Dołącz do czytelników
Brak wyników

Praca i pieniądze , Laboratorium

12 lutego 2016

Dwie strony pięniądza

99

Jeśli chcemy zmotywować się do regularnych ćwiczeń, umieśćmy banknot w widocznym dla nas miejscu. A jeśli chcemy przejść na dietę, przyklejmy go na lodówce. Działa? Tak, bo taka jest moc pieniędzy - twierdzi Kathleen Vohs.

Agnieszka Chrzanowska i Dorota Krzemionka: – Życie bohaterów komedii „Nieoczekiwana zmiana miejsc” w efekcie pewnej intrygi wywraca się do góry nogami. Louise Winthorpe III, ambitny i dobrze sytuowany młody mężczyzna, z dnia na dzień wszystko traci. Jego dyrektorski fotel zajmuje Billy Ray Valentine, drobny rzezimieszek. A my możemy obserwować, jak pieniądze, lub ich brak, zmieniają bohaterów. Pani badania potwierdzają, że pieniądze nas zmieniają. I to niekoniecznie na lepsze...
Kathleen Vohs:
– Przypominanie o pieniądzach może wywierać zarówno pozytywne, jak i negatywne skutki. Z jednej strony ludzie stają się bardziej zmotywowani do osiągnięcia własnych celów. Ciężej pracują, są wytrwali, nawet gdy wykonują trudne zadania, nie poddają się łatwo. Co ciekawe jednak, gdy ktoś oferuje im pomoc, odmawiają jej przyjęcia, opierają się. Wolą pracować sami, na własną rękę. Widzimy zatem, że przypominanie o pieniądzach wpływa na motywację i poczucie sprawczości.

Z tej wiedzy mogą korzystać pracodawcy. Skoro aktywowanie w umyśle idei pieniędzy sprawia, że pracujemy ciężej, to może warto powiesić na ścianie w miejscu pracy oprawiony banknot albo plakat przedstawiający pieniądze?

– Nie zawsze będzie to skuteczna strategia. Jeśli zatrudnieni pracują indywidualnie – wtedy owszem. Staną się bardziej zmotywowani, ukierunkowani na osiągnięcie celu. Jeśli jednak praca ma charakter zespołowy, wtedy przypominanie o pieniądzach może przynieść odwrotny skutek: pracownicy staną się mniej wrażliwi na siebie nawzajem, mniej skłonni do współpracy. Myśl o pieniądzach skutkuje bowiem tym, że stajemy się mniej wrażliwi w relacjach interpersonalnych. Nie jesteśmy skłonni udzielić pomocy, gdy ktoś jej potrzebuje. Separujemy się od innych. Innymi słowy, kierujemy uwagę na nasze własne cele. To ta ciemna strona pieniądza.

Pieniądze rzeczywiście mają wielką moc.
– Sama tego doświadczyłam. Gdy skończyłam studia, zaczęłam współpracę z uczelnią w ramach stypendium. Nie miałam wtedy wiele pieniędzy. Potem dostałam pracę. Pamiętam, jak otrzymałam po raz pierwszy prawdziwą wypłatę. Pierwszy czek, potem drugi i trzeci... Zauważyłam, że zaczęłam zachowywać się inaczej. Wcześniej zawsze prosiłam przyjaciół o pomoc w różnych sprawach: by mnie zawieźli na lotnisko, by pomogli mi w przeprowadzce. Pieniądze to zmieniły. Mogłam wezwać po prostu taksówkę albo wynająć profesjonalną firmę zajmującą się przeprowadzkami. Okazało się jednak, że coraz rzadziej widuję przyjaciół. Z drugiej strony wiele rzeczy robiłam szybciej, sprawniej. To mnie zainspirowało do rozpoczęcia badań w tym obszarze. Zaczęłam przyglądać się, jaki wpływ wywierają pieniądze w różnych stronach świata.
Moja historia wcale nie jest wyjątkiem. Zwróćmy uwagę, że kraje bogatsze są zarazem bardziej niezależne, indywidualistyczne. Z kolei kraje biedniejsze zazwyczaj są bardziej kolektywne, wspólnotowe. A zatem brak pieniędzy sprawia, że potrzebujemy ludzi; wypełniony portfel zmienia to.

Pieniądze zmieniają zatem nasze nastawienie wobec innych?
– Przypomnienie o pieniądzach sprawia, że umysł zwraca się w kierunku myślenia o wszystkim jako o transakcji. Co ty mi dajesz? Co ja dostaję? Co dam ci w zamian? Relacje intymne nie działają jednak w taki sposób. Bliska relacja to nie transakcja handlowa. Liczy się wrażliwość na potrzeby drugiej osoby, stawianie jej celów ponad własne. Nie ma tu miejsca na myślenie o relacji w kategoriach handlowych. A tak może się stać za sprawą pieniędzy.
Nasze niedawne badanie pokazało, że gdy przypomnimy ludziom o pieniądzach, ich mózg zaczyna działać jak wolny rynek – analizuje, jaki jest wkład w relację, a jaki zysk. W efekcie, patrząc szerzej, człowiek zaczyna postrzegać nierówności społeczne jako coś normalnego, akceptowalnego. Taka rynkowa orientacja umysłu sprawia bowiem, że traktujemy ludzi jak towar, produkty. Nie ma tu miejsca na wrażliwość społeczną.

Konieczność rozstrzygania kwestii budżetu domowego, przeglądanie wyciągów z konta albo rozmowy o zarobkach nierzadko prowadzą do konfliktów małżeńskich.

– Nasze eksperymenty pokazały, że jeśli sprawimy, że ludzie czują bliskość innych osób i ich wsparcie, czują się lubiani i akceptowani, pieniądze tracą negatywną moc i znaczenie. To wspaniałe! Zatem zanim partnerzy zaczną rozmawiać o pieniądzach, może powinni poświęcić trochę czasu na zrobienie czegoś wspólnie, wzmocnienie bliskości. Dopiero gdy upewnią się, że dobrze się czują, mogą łagodnie przejść do tematu finansów. Może to zadziała? Warto przeprowadzić taki domowy eksperyment.

A może lepiej nie myśleć zbyt wiele o pieniądzach, nie rozmawiać o nich?
– Pieniądze są wszędzie, nawet jeśli o nich specjalnie nie myślimy. W naszych eksperymentach przypominamy badanym o pieniądzach w bardzo subtelny sposób, tak że często nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Banknot dolarowy widnieje na wygaszaczu ekranu komputerowego albo na plakacie, który wisi na ścianie. Albo na stole obok leżą zabawowe pieniądze, takie jak w grze Monopoly. Badani nie zdają sobie sprawy z obecności pieniędzy, a mimo to one wyraźnie na nich wpływają. Czasem niektórzy z nas deklarują, że pieniądze nie mają dla nich znaczenia. Nie zdajemy sobie zwykle sprawy, jak wielką moc ma pieniądz. Nie doceniamy jego siły.

Pieniądze – jak pokazują opisane przez Panią eksperymenty – mogą spowodować, że będziemy traktować innych przedmiotowo, bez należnego im szacunku, mogą nawet prowadzić do ostracyzmu. Okazuje się jednak, że tym, co chroni nas przed przykrymi skutkami odrzucenia społecznego, są... też pieniądze.

– Przyglądaliśmy się temu w jednym z naszych eksperymentów. Gdy osoba badana wchodziła do laboratorium, otrzymywała od nas zwitek pieniędzy albo zwitek papierków. Jej zadaniem było policzenie ich. Potem badani uczestniczyli w wirtualnej grze, która polegała na podawaniu sobie piłki przez graczy. Gra mogła przebiegać tak, że piłka była podawana równie często do każdego z graczy, jednak mogło być też tak, że nasz badany był pomijany – inne osoby nie chciały z nim grać, nie lubiły go. Potem pytaliśmy uczestników, jak się czuli, gdy zostali wykluczeni z gry. Osoby, które liczyły świstki papieru, czuły się źle – to normalna reakcja na odrzucenie społeczne. Natomiast osoby, które liczyły pieniądze, miały się świetnie. Nie zauważyły nawet, że padły ofiarą ostracyzmu. Odrzucenie nie sprawiło im bólu.

Czy to możliwe w takim razie, że pieniądze najpierw izolują nas od innych, a potem służą jako swoisty balsam na rany związane z izolacją i odrzuceniem?
– Myślę, że pieniądze z pewnością izolują ludzi od siebie nawzajem. W przypadku relacji z obcymi nie ma to może dla nas aż tak dużego znaczenia. Co jednak się dzieje w relacji z bliską nam osobą? Co czujemy, gdy zostajemy odrzuceni przez kogoś bliskiego? Czy w takiej sytuacji pieniądze mogą ukoić cierpienie?
Obecnie prowadzimy badania z udziałem ludzi będących w realnych związkach. W jednym z eksperymentów sprawdzaliśmy, jaki będzie rezultat przypomnienia o pieniądzach w kulturze kolektywistycznej, na przykład w Indiach. Pytaliśmy badanych, jak zareagowaliby w sytuacji, gdyby ich partnerka lub partner potrzebowali pomocy. Prezentowaliśmy różne scenariusze. Na przykład ktoś złamał nogę i prosi teraz partnera o przejęcie jego obowiązków na czas rekonwalescencji. Przed przedstawieniem scenariusza części uczestników przypominaliśmy o pieniądzach, a części – nie. Okazało się, że osoby z pierwszej grupy byłyby mniej skłonne do udzielenia pomocy, nie byłyby też zadowolone z takiej prośby. W innym badaniu, przeprowadzonym też w Indiach, eksperymentator prosił uczestników o pomoc w przeprowadzeniu dodatkowego badania. Okazało się, że osoby, którym wcześniej przypomniano o pieniądzach, były mniej skore do pomocy. Nie ma zatem wątpliwości, że pieniądze zmieniają ludzi, i dotyczy to również tych kultur, w których wspólnotowość i relacje mają wielkie znaczenie.

Niestety, pokazują naszą ciemniejszą stronę...
– Nie tylko! Niedawno przeprowadziliśmy w Chinach badanie. Dawaliśmy uczestnikom banknoty – były „świeżutkie”, prosto z banku, czyściutkie i szeleszczące, albo używane, pogniecione, brudne. Trzymali je przez chwilę, po czym popro...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy