własnymi wartościami. W miłości do tego, w co wierzą, wysoko wrażliwi wydają się bezkompromisowi. Trzynastolatka stoi przy tablicy naprzeciw pięciu dorosłych kobiet i mówi swoje nie. Moja przyjaciółka rzuca robotę, nie mając alternatywy, tylko kredyt, bo nie ma w niej zgody na brak szacunku, którego doświadczają w pracy jej koleżanki od swojego szefa. Mój znajomy robi skuteczną awanturę parze policjantów, którzy rzucają pogardliwe słowa w stronę bezdomnego mężczyzny na parkowej ławce, i doprowadza do tego, że policjanci przepraszają, a potem siedzi z tamtym mężczyzną na ławce przez parę godzin i z przejęciem słucha historii jego życia. W środku każde z nich drży: nie robią tego z psychopatyczną pewnością kibola, tylko wbrew narastającemu w nich dygotowi, ale w imię czegoś, co jest dla nich ważniejsze. 
W akronimie Aron „R” oznacza reaktywność emocjonalną i empatię. Mam poczucie, że jak wiele innych pojęć psychologicznych, pojęcie wysoko wrażliwości bywa ostatnio nadużywane. Często jest mylone z rolą męczennicy lub, posługując się typologią zaczerpniętą z modelu Trójkąta Dramatycznego Stephena Karpmana, pozycją ofiary. Przez niektóre z licznych grup na Facebooku z wysoko wrażliwością w nazwie przetacza się fala historii doświadczonych krzywd, braku zrozumienia, odrzuceń: słowem, okrutnego świata, który postanowił uczynić z nas najbardziej niesprawiedliwie traktowanego człowieka w całej historii ludzkości. I chociaż wiele z tych opowieści jest z pewnością prawdziwych, to jednak poczucie krzywdy jest czymś zg...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy